Prezes PZB: boks zmienia się na lepsze

Ocena występu polskich pięściarzy na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie, nie zawsze łatwe relacje między polskim boksem amatorskim i zawodowym oraz zmiany w międzynarodowych przepisach dotyczących boksu amatorskiego były głównymi tematami wywiadu, jakiego udzielił prezes Polskiego Związku Bokserskiego Adam Kusior. 22 listopada odbędą się wybory nowego prezesa związku i wtedy okaże się, czy Adam Kusior będzie zarządzał PZB kolejne cztery lata.
Panie Prezesie, jak pan z perspektywy czasu ocenia występ naszych olimpijczyków?

Występ naszych kadrowiczów ocenić jest z jednej strony trudno, z drugiej bardzo łatwo, bo mieliśmy tylko dwóch zawodników. Bardzo liczyliśmy na losowanie i nasze oczekiwania spełniły się w 50%. Losowanie Maszczyka uznać należy za udane, a co do Kaczora, to chyba słusznie zauważył trener Buczyński, że trafił on do "grupy śmierci". Jeśli zaś chodzi o sam występ, to mam pewne zastrzeżenia co do sposobu rozgrywania walki ćwierćfinałowej przez Maszczyka, bo sądziłem, że Łukasz inaczej to rozegra, pamiętając, że wcześniej z tym rywalem już wygrał. Jako jeden z delegatów technicznych AIBA byłem na olimpiadzie przy samym ringu i widziałem zarówno samą walkę jak i jej kulisy z bliska, dlatego mogę mówić, że mam zastrzeżenia do sposobu rozegrania tego pojedynku.

Łukasz tego samego Barnes'a, z którym na Igrzyskach przegrał, wcześniej pokonał wysoko na punkty. Czym się różniły od siebie obie walki?

Z tego, co słyszałem od trenerów, to w pierwszej walce Maszczyk zdeklasował Barnes'a. Na Igrzyskach walczył dobrze tylko w 1. rundzie. Potem nastąpiło jakieś załamanie, zupełnie niepotrzebna wymiana ciosów, Irlandczyk odskoczył na 3 punkty i już go dogonić było trudno, szczególnie przy tym sposobie sędziowania, jaki był na olimpiadzie. Łukasz tę walkę przegrał i nie może mieć o tę przegraną do nikogo pretensji.

Co dalej z naszą kadrą?

Po powrocie z Kanady zawodnicy będą przygotowywać się do mistrzostw Europy w Liverpoolu. Nadmienić należy, że w dniach 19 i 21 września rozegrano dwa mecze międzypaństwowe seniorów Kanada - Polska i oba zostały wygrane przez Polaków. Czeka ich jeszcze cały cykl zgrupowań. Wydaje mi się, że po mistrzostwach kadra zostanie odmłodzona, o ile nie stanie się to jeszcze przed mistrzostwami - czekam wciąż na propozycję składu na Liverpool. Zobaczymy, co się wydarzy po Liverpoolu

Czy szykują się jakieś zmiany jeśli chodzi o sztab trenerski?

Mimo, że jesteśmy już po głównej imprezie, jaką była olimpiada, nie mogę jeszcze odpowiedzieć na to pytanie. Mamy jeszcze mistrzostwa Europy i musimy wziąć w nich udział, dlatego nie chciałbym się wypowiadać na temat ewentualnych zmian kadrowych. Nadal oczekuję na wnioski kadrowe Wydziału Szkolenia.

Wracając do Igrzysk. W 1/8 finału Łukasz Maszczyk miał spotkać się z reprezentantem Namibii. Przed walką w wywiadach dla prasy mówił, że zamierza wykorzystać w ringu przewagę wzrostu. Tymczasem okazało się, że rywal jest od niego sporo wyższy. Nie zaszwankowało coś z rozpoznaniem przeciwnika?

Według mnie trener Buczyński miał pełne rozpoznanie, jeżeli chodzi o rywali naszych reprezentantów. Miał kasety video, miał kontakt z trenerami zagranicznymi, którzy widzieli tych zawodników.

Artur Szpilka - "brylancik" wśród amatorów, przeszedł ostatnio na zawodowstwo. W ostatnim wywiadzie dla bokser.org stwierdził, że w trakcie przygotowań olimpijskich musiał sparować z pięściarzami z kategorii do 75 kg. Czy to prawda?

Artur jest młodym zawodnikiem, który w boksie seniorskim tak naprawdę jeszcze nic nie osiągnął. Daliśmy mu szansę startu w kwalifikacjach olimpijskich, ale przegrał. Czy on jest już "brylancikiem"? Nie jestem pewien, myślę, że jeszcze nie. Zobaczymy, jak się będzie rozwijał. Artur miał pozostać w gronie amatorów. Była z nim umowa (nie na piśmie), że zostaje amatorem, a my znaleźliśmy mu sponsorów, którzy płacili mu stypendia i nagrody i Artur z tej umowy ustnej ze mną po prostu się nie wywiązał. Zrezygnował zbyt wcześnie ze sportu amatorskiego i postanowił szukać chleba w boksie zawodowym.

Jeśli chodzi o tych sparingpartnerów z wagi 75 kg, nie jestem w stanie powiedzieć, jak było naprawdę, bo to jest pytanie do osób, które były na zgrupowaniach. Według mnie jeśli nawet sparował z Sękiem lub Nowosadą, bo prawdopodobnie o nich chodzi, to nic by mu nie zaszkodziło sparowanie z nimi. Przecież są różne elementy, nad którymi pracuje się podczas treningów - jeśli np. pracuje się nad szybkością, to dobierani są lżejsi sparingpartnerzy

Może trener miał taki właśnie zamysł i dał Szpilce zawodników lżejszych? Trzeba by zapytać trenera Buczyńskiego, o co chodziło w tych sparingach. Czy miał w ogóle zawodników ciężkich i superciężkich, a jeżeli nie miał, to dlaczego ich nie miał - to są pytania do trenera.

Szpilka jako amator dostawał dobre pieniądze, myślę, że większe od wielu polskich zawodowców, ale być może dla Artura ważniejsze były jakieś inne rzeczy niż tylko pieniądze. Według mnie jego decyzja była przedwczesna, ale zobaczymy, co z tego wyniknie. Z resztą nie on pierwszy zbyt szybko przeszedł na zawodowstwo.

Wcześnie grono zawodowców zasilili też bracia np. Hutkowscy, Andrzej Wawrzyk - to są cięższe kategorie, lepiej się sprzedające w boksie profesjonalnym. Wiadomo, że ryzyko odejścia pięściarzy lżejszych jest niższe. Czy Związek ma jakiś pomysł na zatrzymanie w gronie amatorów zawodników wag wyższych?

Nagrody jakie otrzymywali polscy olimpijczycy pokazywały, że w sporcie amatorskim też można zarobić, ale trzeba najpierw osiągnąć jakiś wynik sportowy. Nie można mówić o pieniądzach bez konkretnych wyników. Artur Szpilka miał szansę pojechać na Olimpiadę, zdobyć medal, stypendium, nagrodę państwową - dość pokaźną, bo 275 tys. za złoty medal to chyba nie są małe pieniądze? Artur tej szansy nie wykorzystał.

Czy może Pan potwierdzić, że jest w tej chwili konflikt interesów między boksem zawodowym i amatorskim w Polsce?

Do tej pory boks zawodowy w Polsce nie wychował żadnego zawodnika od początku. Praktycznie wszyscy zawodnicy w polskim boksie zawodowym pochodzą z klubów i kadr amatorskich. Nawet ci którzy byli kickbokserami, na jakimś etapie swojej kariery byli pięściarzami amatorami. Na przykład Saleta stoczył kilka walk w polskiej lidze, przyjeżdżał na nasze obozy. Naprawdę nie widzę takiego zawodnika, który byłby wychowany od naboru poprzez selekcję i szkolenie przez grupę zawodową.

Wiadomo, że boks zawodowy nie poradzi sobie bez boksu amatorskiego, bo gdzieś ci pięściarze muszą nabyć umiejętności, zrobić ten pierwszy krok. Ale czy nie jest tak, że boks amatorski powinien też wykorzystać siłę boksu zawodowego? Boks w wydaniu amatorskim nie jest atrakcyjnym widowiskiem i raczej nie ma szans na wzbudzenie zainteresowania kibiców boksem jako całością

Zgodzę się, jeżeli chodzi o realia polskie, bo boks amatorski nie jest u nas do końca dobrze sprzedawany. Ale jeżeli przypomnimy sobie Igrzyska, gdzie była pełna hala, był wspaniały doping, jeżeli przypomnimy sobie mistrzostwa w Chicago, gdzie również była znakomita frekwencja i inne tego typu imprezy, jeżeli powiemy, że wzrosła liczba państw zarejestrowanych w Światowej Federacji Boksu, jeżeli powiemy o tym, że w ciągu ostatnich 4 lat powstało w Polsce 80 klubów i sekcji bokserskich, jeżeli zauważymy, że stale wzrasta liczba ludzi uprawiających boks (także rekreacyjnie), to można powiedzieć, że boks amatorski był jest i będzie.

Niestety zmiany regulaminowe sprawiły, że poziom boksu amatorskiego na świecie lekko się obniżył. Obecnie wracamy do trzech 3-minutowych rund, zmieniamy stroje, zmieniają się wymiary ringów, rękawice i sądzę, że te modyfikacje mogą podnieść poziom i atrakcyjność boksu w wydaniu amatorskim. AIBA nawet w swojej nazwie nie ma słowa "amatorskiego", jest "Światowa Federacja Boksu". Od 2010 roku AIBA zamierza uruchomić ligę zawodową. Widać zatem, że i AIBA widzi potrzebę zbliżenia pod względem atrakcyjności boksu amatorskiego do zawodowego.

A czy nie mogłoby być tak, że w pewnym sensie zajmował się szkoleniem zawodników, zwłaszcza młodszych, a boks zawodowy promowałby dyscyplinę jako całość? Przecież wiadomo, że nawet najzdolniejszy amator nie jest w stanie tak wypromować boksu jak choćby jedna walka o zawodowe mistrzostwo świata liczącej się federacji

Ale to nie może odbywać się kosztem przechodzenia na zawodowstwo zbyt młodych zawodników. Teraz 18-latkowie są przekonywani, że jak przejdą do grupy zawodowej to będzie im lepiej, i to tacy zawodnicy, którzy jako amatorzy jeszcze nic nie osiągnęli. Niech oni zdobędą jakiś medal, zyskamy na tym my, jako amatorzy, bo wówczas boks amatorski będzie lepiej promowany, a potem niech podpisują kontrakty zawodowe. Szczególnie mam na myśli te cięższe kategorie. Wspomniał pan wcześniej o Wawrzyku. To był dopiero początek jego kariery.

Pół roku po mistrzostwach Unii Europejskiej Juniorów przeszedł do grupy zawodowej. A można było poczekać jeszcze rok lub dwa i to w mojej opinii byłaby dobra współpraca między grupami zawodowymi i związkiem amatorskim. Ale z drugiej strony ja rozumiem szefów grup zawodowych. Oni boją się, że jeśli oni się nie pośpieszą, to przyjdzie np. jakaś grupa niemiecka i tych zawodników im zabierze.

Rozumiem, że boi się pan sytuacji, w której Związek przejąłby niejako funkcję szkolenia młodych zawodników, którzy jednak szybko przechodziliby na zawodowstwo?

Związek na początku przygotowań do Olimpiady Pekin 2008 z duża grupą zawodników i zawodniczek podpisał kontrakty. Praktycznie żaden z grupy tych zawodników nie złamał kontraktu i nie przeszedł do grupy zawodowej. Na zawodowstwo przeszli tylko ci zawodnicy, którzy albo nie chcieli podpisać kontraktu albo nie zdążyli tego zrobić. Natomiast ci, którzy mieli kontrakty, weksle do tych kontraktów, odpowiednio obwarowane te umowy, gdzie my spełnialiśmy punkty kontraktowe, jeżeli chodzi o proces przygotowania tych zawodników, ci zawodnicy nie odchodzili.

Ci zawodnicy, którzy kontraktów nie mieli, odchodzili - było im łatwiej. Umowa między promotorami boksu zawodowego, a Związkiem jest spełniana - promotorzy zabierający amatorów do swoich grup, są zobowiązani wpłacać tak zwany ekwiwalent za wyszkolenie tych zawodników - to nie są duże pieniądze, ale ten ekwiwalent jest dzielony między Związek i macierzysty klub zawodnika, a część związkowa przeznaczana jest na szkolenie najmłodszych grup wiekowych, do tej pory byli to kadeci. Polski Związek wystawia również licencje - i amatorom, i zawodowcom. Również za organizację gali grupy zawodowe wpłacają do Związku pewne pieniądze. Reasumując: twierdzę, że współpraca między boksem zawodowym i amatorskim nie jest taka zła, tylko że zawodnicy według mnie zbyt wcześnie przechodzą na zawodowstwo.

Co Pan sądzi o takiej koncepcji, by rozdzielić boks zawodowy od amatorskiego - by były to dwa oddzielne Związki?

Na dzień dzisiejszy prawo polskie zabrania tworzenia dwóch związków sportowych tej samej dyscypliny. Dlatego mamy Wydział Boksu Zawodowego przy Polskim Związku Bokserskim, który w praktyce ma bardzo dużą autonomię. Moim zdaniem niedobrze by się stało, gdyby powstał inny związek, bo otworzyłoby to drogę do zakładania kolejnych Związków i wszystko mogłoby się wymknąć spod kontroli.

Wspomniał Pan o zmianach regulaminowych szykowanych przez AIBA. Jakie konkretnie są to zmiany? Przechodzimy z powrotem na formułę walk 3 razy 3 minuty, co zmieni totalnie wszystko - taktykę rozgrywania walki, trening, sposób sędziowania. Są prace nad zdjęciem zawodnikom kasków - AIBA poleciła grupie naukowców zbadanie konsekwencji rezygnacji z kasków. Dalej - zmiany strojów - dziś można już startować w strojach narodowych, tylko rękawice i kaski muszą być w odpowiednich kolorach - czerwonym i niebieskim. Wprowadza się nowe modele rękawic - bardziej bezpieczne. Zmienia się sposób oceny arbitrów - będzie zmniejszona liczba kryteriów sędziowskich z pięciu do trzech.

Wprowadza się nowe regulaminy AIBA, które mają zapisy dotyczące czasu trwania walki wszystkich grup zawodników i zawodniczek, wprowadza się nowe nazewnictwo grup zawodników i zawodniczek: Elita, Młodzieżowcy, Juniorzy, Uczniowie (o przynależności do konkretnej grupy decyduje rok urodzenia), nowe kategorie wagowe dla kobiet w kategorii Elite.

Wg nowych regulaminów każde zawody międzynarodowe z udziałem więcej niż 2 państw muszą być zgłoszone do EUBC zaś zawody rozgrywane na terenie kraju muszą uzyskać akceptację narodowej federacji. Sprzęt i urządzenia używane przy organizacji imprez bokserskich będą musiały mieć atest. Zaostrzone zostaną też przepisy antydopingowe. Część zmian została wprowadzona od 1.09.2008 a inne będą wprowadzone od 1.01.2009 r.

Jakiś czas temu w "Przeglądzie Sportowym" ukazał się artykuł na Pana temat, w którym napisano, że jest Pan prezesem etatowym. Jak się Pan do tego ustosunkuje?

Na walnym zgromadzeniu cztery lata temu ogłosiłem, że będę prezesem społecznym- nie będę z tego tytułu pobierał wynagrodzenia, nie będę na etacie Związku. Oświadczam, że nie byłem i nie jestem na etacie Związku.

Czy w kalendarz PZB przewiduje w najbliższym czasie jakieś duże imprezy sportowe?

W 2009 r. Polski Związek Bokserski będzie organizował Młodzieżowe Mistrzostwa Europy, Związek otrzymał także propozycję organizacji w 2010 r. Młodzieżowych Mistrzostw Świata.

Dziękujemy za rozmowę

Prezes PZB Adam Kusior jest członkiem ścisłego 7-osobowego kierownictwa Europejskiej Konfederacji Boksu /EUBC/ i odpowiedzialny jest za Komisję Rozwoju Boksu. W strukturach AIBA jest wiceprzewodniczącym komisji trenerskiej oraz jest członkiem Rady Sztuk i Sportów Walki przy Ministrze Sportu i Turystyki.

Więcej o boksie na bokser.org