Katowicka Gieksa zagra w Czechowicach

Dla kogo szczęśliwy będzie stadion w Czechowicach? Gieksa chce za wszelką cenę odnieść pierwsze wyjazdowe zwycięstwo, a Podbeskidzie zmazać plamę po porażce w Turku.
To już drugi mecz I-ligowy w Czechowicach-Dziedzicach. 30-tysięczne miasteczko było w debiucie bardzo szczęśliwe dla Podbeskidzia, które rozbiło GKS Jastrzębie aż 4:0. Teraz pora na derby numer dwa - w sobotę znowu przyjeżdża GKS, tym razem z Katowic.

GKS jest jedną z trzech drużyn, które na wyjazdach nie potrafiły odnieść zwycięstwa. - Czas najwyższy przywieźć punkty - mówi Paweł Sobczak, napastnik Gieksy, który kilka lat temu grał w Podbeskidziu. - Zdajemy sobie sprawę, że przeciwnik jest świetnie przygotowany fizycznie. Jeśli podejmiemy walkę, to możemy pokusić się o niespodziankę - zapowiada Sobczak.

- Historia spotkań Podbeskidzia z GKS-em Katowice pokazuje, jak trudne są to dla nas mecze. Zwykle je wygrywaliśmy, jednak zawsze po ciężkiej walce - mówi Marcin Brosz, szkoleniowiec Podbeskidzia.

W poprzednim sezonie bielszczanie dwukrotnie ograli katowiczan. W każdym z tych spotkań gola strzelał Martin Matus. Napastnik ze Słowacji tym razem może jednak nie zagrać z powodu kontuzji. - Jeżdżę na zabiegi, przez pewien czas nie trenowałem, ale jestem bardzo spragniony gry - mówi Matus.

Poza wspomnianym Matusem kontuzje w Podbeskidziu mają - kolejny napastnik Adam Brzezina (mięsień dwugłowy), obrońca Piotr Koman (uraz barku) i bramkarz Łukasz Merda. - Mam naderwany przyczep mięśnia czworogłowego. Biorę zastrzyki, leki i po tygodniu powinno być lepiej. Przeciw Gieksie raczej jednak nie wystąpię - twierdzi Merda, który jest etatowym bramkarzem bielszczan. W poprzednim sezonie pauzował tylko w jednym spotkaniu, także z powodu urazu. Jest wielce prawdopodobne, że w sobotę w Czechowicach między słupkami stanie Sebastian Szymański, który bronił już w II połowie meczu w Turku. - Łukasz to klasowy bramkarz, ale nie ma co lekceważyć rezerwowego. Nie raz zdarzyło się, że dubler wszedł do bramki i bronił jak natchniony - twierdzi Sobczak i żałuje, że meczu nie będą mogli obejrzeć kibice z Katowic. Na stadion w Czechowicach ponownie wpuszczonych zostanie tylko dwa tysiące widzów, którzy wcześniej wykupili bilety w siedzibie Podbeskidzia. Mecz rozpocznie się o godzinie 15.