Białostockie siatkarki grają z wicemistrzyniami

Zespół z Piły przez cztery ostatnie sezonu sięgał po medale mistrzostw Polski. Nie inaczej ma być również w startujących w sobotę rozgrywkach ekstraklasy. Z aktualnymi wicemistrzyniami kraju zmierzą się na początek białostockie siatkarki, których celem jest spokojne utrzymanie w lidze
Ekipa z Piły już po raz dwunasty zagra w ekstraklasie. W tym czasie zdobyła sporo trofeów, m.in. czterokrotnie cieszyła się z mistrzostwa, trzykrotnie z drugiego miejsca, a ponadto ma w swym dorobku cztery Puchary Polski. Wszystkie te tytuły są w zasadzie nierozerwalne z trenerem Jerzym Matlakiem. 63-letni szkoleniowiec to jeden z najbardziej charyzmatycznych trenerów w polskiej lidze. Potrafi on z mniej znanych zawodniczek stworzyć zespół najgroźniejszy dla najlepszych. Przed poprzednim sezonem o Farmutilu raczej nikt nie mówił, jako o głównym faworycie do medali, a pilanki sięgnęły po srebrne krążki, dorzucając jeszcze do tego kolejny puchar. Tym razem szkoleniowiec ekipy z Piły sprawę przedstawia jasno.

- Zawsze gram o najwyższe stawki, z tymi dziewczynami wypada mi walczyć tylko o złoto - mówi, a pomóc mają w tym zamiany kadrowe dokonane podczas przerwy w rozgrywkach.

Z zespołu odeszło co prawda kilka pierwszoplanowych siatkarek, m.in. Katarzyna Skorupa, Marta Kuehn-Jarek, Anita Chojnacka czy Julia Szeluchnia, ale w ich miejsce pozyskano zawodniczki, które powinny wzmocnić zespół. Joanna Frąckowiak do Piły trafiła z AZS-u Poznań i powinna poprawić nie tylko przyjęcie, ale i atak. Pod okiem trenera Matlaka swe umiejętności będzie mogła rozwinąć również Gabriela Wojtowicz. Była atakująca Muszynianki, jest najwyższą siatkarką w polskiej lidze (202 cm wzrostu).

- Nie przyszły do mnie zawodniczki sławne, które mają masę pieniędzy. Przyszły te, które chcą się czegoś nauczyć. Głodne sukcesów i żądne walki - stwierdza Matlak. - Dobieram je pod względem charakterów i jestem bardzo zadowolony z tego, co udało się zrobić. Będę miał zespół wojowniczek, jakiego nikt w Polsce nie będzie miał.

Trudno się nie zgodzić ze szkoleniowcem, gdyż dajmy na to pod względem liczby reprezentantek kraju jego ekipa nie ma co konkurować z Muszynianką Muszyna czy Aluprofem Bielsko-Biała. Chociaż do Piły też trafiły polskie kadrowiczki.

Najdłużej ciągnęła się sprawa z pozyskaniem rozgrywającej Mileny Sadurek oraz jednej z najbardziej uzdolnionych libero w polskiej lidze Pauliny Maj. Ponadto problem jest z transferem występującej ostatnio w Białymstoku środkowej Eleny Hendzel. W sprawie dwóch pierwszych zawodniczek działacze z Piły musieli porozumieć się z ich byłym klubem, czyli Aluprofem. Aby pozyskać Sadurek, wyłożyli 100 tys. zł, natomiast za Maj 20 tys. zł. Nie wyjaśniona jest jeszcze natomiast sprawa z Białorusinką.

- Nie wiem, czy będę mogła zagrać w sobotę - mówi Hendzel, która ma aktualny kontrakt w Białymstoku do 2012 r., ale chce przenieść się do Piły. Działacze obu klubów nie mogą dojść do porozumienia w sprawie sumy, za jaką transfer miałby zostać przeprowadzony. - Ja nie żałuję swojej decyzji, gdyż w Pile jest bardzo mocny zespół i chcę w nim grać. Do Białegostoku się wybieram, ale czy zagram, nie mam pojęcia.

Nawet przy braku Hendzel, ekipa Farmutilu kadrowo jest zdecydowanie mocniejsza od białostoczanek. Oprócz wymienionych wcześniej zawodniczek grają w niej chociażby tak dobre siatkarki jak Agnieszka Kosmatka czy Agnieszka Bednarek. Pierwsza z nich od lat jest jedna z najlepiej punktujących w lidze, druga ma za sobą udział na igrzyskach olimpijskich w Pekinie.

- Na pewno teoretycznie, na papierze, faworytem jest zespół z Piły, ale my zrobimy wszystko, aby pojedynek zakończył się jak najlepszym rezultatem dla nas - mówi trener białostoczanek Dariusz Luks. - W ostatnich dniach analizowaliśmy grę rywalek i mam nadzieję, że obierzemy na to spotkanie właściwą taktykę.

Z ostatniego starcia w lidze z zespołem z Piły Luks ma miłe wspomnienie, to w lutym pokonując pilanki szkoleniowiec mógł cieszyć się z pierwszej wygranej swych podopiecznych po objęciu drużyny.



Program spotkań 1. kolejki

Sobota: Pronar Zeto Astwa AZS Białystok - Farmutil Piła (godz. 18, sala SP nr 50 przy ul. Pułaskiego); Calisia Kalisz - Stal Mielec; MKS Dąbrowa Górnicza - Gedania Żukowo.

Niedziela: Gwardia Wrocław - Muszynianka Muszyna.

Poniedziałek: Aluprof Bielsko-Biała - Centrostal Bydgoszcz.