Mistrzostwo dla Byków czy Aniołów?

Jeśli Unia Leszno zostanie mistrzem Polski, zostanie najbardziej utytułowanym klubem w historii polskiego żużla. W niedzielę pierwszy mecz finałowy - do Leszna przyjeżdża Unibax Toruń
Do tej pory po 12 tytułów mistrzowskich zgromadziły kluby z Leszna i Rybnika. Unia dodatkowo była najlepszą drużyną w lidze w 1984 r., ale wówczas tytułu mistrza nie zdobyła. Było to pokłosie afery z udziałem klubów z Leszna i Rzeszowa.

Obie drużyny jechały ze sobą w ostatniej kolejce, obie zadowalał remis - wtedy Unia zostawała mistrzem, a Stal unikała baraży o utrzymanie się w I lidze. I remis padł, mimo że po 11 wyścigach Unia prowadziła 41:25. Potem cztery kolejne biegi przegrała 1:5. Nikogo nie złapano za rękę, ale GKSŻ postanowiła ukarać oba zespoły. Zaliczono wynik, jaki był po 11 biegach, co powodowało że Stal zajęła 9. miejsce w lidze i musiała brać udział w barażach, a Unia wygrywała ligę. Karą dla "Byków" było jednak to, że mimo triumfu w rozgrywkach nie przyznano jej tytułu mistrzowskiego.

To już jednak historia. A teraźniejszość jest taka, że Unia i Unibax drugi rok z rzędu spotykają się w finale mistrzostw Polski. Rywal leszczynian jest jednak znacznie silniejszą drużyną niż przed rokiem, gdy tytuł zdobyła Unia. - Doszli przede wszystkim Hans Andersen i Chris Holder. Nasi rywale nie mają już słabych punktów, jakie mieli w poprzednim składzie - uważa dyrektor sportowy Unii Sławomir Kryjom. W ubiegłym roku sytuacja kadrowa "Aniołów" przed finałem była tak zła, że torunianie awaryjnie wypożyczyli z pierwszoligowego TŻ Lublin 36-letniego Steve Johnstona. Teraz mają kłopot bogactwa.

Trener Unii Czesław Czernicki nie będzie mógł skorzystać ze wszystkich zawodników. Australijczyk Adam Shields pod koniec sierpnia w meczu ligi angielskiej doznał poważnych obrażeń i zakończył już sezon. W zespole Unii nie wystąpi utalentowany, zaledwie 17-letni Przemysław Pawlicki, który miesiąc temu miał operowany bark. W tej sytuacji wytypowanie składu "Byków" jest banalnie proste. Będą w nim Leigh Adams, Damian Baliński, Krzysztof Kasprzak, Jarosław Hampel, Troy Batchelor i Jurica Pavlić. Krajowym juniorem pod nieobecność Pawlickiego będzie Robert Kasprzak. Bardzo możliwe, że pojedzie tylko w jednym wyścigu - w pozostałych z udziałem juniora zastąpi go Pavlić.

Niewiadoma jest za to w składzie Unibaksu. O tym, czy w Lesznie pojedzie Karol Ząbik czy Robert Kościecha, trener Unibaksu miał zdecydować wczorajszy wieczorny sparing z Marmą Rzeszów. Nieoficjalnie wiadomo, że szanse Ząbika na jazdę w Lesznie są bardzo duże. A nadzieje Kościechy obniża to, że słabo jeździł na wyjazdach.

- Karol jest gotowy do jazdy. Nie ma żadnego problemu, może walczyć w finale - mówi trener młodzieży w Unibaksie i ojciec Ząbika, Jan. - Powrót do składu nie powinien być dla niego jakimś sporym obciążeniem psychicznym. Ostatnio miał udane występy w Szwecji i Czechach, wraca do swojej normalnej dyspozycji. W Lesznie, nawet mimo to, że to finał, też sobie poradzi. Jestem o tym przekonany.

Pewni występu w Lesznie są za to: Hans Andersen, Ryan Sullivan, Adrian Miedziński, Wiesław Jaguś i Chris Holder.

W rundzie zasadniczej Unia przegrała na własnym torze z Unibaksem 43:47, ale w rewanżu wygrała w Toruniu 46:44. - Mam nadzieję, że teraz maksymalnie wykorzystamy atut własnego toru. Zaliczka 10-11 punktów pozwoliłaby nam spokojnie przygotowywać się do rewanżu - uważa dyrektor Kryjom.

- Zapowiada się pasjonujący mecz. Unia i Unibax są klubami, które nie kombinują i przygotowują tory, sprzyjające znakomitym i emocjonującym widowiskom. Tak jak zawsze będziemy walczyli o zwycięstwo. Oczywiście, stawka jest wysoka. Jednak w ogóle nie dopuszczamy do siebie myśli, że to nie my moglibyśmy zostać mistrzami - tryska optymizmem prezes Unibaksu Wojciech Stępniewski.

Mecz w Lesznie rozpoczyna się jutro o godz. 18.30. Pokaże go na żywo TVP Sport i TVP Info. Bilety będą sprzedawane tylko w dniu meczu. Kasy zostaną otwarte o godz. 10. Normalne wejściówki kosztują od 35 do 60 zł.

pap