Sport.pl

Kurator PZPN kazał się odwieźć do domu. Do Poznania...

Już pierwszego dnia pracy jako kurator PZPN wskazany przez ministra sportu Robert Zawłocki wykorzystał związkowego kierowcę i kazał się odwieźć do domu w Poznaniu - potwierdził Sport.pl.
Zawieszony PZPN ogłasza wybory za miesiąc »

Poniedziałek był bardzo pracowitym dniem dla Roberta Zawłockiego. Po wkroczeniu do siedziby związku z kuratorską nominacją natychmiast zaczął robić porządki.

O zdymisjonowaniu części działaczy i zakazie wypowiadania się wszystkich pracowników PZPN powszechnie wiadomo, ale na koniec dnia, już późnym wieczorem, Zawłocki wydał jeszcze jedno polecenie, pokazując, że styl pracy polskich działaczy nie jest mu obcy.

- Proszę mnie odwieźć do Poznania - zakomenderował Tadeuszowi Oblińskiemu, zaufanemu człowiekowi prezesa Michała Listkiewicza.

Boniek: nie trzeba było wprowadzać stanu wojennego »

O sprawie wspomniała środowa "Rzeczpospolita". Sport.pl potwierdził to wydarzenie w rozmowie z pracownikami PZPN.

- Olbiński jest nieoficjalnym kierowcą w PZPN, użycza swojego auta najważniejszym działaczom - wyjaśnił nam jeden z prominentnych związkowców. Ale czy jako zawieszony kilka godzin wcześniej pracownik mógł odmówić wykonania polecenia? - Może i mógł, ale proszę zrozumieć, wiele osób w związku, zwłaszcza te zajmujące niższe stanowiska, nie wie, co robić, kogo słuchać i co będzie dalej - mówi działacz.

Pracownicy związku dodają, że gdy Zawłocki kazał się odwozić do domu, z Warszawy nie wyjechał jeszcze ostatni pociąg do Poznania.

Z Warszawy do Poznania - bo tam mieszka kurator - jest ponad 300 km. Podróż w jedną stronę trwa co najmniej cztery godziny, w nocy może być nieco krótsza.

Sylwetka kuratora PZPN Roberta Zawłockiego »

Więcej o: