Hokejowe Zagłębie: temu sędziemu już dziękujemy!

Działacze klubu z Sosnowca nie chcą, by mecze ich drużyny prowadził Sebastian Kryś.
Arbiter z Katowic prowadził piątkowy mecz Naprzód Janów - Zagłębie. Sosnowiczanie, którzy przegrali po rzutach karnych, mieli olbrzymie pretensje do sędziego. Wypominali mu, że nie traktował sprawiedliwie obu drużyn. - Rozdając kary na lewo i prawo, po cichu wydrukował mecz - pieklili się hokeiści, a trener Jozef Zavadil odmówił nawet przyjścia na konferencję prasową.

Działacze mają takie same zdanie i w poniedziałek przygotowali pismo do Wydziału Sędziowskiego. - Uważamy, że sędziowanie było tendencyjnie. Zapis wideo jest najlepszym dowodem. Nie życzymy sobie, by sędzia Kryś prowadził nasze mecze - mówi Adam Bernat, prezes klubu.

- Jeżeli sędzia rzeczywiście popełnił błędy, to na pewno zostanie ukarany. Nie ma jednak mowy o tym, by nie jeździł tylko na mecze Zagłębia. Jeżeli przewinił, to w ogóle odpocznie sobie od ligi - mówi Waldemar Matuszak. Szef Wydziału Sędziowskiego PZHL-u zapewnia, że będzie rozmawiał w tej sprawie z obserwatorem meczu. - Sędzia z Katowic, obserwator z Katowic. Gdzie tu obiektywizm? - pyta Bernat. - Wysyłamy sędziów i obserwatorów z regionu na wyraźne życzenie klubów, które prosiły przecież o obniżenie kosztów - dodaje Matuszak.

Zagłębie nie pierwszy raz prosi, by konkretny sędzia nie prowadził jego meczów. Wcześniej doświadczył tego Maciej Pachucki z Gdańska. - To, że sędzia Pachucki nie prowadzi spotkań Zagłębia, to przypadek - mówi jednak Matuszak.

W Janowie zdziwienie budził też fakt (zwrócił nam na to uwagę jeden z działaczy Naprzodu), że spikerem podczas spotkania był Krzysztof Zawadzki, przewodniczący Wydziału Gier i Dyscypliny Polskiego Związku Hokeja na Lodzie. - To niedopuszczalne i bulwersujące. Pan Zawadzki dał zły przykład. Nie wiem, czy wziął za to pieniądze, czy zrobił to za darmo, ale to nie ma żadnego znaczenia. Mam nadzieję, że to się więcej nie powtórzy - mówi Zdzisław Ingielewicz, prezes PZHL-u.