Sport.pl

Kadra rezerwowych na Czechy

Tak źle nie było nigdy. Pięciu z 11 zawodników, którzy rozpoczną sobotni mecz z Czechami, to rezerwowi w swoich klubach, szósty ogląda mecze z trybun, a dwóch gra w słabej polskiej lidze.
Jaromir Nohavica: Ach gdzież ci polscy piłkarze...? »

Dokładnie dwa lata temu, 11 października 2006 roku, drużyna Leo Beenhakkera pokonała Portugalię w Chorzowie 2:1. To był najlepszy mecz zespołu pod wodzą Holendra. Do poziomu, jaki wtedy pokazali, później się nie zbliżyli. Ani jako zespół, ani pojedynczy zawodnicy - może z małymi wyjątkami (Błaszczykowski i Smolarek).

Ale wtedy, przed meczami z Kazachstanem (sobota) i Portugalią (środa), aż dziesięciu graczy z podstawowej jedenastki grało w swoich klubach. Teraz nie ma formacji, o której można napisać, że tworzący ją piłkarze są w formie.

- Sytuacja, w jakiej jesteśmy, nie wzmacnia naszego morale. Ale może trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i powiedzieć, że jest ona adekwatna do naszych możliwości? - zastanawiał się wczoraj Michał Żewłakow.

Krzynówek - postać tragiczna

Tradycyjnie już najmniejszy jest problem z bramkarzami. W sobotę zagra pewnie rezerwowy Arsenalu Łukasz Fabiański. Obojętnie jednak, kto wystąpi - zmartwienie z bramkarzami będzie najmniejsze. W środę na treningu Artur Boruc rzucił wyzwanie Fabiańskiemu. Obaj śmiertelnie poważnie bronili strzały kolegów, co jedna interwencja, to piękniejsza. Strzałom brakowało precyzji, ale i tak postawa bramkarzy (Wojciech Kowalewski poziomem nie odstawał) była ozdobą zajęć.

- Nie widzę Marty Alf, zadzwońcie do kucharza. Lunch dziś nie o 13.30, ale o 16 - rzucił żartobliwie dziennikarzom Leo Beenhakker. Dziesięć duetów miało za zadanie strzelić cztery gole (każdy z dwójki po dwa). Kadrowicze strzelali tak, że ćwiczenie przeciągało się w nieskończoność. Wygrał Błaszczykowski z Brożkiem, na co dzień podstawowi piłkarze swoich klubów. - A "Krzynio" to nawet nie zdążył się ze mną zmienić - żartował bezsilny Mariusz Lewandowski. Najpierw jeden zawodnik wrzucał piłkę, a drugi musiał strzelić z powietrza. Lewandowski trafił raz na 20 prób.

Krzynówek zagra w sobotę na lewej obronie, Lewandowski w pomocy.

Krzynówek jest najbardziej tragiczną postacią reprezentacji. W Wolfsburgu od wielu miesięcy nie ma szans na grę, dla kadry jest niezastąpiony! Z Czechami zagra po raz 86., i to na swojej czwartej pozycji u Beenhakkera. Był ustawiany za napastnikiem, na prawym i lewym skrzydle. Teraz zostanie wycofany na lewą obronę, bo zdaniem selekcjonera wystawienie Grzegorza Wojtkowiaka czy Jakuba Wawrzyniaka (obaj grają w polskiej lidze) byłoby za dużym ryzykiem. - Radzi sobie nieźle, może będzie antidotum na słabą grę drużyny? - pocieszał się Żewłakow.

Ponad rok temu selekcjoner zażartował: "Krzynówek jest tak dobry, że poradziłby sobie i na bramce". Powoli zbliża się do tej pozycji, choć akurat tam ma jedynych konkurentów, z którymi rywalizację, by przegrał.

Mu już wiemy: Błaszczykowski do Brożka i trzy punkty z Czechami - Z Czuba.tv »

Nowa sytuacja

Dla Krzynówka trybuny czy rezerwa to w Wolfsburgu nic nowego. W tym sezonie podobną gehennę przeżywają jednak Michał Żewłakow i Mariusz Lewandowski.

Obrońca Olympiakosu to sztandarowa postać kadry. Wszyscy mogli nie grać w klubach, ale nie on. Zawsze miał miejsce. Ostatnio na rezerwę wysyłają w Olympiakosie i jego. - "Przysłużył" mi się Nigeryjczyk Victor Agali ze Skody Xanthi - opowiada. - W starciu w ligowym meczu rozbił mi głowę. Musiałem mieć 12 dni przerwy. Drużyna zagrała w tym czasie trzy dobre mecze. Ja wróciłem na Puchar UEFA, ale w lidze wciąż nie grałem. Słyszałem jednak, że klub chce przedłużyć ze mną kontrakt, więc może niedługo wrócę do składu.

Lewandowski stracił miejsce w Szachtarze Donieck na dobre. Z powodu kontuzji nie przepracował okresu przygotowawczego i jako defensywny pomocnik gra teraz Czech Tomáš Hübschman. Nadzieją 29-letniego Polaka jest... planowana na grudzień zmiana trenera. Rumun Mircea Lucescu ma odejść z Szachtara. Lewandowski czeka więc i do końca roku ma zaciskać zęby.

Kolejny z filarów kadry - Dariusz Dudka - miał w Auxerre mocne wejście. Jedyny polski piłkarz, którego ktoś kupił po mistrzostwach Europy (dwa miliony euro), od razu wywalczył sobie miejsce w przeciętnym klubie ligi francuskiej. Tak szybko jak wywalczył, tak szybko stracił. Zmiennik spisuje się świetnie, a Polak gra po kilka, kilkanaście minut. Od trenera dostał czas na... aklimatyzację.

Dla kolejnej podpory i gwiazdy drużyny Ebiego Smolarka bycie rezerwowym to także nic nowego - ostatni pełny mecz rozegrał w klubie ponad pół roku temu. Po Euro przestał go chcieć Racing Santander. W ostatniej chwili został wypożyczony do Boltonu, ale w ostatniej kolejce Premier League nie zagrał nawet minuty. Reprezentacji jest jednak niezbędny. Beenhakker wie, że lepszych od Smolarka, którzy podołają grze z tak mocnym rywalem jak Czesi, nie ma. Holender wybaczył Ebiemu gest z San Marino, gdzie po strzelonym golu ironicznie sugerował trenerowi zmianę.

Ci, co grają, to...

Zdecydowanie w najlepszej formie jest ostatnio Jakub Błaszczykowski. Na pomocnika Borussii wszyscy więc w kadrze chuchają i dmuchają, by tylko był zdrowy. To piłkarz, który przy swojej szybkości i technice sam może odmienić losy spotkania.

Na zgrupowaniu odpoczywał aż do środy. Przeżył ostatnio ciężkie chwile - jego Borussia po morderczej walce w Udine odrobiła dwubramkową stratę z pierwszego meczu, ale odpadła z Pucharu UEFA po karnych. Błaszczykowski nie wykorzystał jednej z "jedenastek". W kadrze jest jednak najjaśniejszym punktem.

"Szacun" - jak mawiają piłkarze - należy się również Marcinowi Wasilewskiemu. Miał katastrofalny początek sezonu, zawalił Anderlechtowi mecz z BATE Borisow w kwalifikacjach Ligi Mistrzów (spowodował karnego i dostał czerwoną kartkę) i stracił miejsce w składzie. Do tego przyplątała się kontuzja. Wyleczył uraz i po paru tygodniach wrócił do składu. Miejsca nie oddał do dziś. Gra w dobrym klubie przeciętnej ligi belgijskiej (Anderlecht odpadł z pucharów), ale jest tylko bocznym obrońcą od przerywania akcji, a nie od rozstrzygania losów meczu. Miejsca w klubie może mu jednak zazdrościć połowa reprezentacji.

Beenhakker: Październik miesiącem polskiego pilkarza »

Gwiazdami swoich drużyn w polskiej lidze są Roger Guerreiro z Legii i Rafał Murawski z Lecha. Ten pierwszy wciąż ma braki fizyczne, a podczas niedzielnej konfrontacji z Lechem strat miał więcej niż podczas trzech występów na Euro. Technicznie Roger bryluje i nawet słabszy fizycznie dodaje drużynie jakości.

Z kolei 27-letni Murawski sam przyznaje, że brak mu doświadczenia do gry na najwyższym, reprezentacyjnym poziomie. A że cały czas gra w polskiej lidze, to i nie za często ma okazje je zdobyć. To, co starcza na błysk w ekstraklasie, jest bladością w meczach drużyny narodowej.

Łukasz Sosin? Cztery tytuły króla strzelców na Cyprze, ponad sto bramek w tamtej lidze, ale tylko trzy występy w kadrze (i dwa gole). To znak, że żaden z selekcjonerów nie cenił specjalnie wysoko cypryjskiej skuteczności. Przełom nastąpił, gdy Anorthosis awansował do Ligi Mistrzów, eliminując m.in. Olympiakos Pireus Żewłakowa i Rapid Wiedeń. A po dwóch meczach fazy grupowej Sosin i koledzy są liderami grupy, mając 4 pkt.

- Wysoki, silny, dobrze gra głową. W powietrzu umie się rozepchnąć, ale też pomaga w obronie. Takiego harpagona ta kadra nie miała - charakteryzuje kolegę Żewłakow.

Czy Sosin da sobie radę? Bo chyba wygrał rywalizację o miejsce w składzie na Czechy z Pawłem Brożkiem. Wiślak, od wrześniowej kontuzji w meczu z Lechem, która uniemożliwiła mu grę ze Słowenią i San Marino, nie odzyskał błysku i skuteczności z początku sezonu. I mecz z Czechami zacznie raczej jako rezerwowy.

Alternatywy dla rezerwowych w klubach europejskich Beenhakker nie ma. Być może ci, których pośle do gry w sobotę, odpłacą ostatniej drużynie, w której ktokolwiek jeszcze na nich stawia. Zwycięstwem z lepszymi od siebie Czechami, którzy są gwiazdami Chelsea, Milanu czy Atletico Madryt.

Ostatni dobry mecz Polacy zagrali z Czechami - Z Czuba.tv »

Więcej o: