Gładka porażka siatkarek MKS-u w Bydgoszczy

Siatkówka jest grą, w której wielką rolę odgrywa siła psychiki. W piątkowym meczu PlusLigi Kobiet ten walor miał bardzo istotne znaczenie, bo dwa pierwsze sety były długie i rozstrzygnęły się dopiero na przewagi
- Coś się zagotowało w naszych głowach - tłumaczyła kapitan MKS-u Magdalena Śliwa - Jestem zła, bo spodziewałam się innego wyniku i gry. W dwóch początkowych setach rezultat mógł być odwrotny, ale przeszkodziły nam błędy w końcówkach - dodała. W pierwszej partii przy stanie 28:28 właśnie Śliwa, która musiała atakować, posłała piłkę w siatkę, a za chwilę środkowa MKS-u Katarzyna Wysocka zaatakowała w aut.

Najbardziej dramatyczny był drugi set. Rzadko się zdarza, żeby udało się zwyciężyć, kiedy przegrywa się już 22:24. A ta sztuka udała się bydgoszczankom. Najpierw zablokowały atak Marzeny Wilczyńskiej. W kolejnej akcji rozgrywająca Centrostalu sama zatrzymała blokiem Wilczyńską i doprowadziła do remisu 24:24. Decydujący cios zadała Joanna Kuligowska.

- Nie umieliśmy skończyć piłek setowych, choć były dobrze rozegrane na pojedynczy blok. Brakowało także odrobiny szczęścia - żałował szkoleniowiec MKS-u, Waldemar Kawka.

GCB Centrostal - MKS Dąbrowa Górnicza 3:0 (30:28, 29:27, 25:21)

MKS: Śliwa, Liniarska, Strządała, Sadowska, Wysocka, Staniucha, Tkaczewska (libero) oraz Lis, Wilczyńska, Sieczka, Cieśla, Matyjaszek