Włochy w żałobie - zmarł Federico Luzzi

"Luzzi - najpiękniejszy uśmiech gaśnie w kilka godzin" - zaczyna artykuł o śmierci tenisisty "La Gazzetta dello Sport". Frederico Luzzi cierpiał na białaczkę. Jeszcze w piątek śmiał się z przyjaciółmi, nagle upadł porażony gorączką. Zapadł w śpiączkę, w sobotę zmarł. Miał 28 lat.
Serwis La Gazzetta dello Sport  »

Sportowiec metr dziewięćdziesiąt wzrostu. Wydawał się modelem. Pełen życia, zawsze uśmiechnięty, Federico Luzzi. Trzynaście dni temu grał w turnieju ATP, w piątkowe południe zwierzył się najbliższym przyjaciołom Daniele Bracciali i Potito Starace: - Mam ciężką chorobę, ale mogę całkowicie powrócić do zdrowia. Innym się udało, ja też sobie poradzę.

Cierpiał na tzw. białaczkę piorunującą. - Rzadka choroba, prawie nie występuje już w literaturze medycznej - mówi Umberto Rianna, trener Luzziego od maja 2005 r. - Jestem zrozpaczony.

Wiadomość o śmierci tenisisty wstrząsnęła Włochami. - Znam go od 12 lat, cały czas podróżował po świecie. W piątek wieczorem, kiedy dowiedziałem się, że jest bliski śmierci, byłem w samochodzie. Zatrzymałem się i razem z Filippo Volandrim (tenisista - Sport.pl) płakaliśmy - mówi Fabrizio Fanucci, drugi trener Luzziego.

Frederico Luzzi był świetnie zapowiadającym się tenistą. Na poziomie turniejów juniorskich wygrał niemal wszystko. Ale nie udało mu się ukształtować odpowiednio silnej sylwetki, zatrzymały go problemy mięśniowe.

Impresa Rinaldini, kolega Luzziego, wspomina: - W półfinale zawodów dla chłopaków poniżej 16 roku życia Frederico przegrywał z Fernando Gonzalesem 6:0 i 5:0. Tak, to był ten sam Gonzales, który potem dotarł do 5. miejsca na świecie. Tylko ludzie wielkiego formatu mogli odwrócić przebieg tego meczu. "Fede" się udało. Obronił dziewięć meczboli, potem wygrał seta. A przy zmianie stron powiedział Chilijczykowi: "Wiesz, że już tego nie wygrasz, prawda?".

Formuła 1 w La Gazzetta dello Sport  »

gazzetta.it o Calcio  »