Dawid Kostecki: "Kolejny uciekł mi z ringu"

14 września na gali w Kielcach czołowy polski półciężki Dawid "Cygan" Kostecki stoczył swój pierwszy pojedynek po 7-miesięcznej przerwie. Niestety dla Dawida jego rywal Marcelo Leandro Da Silva nie pokazał serca do walki i zakończył bój na deskach już w pierwszej rundzie, uskarżając się na kontuzję kolana. Wynik (techniczny nokaut) co prawda poszedł w świat, ale w duszy "Cygana" pozostało rozczarowanie i złość na przeciwnika, który godzinę po opuszczeniu ringu swobodnie przechadzał się po hali kieleckiego MOSiR-u. Poniżej zapis rozmowy z Dawidem szykującym się teraz do kolejnego występu, na gali organizowanej 29 listopada przez Bullit KnockOut Promotions w katowickim "Spodku".
- Dawid, co u ciebie słychać?

- Wszystko dobrze, cały czas jestem w treningach, podtrzymuje wysoką formę, jaką zrobiłem do walki w Kielcach. Niestety mój rywal z Kielc okazał się zwykłym tchórzem. 29 listopada na gali w "Spodku" zaboksuję prawdopodobnie w 10-rundowym pojedynku. Tam chciałbym już walczyć z zawodnikiem, który się sam nie przewraca i który wychodzi do ringu by wygrać.

- Byłeś zły na DaSilvę w Kielcach.

- A jak mogłem nie być zły w takiej sytuacji? To już drugi zawodnik, który mi ucieka z ringu, który się boi podjąć walkę. Przez takich rywali nie mogę się rozwijać i jeżeli kolejni przeciwnicy nie będą mi zawieszać poprzeczki coraz wyżej, boksersko będę stał w miejscu. Ja mam duże ambicje. Mnie już nie zadowala sytuacja, gdy zawodnik kładzie się po czterech moich ciosach, biorę za to kasę i jest fajnie.

Ja chcę coś osiągnąć, chcę iść coraz dalej, piąć się coraz wyżej, a bez dobrych rywali to jest niemożliwe.

- Widziałem DaSilvę po walce i chodził bez żadnego problemu. Nie miałeś ochoty z nim ostrzej porozmawiać?

- Porozmawiać? Byłem taki zły, że mógłbym najwyżej go palnąć w łeb. Dla mnie to nie była tylko kwestia tego, że on się poddał. Żal mi było moich kibiców i bliskich, którzy przyjechali, by obejrzeć moją walkę. Oczywiście oni byli szczęśliwi, że wygrałem, ale wiadomo, że nie o to w tym wszystkim chodzi. Ja do walki się bardzo ciężko przygotowuję, a potem wychodzi do ringu pięściarz, z którym nie mogę się sprawdzić, bo chce tylko łatwo przegrać. Ja nie mam szacunku dla takiego zawodnika. Szanuję tych, którzy wychodzą do ringu, by wygrać.

Wtedy jest gwarancja dobrej walki i wygrywa ten, który tego bardziej chce i który ma większe umiejętności. To jest dobry boks. Oczywiście fajnie, że wygrywam, ale chciałbym się sprawdzić z naprawdę dobrym rywalem. W Kielcach nie poboksowałem sobie, ale byłem przygotowany na 100 procent. Siłowo, kondycyjnie, mentalnie, fizycznie i teraz będę musiał utrzymać tę formę do Katowic.

- Wiesz coś na temat rywala na Katowice? Jesteś wysoko w rankingach.

- Tak, jestem wysoko i w każdej chwili mam szansę dostać walkę o tytuł. Z kim i o jaką stawkę zawalczę w Katowicach, jeszcze nie wiem.

Więcej o boksie na bokser.org

Wybierz sportowego VIP-a 2008!