Smolarek: Jestem Ebi, a nie Maradona

- Nie jestem Diego Maradoną, sam meczu nie wygram. Siedzę na ławce w Boltonie? Taktykę mam prostą: dużo trenować, mało mówić - powiedział w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" Euzebiusz Smolarek
Słowacja - Polska: Ile zmian w składzie? »

Ebi Smolarek, który od jakiegoś czasu nie chciał rozmawiać z mediami, na łamach "Rzeczpospolitej" wyjaśnia przyczyny tego milczenia.

- Pogniewałem się, ale na panujące w Polsce obyczaje. Ludzie myślą, że jak ktoś jest piłkarzem, to już nie jest człowiekiem. Z trudem przychodzi mi zrozumienie, że ten, kto mnie klepie po plecach, na drugi dzień wyśmiewa. Spotkałem się z krytyką po mistrzostwach? To nie o to chodzi, sam bym się krytykował. Sport to sport, jestem piłkarzem i jak słabo zagram to trzeba o tym pisać i mówić, ale nie doszukiwać się przyczyn poza futbolem - mówi Ebi.

Polak wypowiada się także na temat swojej sytuacji w poprzednim (Racing Santander) oraz w obecnym klubie(Bolton Wanderers).

- Wiem co potrafię i z czym sobie nie radzę. Nie jestem Diego Maradoną, sam meczu nie wygram. W Hiszpanii trener był wobec mnie nie fair. W Anglii gra się dużo i na pewno dostanę szansę, by przekonać do siebie trenera i wywalczę miejsce w pierwszym składzie. Taktykę mam prostą: dużo trenować, mało mówić - dodaje Smolarek.

Jakub Błaszczykowski coraz droższy »