Boruc przegrał w TVP z mrówkami w samolocie

Dlaczego TVP nie pokaże dziś hitowego dla polskich kibiców meczu Celtic Glasgow - Manchester United? - Ramówka jest sztywna, a Liga Mistrzów niekonkurencyjna dla seriali - tłumaczy Robert Korzeniowski, szef sportu w TVP
Król jest tęgi, czyli czym różni się Boruc od najlepszych bramkarzy świata »

Boruc w bramce Celticu próbuje dziś powstrzymać na Old Trafford broniący trofeum Manchester United, ale ten mecz mogą zobaczyć jedynie widzowie kodowanego kanału Nsport, którego zasięg nie przekracza kilku procent. W publicznej "Dwójce" Boruc przegrał ze 157. odcinkiem "Barw szczęścia", 610. odcinkiem "M jak miłość" i 366. odcinkiem programu "Kulisy serialu »M jak miłość «". TVP 1 nadaje w tym czasie kanadyjski thriller "Mrówki w samolocie".

Na mocy umowy z UEFA TVP może pokazać wybrany mecz z każdej kolejki, a więc także ten dzisiejszy. TVP nigdy się jednak nie zdecydowała na mecz wtorkowy, zawsze wybiera środowe. Dla Boruca nie może zrobić wyjątku? - Ramówka jest sztywna i ustalona pół roku wcześniej - odpowiada Robert Korzeniowski. Wtorek jest zarezerwowany dla seriali. Nie ma też mowy o przenosinach piłki do TVP 1. Tam może grać tylko reprezentacja Polski. - Choćbym nie wiem jak bardzo chciał, nie jestem w stanie tego zmienić. Nie mam na to wpływu, choć zgadzam się, że dla polskich kibiców mecz Boruca jest ciekawszy niż pojedynek Atletico z Liverpoolem, który pokażemy w środę - dodaje Korzeniowski.

Z czego wynika bezradność szefa sportu w TVP? - Seriale mają kilkakrotnie większą oglądalność niż Liga Mistrzów. To jest decydujące. "M jak miłość" ma 60-procentowy udział w rynku, a mecze góra 22-proc. Stacje telewizyjne rywalizują teraz między sobą głównie na programy skierowane do najszerszej widowni. Liczby są nieubłagane - mówi.

Według AGB Nielsen Media Research ostatnie dwie kolejki LM oglądało w TVP średnio 2,2 mln widzów, "M jak miłość" - 8 mln. LM przegrywa też z TVP 1 - nadawany w czasie ostatniej kolejki film przyciągnął 3,5 mln, a także z TVN - "Na Wspólnej" miało 2,7 mln, a "You Can Dance" - 3,1 mln widzów. Tylko że TVP zdecydowała się na transmisję mało atrakcyjnego meczu Liverpool - PSV.

Korzeniowski rozkłada też ręce pytany, dlaczego skróty z meczów LM trwają coraz krócej. Kiedyś zajmowały ponad godzinę, teraz ledwie 45 min. - Znów decyduje oglądalność. Ramówka jest zmieniana, bo skróty nie przyciągają widzów, maksymalnie 12-16 proc. udziału w rynku. Przegrywają z filmami, nic nie poradzę. Ale to jest program dla koneserów, i tak każdy znajdzie to, czego chce. Skróty są zresztą wcześniej niż kiedyś. Dobre i to - mówi szef sportu w TVP.

A co zrobiłaby TVP, gdyby w LM grała polska drużyna, na dodatek - złośliwie - we wtorki? - A, to zupełnie inna historia. Ramówka zostałaby wtedy pewnie zmieniona. Tak dzieje się teraz z Lechem Poznań, który gra w Pucharze UEFA. Wszystkie jego mecze będą transmitowane - kończy Korzeniowski. Ciekawe, czy Lech pokona czwartkowe "Barwy szczęścia" i "Trzeciego oficera", czy też będzie musiał grać o godz. 18 jak ostatnio z Austrią Wiedeń?

Boruc na liście kandydatów do nagrody FIFPro »

Kto Sportowym VIP-em 2008 r. - zagłosuj »