GP Singapuru: Co zrujnowało wyścig Kubicy?

Gdyby nie przepis o zamknietym pit-lane, Kubica nie dostałby kary, nie spadł na ostatnie miejsce. I walczyłby o podium w GP Singapuru, a nie o ósemkę
Kubica: Nie opłacił się późny zjazd do boksu »

Przepis o zamkniętej alei serwisowej do czasu, aż bolidy ustawią się w rządek za samochodem bezpieczeństwa, wszedł w życie przed poprzednim sezonem. Cel: zapewnienie bezpieczeństwa na torze. Czyli zapobieganie sytuacji w normalnych warunkach niespotykanej, w której wszystkie samochody od razu pędzą do alei serwisowej i tłoczą się w wypełnionym mechanikami obszarze przy garażach, aby wykonać tankowanie, które w okresie neutralizacji nie powoduje straty czasu. Ale co ciekawe - wprowadzenie przepisu nie było spowodowane żadną wielką kraksą.

Efekt jest taki, że kierowca zaskoczony niemożliwą do przewidzenia neutralizacją tuż przed tankowaniem ma kiepską alternatywę: albo będzie tankował mimo zakazu i dostanie karę (tak jak Kubica w niedzielę w GP Singapuru), albo zatrzyma się na torze z braku paliwa, bo nikt nie jest w stanie przewidzieć, kiedy sędziowie otworzą wjazd do boksów. Na drugą ewentualność nikt się nie decyduje.

W tegorocznym GP Hiszpanii w identycznej sytuacji jak Polak w Singapurze był Nick Heidfeld z BMW Sauber. Musiał zatankować mimo neutralizacji po wypadku Kovalainena. Po odbyciu kary z piątego miejsca spadł na ostatnie. Na mecie był dziewiąty.

Jak jechał zwycięzca, czyli Alonso droga z piekła do nieba »