Kurator w PZPN

Polskim Związkiem Piłki Nożnej rządzi kurator. Wprowadził go Trybunał Arbitrażowy przy PKOl po interwencji ministra Mirosława Drzewieckiego
Grzesiu lizną polityki, Zdzichu dużo umie

- Jako minister sportu miałem obowiązek poinformować Trybunał Arbitrażowy o łamaniu prawa - mówił wczoraj Mirosław Drzewiecki. Opowiadał, że o wszystkim dowiedział się, gdy poznał wyniki kontroli w PZPN. - Wykazała ona liczne nieprawidłowości w funkcjonowaniu związku, takie jak nierespektowanie przez zarząd statutu czy brak działań w walce z korupcją w piłce nożnej - wyliczał Drzewiecki, informując, że kuratorem w piłkarskiej centrali będzie prawnik Robert Zawłocki, były wiceprzewodniczący komórki dyscyplinarnej PZPN. W jednej z pierwszych swoich wypowiedzi Zawłocki poinformował, że zaplanowane na 30 października wybory nowych władz związku nie odbędą się. - Jesteśmy w szoku. Jest to moment dość dziwny dla robienia tego typu grandy - komentował Zbigniew Koźmiński, rzecznik PZPN. Grzegorz Lato, jeden z kandydatów na następcę Michała Listkiewicza, jednocześnie członek zarządu w piłkarskiej centrali - od wczoraj formalnie zawieszony - również nie krył zaskoczenia. - Nie wiem, co mi i kolegom z zarządu tak naprawdę się zarzuca. Myślałem, że żyjemy w państwie prawa, myliłem się - oburzał się Lato.

Jak dowiedziało się "Metro", w całym zamieszaniu chodziło o wykluczenie z wyborów Zdzisława Kręciny, od lat sekretarza generalnego związku, prawej ręki Listkiewicza. Kandydatura Kręciny pojawiła się kilkanaście dni temu. Jest lubiany przez działaczy PZPN, bo gwarantuje, że w związku nic się nie zmieni i nikt nie straci posady. - I to się bardzo nie podoba ministrowi Drzewieckiemu. Po kwietniowym posiedzeniu komisji sportu [władze PZPN odpowiadały wtedy w Sejmie na pytania posłów] Listkiewicz obiecał, że nie będzie ubiegał się kolejną kadencję. Minister start Kręciny uznał za złamanie tej obietnicy - mówi nam wpływowi polityk PO.

Zaraz po ogłoszeniu decyzji o wprowadzeniu kuratora wydawało się, że liderem wyścigu po schedę po Listkiewiczu zostanie Zbigniew Boniek. Szczególnie że kandydaturę byłego piłkarza popierał Drzewiecki. Ale to już nieaktualne. - Nie chcę brać udziału w politycznych gierkach. Byłem gotów stanąć do zgodnych z prawem wyborów zaplanowanych na koniec października - powiedział nam wczoraj Boniek.

Kto zostanie następcą Listkiewicza, dowiemy się jeszcze w tym roku. Kurator Zawłocki zgodnie z ustawą o sporcie kwalifikowanym ma trzy miesiące na wybór nowych władz związku. - Ciekawy jestem, na jakich zasadach odbędą się te wybory - pytał wczoraj Boniek. Ani Drzewiecki, ani Zawłocki nie odpowiedzieli na to pytanie.

Na szczęście kibice nie muszą obawiać się, że z powodu zawieszenia władz związku UEFA wykluczy nas z rozgrywek międzynarodowych albo co gorsza odbierze nam Euro 2012 (wykluczeniem groziła nam UEFA w styczniu zeszłego roku, gdy kuratora do PZPN wprowadził ówczesny minister sportu Tomasz Lipiec). Wszystko dzięki temu, że kuratora formalnie wprowadził Trybunał Arbitrażowy przy PKOl, a nie rząd. - Organizacja mistrzostw nie jest zagrożona. Mam w tej sprawie zapewnienia Mirosława Drzewieckiego. Sztab przygotowujący Euro będzie poza całym rozgardiaszem - uspokaja sam Michał Listkiewicz. Szef PZPN zadba zresztą o to osobiście, bo i tak z końcem października miał pożegnać się z prezesurą, by zająć się wyłącznie Euro 2012.

Podziel się swoją opinią: metro@agora.pl