Muursepp po meczu z Polską: Jestem wściekły!

- Próbowałem zatrzymać Wójcika, ale jest szybki i nieprzewidywalny - mówi Gazecie po meczu koszykarzy Polska - Estonia lider gości Martin Muursepp.
Paweł Rzekanowski: Jak oceniasz swój występ w tak dziwnym meczu?

Martin Muursepp: Straszny. Za dużo błędów. Nie chcę komentować swojej gry. Interesuje mnie bardziej drużyna niż własne osiągnięcia. Mieliśmy szansę wygrać, ale... Zapytaj sędziów skąd mamy tę niewyobrażalną ilość fauli. To powód przegranej.

Wyglądasz, jakbyś był na nich wściekły.

Bo jestem! Nie mogę wciąż uwierzyć w ich decyzje.

Zaczęliście fatalnie. Przeszkodził wam dym w sali po prezentacji?

Tak, było duszno i byliśmy zdziwieni, że będziemy grać w takich warunkach. Spodziewaliśmy się, że będzie to trudny mecz, ale też wydawało się, że jesteśmy w stanie wygrać. Początek kwarty był zupełnie nieudany, ale to się zdarza. Ja wiedziałem, że przebieg spotkania się wyrówna. Wystarczyło więcej rzucać, a nie tracić piłki.

Grałeś najczęściej przeciwko Wójcikowi i miałeś z nim wiele problemów w obronie.

Wiedziałem wcześniej, że jest świetnym graczem szczególnie w ataku. Próbowałem go zatrzymać, ale jest szybki i nieprzewidywalny. Poza tym miałem już kłopoty z faulami i nie mogłem grać koszykówki kontaktowej.

W swoim kraju jesteś nazywany "Pająkiem" ze względu na świetną grę pod tablicami. Dziś dominowałeś w tym elemencie.

Tak, moje statystyki poza skutecznością (9/26 z gry) sa niezłe. Ale jestem zły na siebie, bo mogły być lepsze. Moje pomyłki w łatwych sytuacjach były ważne dla wyniku. Irytujące było to, że wokół mnie często byli mali zawodnicy, a ja i tak nie byłem w stanie zakończyć akcji.