Kolejna porażka i reszta ligi ucieka Katowicom

Przeżywający ostatnio kryzys formy Widzew przełamał się kosztem GKS-u. Szkoda, bo katowiczanie mogli zremisować.
Przez pierwsze minuty obie drużyny badały się wzajemnie, więc nie było żadnej ciekawej akcji. Pierwsi poważnie zaatakowali katowiczanie. W 16. min po akcji ciepło przywitanego w Łodzi Bartosza Iwana (były widzewiak) mocno z lewej strony strzelał Piotr Plewnia, ale Maciej Mielcarz ładnie obronił. Po chwili piłki w polu karnym gospodarzy dotknął Ugo Ukah, ale sędzia kazał grać dalej. Trener Adam Nawałka wstał z ławki i zaczął się awanturować, musiał uspokajać go sędzia techniczny.

O tym, jak zrobić coś z niczego, pokazał Widzew w 21. min. Marcin Robak ograł Tomasza Prasnala i zacentrował. Strzał z bliska Stefano Napoleoniego Jacek Gorczyca wprawdzie świetnie obronił, ale wobec precyzyjnej dobitki z dystansu Łukasza Masłowskiego był bezradny. Piłka po technicznym strzale odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do bramki.

W 43. min piękną indywidualną akcją popisał się Napoleoni, ale w sytuacji sam na sam z ostrego kąta trafił w słupek, kilkadziesiąt sekund później strzał głową Piotra Stawarczyka minimalnie minął cel. W końcówce I połowy GKS przestał istnieć, ale dotrwał do przerwy bez straty kolejnego gola.

W 53. min kolejna świetna okazja dla gospodarzy, ale najlepszy w GKS-ie Gorczyca w świetnym stylu obronił mocny strzał rozpędzonego Robaka. Potem nastąpił nagły zryw "Gieksy", który omal nie przyniósł jej wyrównania. W 65. min Katowice miały dwie znakomite okazje do wyrównania. Sędzia podyktował rzut wolny z 17 metrów. Strzelał Iwan, w murze stanęła cała drużyna Widzewa. Mimo to mocno kopnięta piłka przebiła się w stronę bramki, ale w świetnym stylu na róg wybił ją Mielcarz. Po rzucie rożnym z bliska głową strzelał Iwan, Mielcarz intuicyjnie wybił piłkę przed siebie, a większość piłkarzy GKS-u złapała się za głowy. Widzew zgasł i nie przypominał już drużyny grającej z rozmachem w I połowie. GKS nie był jednak w stanie już nic zrobić, poza wywalczeniem kilku rzutów rożnych. W 89. min wyrównać mógł Paweł Sobczak, ale w świetnej sytuacji nie sięgnął piłki tuż przed widzewską bramką.

- Ostatnio tylko gratuluję rywalom po naszych porażkach. Nie składamy jednak broni. Nigdy nie komentuję pracy sędziego, ale tym razem nie zauważył, że w 17. minucie meczu na polu karnym Widzewa można było grać w piłkę ręczną. To był kluczowy moment meczu, który mógł potoczyć się inaczej. Jestem przekonany, że wkrótce będziemy wreszcie zdobywać ligowe punkty - powiedział po meczu trener katowiczan Adam Nawałka.

- GKS to jedna z lepszych drużyn, które w tym sezonie przyjechały do Łodzi. Katowiczanie grają znacznie lepiej, niż wskazywałoby ich miejsce w tabeli - przyznał trener Widzewa Waldemar Fornalik.

Widzew Łódź - GKS Katowice 1:0 (1:0)

Bramki: 1:0 Masłowski (21.)

Widzew: Mielcarz - Ł. Broź, Ukah, Stawarczyk, Lisowski - Budka (88. Jarmuż), Juszkiewicz Ż , Oziębała (90. Kisiel), Masłowski Ż (68. Mierzejewski), Napoleoni - Robak.

GKS: Gorczyca - Prasnal Ż , Treściński, Markowski Ż , Mielnik - Domżalski Ż (79. Sobczak), Wijas (89. Bonk), Iwan, Plewnia - Mikulenas (85. Kaliciak), Janoszka.

Sędziował: R. Trochimiuk (Przasnysz). Widzów: 5000.