Sport.pl

Raport Bonitty: Barańska psuła atmosferę

Anna Barańska nie umiała zaakceptować roli rezerwowej, była źródłem nerwowej atmosfery w drużynie, zwłaszcza u Glinki. Liktoras mentalnie zakończyła karierę jeszcze przed igrzyskami - pisze były selekcjoner siatkarek
Wlazły: trudno mnie trafić »

Marco Bonitta, rozstając się kilka tygodni temu z posadą trenera kadry kobiet, obiecał, że przyśle do siatkarskiego związku raport z dwuletniej pracy. "Gazeta" i Polsat dotarły do niego. Liczy dziewięć kartek formatu A4. Najwięcej miejsca trener poświęcił igrzyskom w Pekinie oraz atmosferze w drużynie.

"Turniej kwalifikacyjny w Japonii wykazał niektóre problemy drużyny rozbitej na dwie grupy. Nie tylko na boisku, ale także w relacjach interpersonalnych. Wiele zawodniczek skupiło się bowiem na swojej przyszłości, a w małym stopniu na rzeczywistych potrzebach drużyny".

Były selekcjoner najczęściej wymienia nazwiska Anny Barańskiej, Małgorzaty Glinki i Marii Liktoras. Tłumaczy też, dlaczego nie zabrał Eleonory Dziękiewicz. "Decyduję się zaryzykować i stawiam na wysoki skład z Glinką, Podolec oraz Skowrońską, dając przy okazji szanse na występy także Kaczor i Barańskiej. Wśród środkowych Gajgał okazuje wielką motywację i przekonuje mnie, by zabrać ją w miejsce Dziękiewicz. Turnieje w Rosji i Serbii utwierdzają mnie, że wybór, jeśli nawet ryzykowny, był słuszny. Drużyna gra dobrze, na poziomie Rosji, a kończy cykl przygotowań, wygrywając 3:0 z Serbią. Wylatujemy do Chin, mając zaplanowane kolejne dwa sparingi - jeden ponownie z Serbią, a drugi z Brazylią na dwa dni przed otwarciem igrzysk. Zespół okazuje odpowiednią koncentrację, ale niestety podczas ostatniego meczu towarzyskiego Barańska ponownie skupia się na indywidualnej postawie, co jest źródłem nerwowej atmosfery w drużynie, zwłaszcza u Glinki. Mimo że wielokrotnie próbowałem tłumaczyć zawodniczce, jak różna jest gra w reprezentacji od występów w klubie, Barańska nie akceptuje roli rezerwowej".

Drugi trener Skry: faworyci to Jastrzębie i Resovia »

Kilka stron wcześniej Bonitta chwali Barańską i uważa, że słusznie postąpił, biorąc ją do kadry zamiast Doroty Świeniewicz. "To był trudny wybór, ale zmiana ta wiele wniosła" - pisze.

Do Liktoras Bonitta ma pretensje o to, że dopiero w czasie turnieju olimpijskiego powiedziała mu o swojej ciąży. "Wieczorem po meczu z Japonią Liktoras wraz z lekarzem oznajmiają mi, że zawodniczka jest w ciąży. Udowadnia, że mentalnie zakończyła karierę jeszcze przed igrzyskami".

Włoch miał problemy nie tylko z siatkarkami, ale również z menedżerem narzuconym przez PZPS. "W czasie obozu przygotowawczego do igrzysk dają o sobie znać pierwsze problemy w komunikacji między mną, częścią drużyny a nowym menedżerem panem Tietiańcem. Moja decyzja o wyrzuceniu ze zgrupowania z powodów dyscyplinarnych trzech zawodniczek (Skowrońskiej, Skorupy i Barańskiej) podyktowana była błędnymi informacjami od menedżera. Od tego momentu po części brakować będzie spokoju potrzebnego, by jak najlepiej przygotować się do igrzysk".

Podsumowując igrzyska, najwięcej miejsca Bonitta poświęca meczowi z Chinkami, które Polki przegrały pechowo. "Gramy na równi, w czwartym secie prowadzimy 22:20. Jak często bywało z tą drużyną, w trudnych momentach ekipa przestaje jednak grać i popełnia błędy wynikające z braku mentalności zwycięzców. Ważna obserwacja - w 2008 roku zagraliśmy siedem tie-breaków, wygraliśmy tylko jeden".

Raport Bonitty kończy się optymistycznie: "Polska ma wielki potencjał, by utrzymać się na wysokim poziomie, a drużynę, która zostaje po igrzyskach, uważam za znakomity zespół. Ale pozwolę sobie zauważyć, że są dwie osoby, które powinny kierować drużyną: główny trener i menedżer. Jeśli zawodniczki zrozumieją, że muszą liczyć się z innymi osobami i zaufać ekipie prowadzącej".

Prezydent CEV: PZPS wzorowym i wiarygodnym partnerem »

Więcej o: