AS Nancy, Feyenoord Rotterdam - Lech nie ma się czego bać?

Z notatkami o czterech rywalach Lecha Poznań w Pucharze UEFA wrócili wczoraj z Moskwy i Nancy wysłannicy "Kolejorza".


W czwartek odbyła się bowiem pierwsza kolejka gier fazy grupowej Pucharu UEFA. Lech pauzował i mógł spokojnie obserwować rywali.

Marek Bajor - asystent trenera Franciszka Smudy - obserwował we Francji mecz najbliższego rywala "Kolejorza", zespołu AS Nancy przeciwko Feyenoordowi Rotterdam. Spotkanie nie stało na dobrym poziomie. Francuzi tylko pogłębili kryzys Holendrów, rozbijając ich kompletnie. - Wynik Nancy jest lepszy od ich gry - uważa jednak trener Bajor. - W pierwszej połowie Francuzi grali słabo. Gdy strzelili pierwszego gola, gra Feyenoordu zupełnie się rozkleiła.

Trener Bajor zanotował w Nancy, że obydwa zespoły są dobre technicznie, grają piłką, wymieniają sporo podań i nigdy nie wybijają ich na oślep. Dodatkowo Nancy gra ostrym pressingiem. - Po 3:0 z Feyenoordem, u nas pewnie ustawią się do kontry - przewiduje. - Są lepsi w ofensywie niż w defensywie. Spróbujemy to wykorzystać i wygrać w środku pola, gdzie mają trzech defensywnych pomocników. Wygląda jednak na to, że obydwa zespoły są w zasięgu Lecha.

AS Nancy - Feyenoord Rotterdam 3:0 (0:0)

Bramki: Monsef Zerka (47. min), Julien Feret (53.), Helder (84.)

NANCY: Bracigliano - Helder, Ouaddou, Macaluso, Biancalani - N'Guemo, N'Diaye, Dia (46. Fortune), Feret, Malonga (46. Gavanon) - Zerka (85. Andre Luiz)

FEYENOORD: Timmer - Serginho Greene, Bahia, Hofland, de Cler (69. Makaay) - van Bronckhorst, El Ahmadi, Fer, Wijnaldum - Biseswar, Mols (83. Erasmus)

Mecz w Moskwie obserwowali dyrektor sportowy Marek Pogorzelczyk i trener Włodzimierz Małowiejski. - To był mecz godny tej fazy - ocenia trener Małowiejski. - Bardzo dobre spotkanie, na wysokim poziomie. W pierwszym kwadransie obydwa zespoły miały dwie stuprocentowe okazje bramkowe, z czego Hiszpanie jako pierwsi. Mogło być 2:2, a było 2:0 dla Rosjan, co ustawiło mecz [dwa gole strzelił młodziutki Osetyjczyk Alan Dżagojew - red.]. Deportivo w żadnym razie nie jest jednak łatwiejszym rywalem. Po prostu, mieli kłopot z organizacją gry z wycofanym przy prowadzeniu 2:0 i ustawionym do kontry CSKA.

Wysłannicy przywieźli też obserwacje na temat sztucznej nawierzchni stadionu na Łużnikach. - Gra na niej to będzie wielki egzamin i spore wyzwanie - mówi Małowiejski.

CSKA Moskwa - Deportivo La Coruna 3:0 (2:0)

Bramki: Dżagojew (9., 12.), Vagner Love (61.). CSKA: Akinfiejew - Bierezucki, Ignaszewicz, A.Bierezucki, Grigoriew - Krasić, Semberas, Ałdonin (73. Rahimić), Żirkow (87. Szczennikow) - Dżagojew (65. Ramon), Vagner Love DEPORTIVO: Aranzubia - Garcia, Ze Castro, Lopo, Filipe (79. Lopez) - Hidalgo, de Guzman (64. Sergio), Tomas, Valeron, Guardado - Bravo (72. Mista)