Bundesliga. Błaszczykowski jak z Czechami

Kolejny fantastyczny występ Kuby Błaszczykowskiego. Dzięki Polakowi Borussia Dortmund wywalczyła w Bremie remis z Werderem 3:3. Pierwsze zwycięstwo od czterech meczów wymęczył Bayern Monachium
"Kolejny cud w Bremie, czyli normalka" - skomentował w tytule "Frankfurter Allgemeine Zeitung" występ piłkarzy Thomasa Schaafa, którzy co spotkanie tworzą niebywałą dramaturgię. Dopiero co wygrali 5:2 z Bayernem (prowadząc już 5:0), ale i potrafili roztrwonić prowadzenie 4:1 z Hoffenheim. Czegoś takiego jak w sobotę nawet przyzwyczajeni do cudów kibice z Weserstadion jeszcze nie widzieli. W doliczonym czasie gry Werder strzelił Borussii gola na 3:2, a jednak nie wygrał spotkania.

Błaszczykowski gola nie zdobył, ale znów inicjował akcje i przeprowadzał rajdy prawą i lewą stroną. Znów też był najczęściej faulowanym zawodnikiem na boisku, jak w derbach Zagłębia Ruhry przed miesiącem, kiedy za faule na Polaku aż dwóch zawodników Schalke 04 dostało czerwone kartki. Tym razem wyrzucony z boiska powinien zostać Claudio Pizzaro za brutalny atak na Kubę w 22. min. Błaszczykowski długo był opatrywany przez lekarzy, ale wrócił na boisko. Chwilę później mógł zdobyć gola, pokonał już Tima Wiesego, ale piłkę z linii bramkowej wybił Frank Baumann.

Spotkanie rozpoczęło się ospale i nic nie zapowiadało takiego gradu bramek. W pierwszej połowie nie padła ani jedna. Dopiero w 59. min goście objęli prowadzenie po strzale Alexandra Freia z rzutu karnego. Dziesięć minut później gospodarze wyrównali po bramce Baumanna. Wówczas Kuba wykazał się podobną determinacją co w meczu z Czechami, gdzie trzykrotnie faulowany przedarł się do przodu i asystował przy golu Pawła Brożka. Polak wpadł w pole karne i byłby sam na sam z Wiesem, ale powalił go Aaron Hunt. Kuba, nie oglądając się na sędziego, czy dyktuje karnego, natychmiast się podniósł i podał do Matsa Hummelsa, który skierował piłkę do pustej siatki.

Piłkarze Werderu rzucili się do odrabiania strat, spychając rywali do defensywy i w 88. min Pizarro zdobył wyrównującą bramkę po fatalnym kiksie bramkarza Borussii Romana Wiedenfellera. To rozbiło gości na tyle, że po chwili pozwolili Peruwiańczykowi zdobyć kolejnego gola. W ostatniej akcji meczu w 92. min Mohamed Zidan ustalił jednak wynik strzałem z 12 metrów. - To niewybaczalne oddać zwycięstwo w taki sposób. Gdybyśmy po strzeleniu bramki na 3:2 wkopali piłkę na dach stadionu, zdobylibyśmy trzy punkty - wściekał się po meczu Wiese. Werder stracił już w tym sezonie 19 goli, ma najgorszą defensywę Bundesligi. Nawet ostatni w tabeli Eintracht Frankfurt, który przegrał pięć spotkań, stracił tylko 11 bramek.

Za to Borussia potwierdziła, że świetnie radzi sobie w tym sezonie przeciwko kandydatom do tytułu. Dortmundczycy pokonali już na wyjeździe Bayer Leverkusen oraz zremisowali z Bayernem Monachium i Schalke 04 (3:3). - To był najbardziej zwariowany mecz w mojej karierze i najbardziej zwariowana druga połowa, jaką widziałem. Sam już nie wiem, czy cieszyć się z tego, że wywieźliśmy ten jeden punkt z Bremy, co mało komu się udaje, czy żałować, że daliśmy sobie wydrzeć zwycięstwo. Chyba jednak będziemy świętować ten wynik, bo to do nas należało ostatnie słowo - stwierdził trener Borussii Jürgen Klopp.

"Wielki oddech ulgi w Monachium" - skomentował "FAZ" wynik meczu Bayernu z Karlsruher. Bayern, który rozpoczął sezon najgorzej od 31 lat, wygrał wreszcie pierwszy mecz od czterech spotkań (w ostatnich trzech zdobył tylko jeden punkt). - Ale okoliczności tej wygranej nie przesądzają, że Bawarczycy mają już kryzys za sobą, a Jürgen Klinsmann kontroluje sytuację - pisze jednak dziennik, bo goście wygrali w Karlsruhe szczęśliwie. Dopiero w 87. min jedynego gola wtłoczył do bramki Mirosław Klose.

Mecz oglądał z trybun były bramkarz obu drużyn Oliver Kahn, który latem po 14 latach gry w Bayernie zakończył karierę. W mediach od razu odżyły spekulacje, że władze Bayernu namawiają go na powrót z emerytury, bo jego następca Michael Rensing popełnia błąd za błędem. Kahn zbył pytania uśmiechem, wróżąc, że Bayern właśnie rozpoczął serię zwycięstw, która potrwa aż do przerwy zimowej. - Znam tych chłopaków i wiem, że oni sami mają do siebie największą złość za występy w tym sezonie. W Bayernie to zawsze był dobry powód, żeby rozpocząć serię zwycięstw - stwierdził były bramkarz reprezentacji.

Wyniki 8. kolejki

WERDER BREMA - BORUSSIA DORTMUND 3:3 (0:0): Baumann (68.), Pizarro (88. i 90.) - Frei (59. karny), Hummels (72.), Zidan (90.)

KARLSRUHE SC - BAYERN MONACHIUM 0:1 (0:0): Klose (86.)

HANOVER 96 - HOFFENHEIM 2:5 (0:1): Schulz (48.), Stajner (64.) - Ibisević (36. i 83.), Obasi (70.), Salihović (73.), Demba Ba (80.)

1. FC KÖLN - ENERGIE COTTBUS 1:0 (1:0): Novaković (40.)

EINTRACHT FRANKFURT - BAYER LEVERKUSEN 0:2 (0:1): Helmes (6. karny), Vidal (61.)

HERTHA BERLIN - VFB STUTTGART 2:1 (1:0): Nicu (30.), Kacar (87.) - Cacau (51.)

VFL WOLFSBURG - ARMINIA BIELEFELD 4:1 (2:0): Misimović (5. i 34.), Madlung (54.), Grafite (63.) - Laas (60.)

VFL BOCHUM - BORUSSIA MÖNCHENGLADBACH 2:2 (0:1): Dabrowski (55.), Kaloglu (77.) - Gohouri (30.), Kleine (79.)