Drugoligowym klubom piłkarskim brakuje kasy

Coraz głośniej w środowisku piłkarskim mówi się o problemach finansowych nękających większość drugoligowych klubów. Duży wpływ miała na to reorganizacja rozgrywek
Jeszcze w ubiegłym sezonie działacze piłkarscy zapewniali, że druga liga składająca się z dwóch grup wyjdzie piłkarzom i kibicom tylko na lepsze. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Większość klubów nie stać na występy na tym szczeblu, bo jeszcze nie zakończyła się runda jesienna, a ledwo wiążą koniec z końcem. Wpływ na to ma kilka czynników. Na pewno do pozyskania nowych sponsorów nie przyczyniły się liczne afery korupcyjne, o których w minionych latach było w naszym kraju bardzo głośno. Nie przemawia do nich fakt, że piłka nożna, oprócz siatkówki, w dalszym ciągu jest najbardziej popularną dyscypliną w Polsce. Niestety, nie tylko sponsorzy nie chcą łożyć na kluby, ponieważ nie kwapią się ku temu także władze miast. A przecież drużyny piłkarskie są często wizytówką nie tylko poszczególnych miejscowości, ale także regionów.

W grupie wschodniej drugiej ligi w ostatnim czasie pojawiają się informacje o problemach finansowych poszczególnych zespołów - z Łomży, Suwałk, Nowego Sącza czy Olsztyna. Co więcej, trzy dni temu piłkarze Sokoła Aleksandrów Łódzki na znak protestu z powodu zaległości finansowych wyszli na mecz z dziesięciominutowym opóźnieniem.

Są jednak dobre strony reorganizacji. Poziom sportowy w tej klasie nieco się podniósł, bo w większości grają czołowe zespoły starej trzeciej ligi. Doświadczenie mogą także zdobywać młodzieżowcy (obecnie rocznik 1988 i młodsi), ponieważ według regulaminu w pierwszym składzie na boisko musi wybiec minimum dwóch takich piłkarzy.

Jeśli chodzi o sprawy finansowe, to nie jest już tak kolorowo. Wszystko przez koszty organizacji spotkań i opłaty, jakie trzeba uiścić w Polskim Związku Piłki Nożnej.

Mecz u siebie

Przyjrzyjmy się kosztom organizacji ligowych spotkań w Olsztynie, który może pochwalić się jedną z największych w rozgrywkach frekwencją na trybunach (średnio 1,5-2 tys.). Wystarczy wspomnieć, że są też miejscowości, gdzie na mecze przychodzi zaledwie od 100 do 300 osób!

By mecz odbył się, trzeba liczyć się z kosztami rzędu 14 tys. Najwięcej płaci się za ochroniarzy, ponieważ koszt wynajęcia 41 osób to 12 tys. zł. Tyle że podczas tzw. pojedynków o podwyższonym ryzyku koszty znacznie się zwiększają - ochrona licząca około 80 osób to już ponad 25 tys. zł. Przykładowo za derby Warmii i Mazur (Jeziorak podejmował OKS 1945), które odbyły się w lipcu, działacze z Iławy zapłacili ponad 35 tys. zł.

- Jeżeli chodzi o poziom sportowy, to druga liga przyniosła korzyści - mówi Kazimierz Paluszewski, dyrektor sportowy Jezioraka. - Ktoś może powiedzieć, że przecież można wycofać się z rozgrywek, ale nie o to tu chodzi. Koszty organizacji i pieniądze dla związku na pewno nie ułatwiają nam działalności i mogą zniszczyć niejeden klub.

Nie zapominajmy, że organizując spotkanie, trzeba wynająć jeszcze służby porządkowe, noszowych, spikerów, bileterów oraz kamery monitorujące trybuny.

Za darmo nie przyjedzie na stadion także karetka i straż pożarna. Trójka "sprawiedliwych" (plus sędzia techniczny) za jeden mecz bierze średnio ok. 3,5 tys. zł. Jeżeli chodzi o sędziów, to pieniądze wypłaca im Polski Związek Piłki Nożnej, jednak wcześniej drugoligowcy wpłacają na jego konto 60 tys. zł (za jedną rundę).

Inną sprawą są piłkarze, którzy nie chcą grać za małe pieniądze. Drugoligowcy średnio zarabiają od 2 do 3 tys. netto, choć niektórzy, mający doświadczenie pierwszoligowe, otrzymują dwa razy więcej. Do tego dochodzą premie za zwycięstwa. Jeśli chodzi o zawodników, to i w tym przypadku o "swoje" upomina się Polski Związek Piłki Nożnej, który pobiera opłaty za rejestrację zawodników.

I co ciekawe, np. za piłkarza spoza naszego województwa do okręgowego związku, do którego przynależał, zespół, gdzie poprzednio występował zawodnik, jego nowy klub musi odprowadzić 1 tys. zł. Podobną kwotę pobiera nasz okręgowy związek, zaś o 500 zł więcej PZPN. Z kolei 300 zł kosztuje sprawdzenie o niekaralności tego piłkarza (żółte oraz czerwone kartki).

Kolejne 2 tys. zł wędruje do Warszawy za otrzymanie potrzebnej licencji. Ponadto płaci się ryczałt za kartki w wysokości 5 tys. zł.

Drogi wyjazd

W ubiegłym sezonie, kiedy trzecia liga składała się z drużyn z czterech województw (np. warmińsko-mazurskie, podlaskie, mazowieckie, łódzkie), piłkarze na boisko wybiegali "prosto z autokaru". W najdalsze zakątki taki wyjazd kosztował nieco ponad 2 tys. zł. W skład tej kwoty wchodził transport oraz obiady dla drużyny. Obecnie po połączeniu grup często w dwie strony trzeba pokonać nawet 1 tys. km. Dlatego sztab szkoleniowy zazwyczaj decyduje się na wyjazd dzień wcześniej.

Przeważnie w grupie wschodniej obowiązuje zasada, że z noclegiem jedzie się tylko na mecz do miast położonych poza "granicami" starej grupy ligowej. Taka przyjemność kosztuje średnio ok. 7 tys. zł. A przecież bywa tak, że w ciągu krótkiego odstępu czasu na drugi kraniec kraju trzeba się udać niejednokrotnie.

Biorąc pod uwagę powyższe wyliczenia, należy zadać sobie pytanie, ile drużyn przetrwa do końca sezonu drugiej ligi i czy nie znikną z piłkarskiej mapy Polski? Kluby, które teraz występują o klasę niżej, już kalkulują, czy opłaca im się walczyć o awans.