Konflikt wokół wyborów szefa PZPN. Zbigniew Boniek odrzuca haki

- To kosmiczne bzdury! - tak Zbigniew Boniek komentuje zarzuty, jakie sztab wyborczy Grzegorza Lato zamieścił w oficjalnym piśmie do związku
Zdzisław Kręcina - kandydat podejrzany?

Autorzy listu pytają PZPN, czy wszyscy kandydaci na prezesa spełniają warunki stawiane przez statut PZPN? Artykuł 23. mówi, że "kandydatami na prezesa mogą być osoby zamieszkałe na stałe na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i działające w strukturach PZPN, wojewódzkich związków piłki nożnej, lig zawodowych i klubów piłkarskich". Ponieważ trzech z czterech pretendentów te warunki spełnia - wszyscy mieszkają w Polsce i działają w futbolu: Tomasz Jagodziński jest w radzie nadzorczej PGE GKS Bełchatów, Zdzisław Kręcina to sekretarz generalny związku, a Grzegorz Lato działa w zarządzie PZPN - jedynym "podejrzanym" może więc być Zbigniew Boniek. Autorzy listu do związku nie chcą się ujawnić, ale dowiedzieliśmy się wczoraj w PZPN, że pracują w komitecie wyborczym Grzegorza Lato. Twierdzą oni, że Boniek na stałe mieszka we Włoszech, a po sprzedaży we wrześniu ostatniej partii udziałów w Widzewie Łódź nie działa oficjalnie w żadnych strukturach piłkarskich w Polsce.

- To kosmiczne bzdury! - mówi "Gazecie" Boniek. - Jestem Polakiem, urodziłem się w Bydgoszczy i tam do dziś jestem zameldowany. Co z tego, że mam też dom w Rzymie?

Odmawia też racji twierdzeniu, że nie działa w strukturach polskiej piłki. - Rozegrałem 80 meczów w kadrze, a więc formalnie jestem członkiem Klubu Wybitnego Reprezentanta, który jest oficjalną komórką PZPN. To chyba wystarczy - argumentuje.

Czy podejrzewa, który z kontrkandydatów mógł przysłać pismo do PZPN? Boniek: - Nawet nie mam zamiaru się zastanawiać. Nie będę się zniżał do tego poziomu. Jedno, co mnie pociesza, to fakt, że rywale do prezesury chyba mnie jednak trochę doceniają i trochę obawiają, skoro stosują takie brzydkie chwyty.

Prokuratura zainteresowała się Grzegorzem Lato

Wybierz Sportowe Przeżycie Roku 2008 r. - głosuj »