Sport.pl

Marcin Dołęga: Czwarte miejsce w Pekinie to moja największa porażka

PRZEGLĄD PRASY. - Te igrzyska wciąż siedzą mi w głowie. Taka porażka bardzo boli, ale przegrywać też trzeba umieć - mówi w wywiadzie dla ?Przeglądu Sportowego? Marcin Dołęga.
Marcin Dołęga przegrał o 25 piłeczek pingpongowych »

- Zakładałem, że 430 kg to minimum. Przecież na mistrzostwach Polski zaliczyłem 436 kg. Gdyby igrzyska odbyły się dwa tygodnie wcześniej, mogło być pięknie - mówi Dołęga. W Pekinie w dwuboju podniósł 420 kg. Przegrał przez wagę ciała, do medalu zabrakło mu 70 gram.

Po porażce na igrzyskach Dołęga przez długi czas nie chciał rozmawiać z mediami. - Byłem załamany. Tak głupio przegrałem ten medal - tłumaczy i dodaje: - Teraz staram się myśleć o następnym sezonie i o kolejnej olimpiadzie. Nie jestem jeszcze stary i nie odpuszczę! - zapowiada.

Zawodnik przyznaje, że w osiągnięciu dobrego rezultatu przeszkodziła mu kontuzja kolana. Wkrótce czeka go operacja. - Niby na pomoście się tego nie czuje, bo jest skupienie i adrenalina, ale organizmu się nie oszuka - mówi ciężarowiec.

Dołęga mówi, że najbardziej bolało go, że po igrzyskach stał się synonimem polskich niepowodzeń. - Zawaliłem, wiem, ale co mogę teraz poradzić? Przecież ja specjalnie nie popsułem tego startu i nie powiem, że czwarte miejsce jest dobre, bo nie jest - powiedział sztangista.

Wybierz sportowego VIP-a 2008!