Urszula Radwańska walczy o punkty w Anglii

Urszula Radwańska powalczy o ćwierćfinał turnieju ITF w angielskim Shrewsbury, gdzie rozgrywa pierwsze zawody od czasu występu w eliminacjach prestiżowego US Open
- Turnieje wielkoszlemowe dają doświadczenie, lecz o punkty do rankingu trzeba walczyć na małych imprezach - tłumaczyła siostra Agnieszki, dziesiątej rakiety świata. Po udanym sezonie i występach w Roland Garros, Wimbledonie i US Open Urszula wzięła się za poprawianie pozycji w rankingu. Do końca sezonu pozostał ponad miesiąc, a krakowianka zajmuje 128. lokatę. Ubiegły rok kończyła 124 pozycje niżej.

Pech spotkał młodszą z sióstr jeszcze przed rozpoczęciem turnieju o puli nagród 75 tysięcy dolarów. Polka miała być rozstawiona z numerem ósmym, ale w ostatniej chwili do zawodów zgłosiła się Jelena Baltacha, reprezentantka gospodarzy. - Urszulę często spotykają takie historię. A to coś się stanie, a to ktoś jej zwędzi rozstawienie. Wbrew pozorom tego typu sytuacje uczą życia w światku tenisowym - twierdzi Wiktor Archutowski, menedżer tenisistki.

W pierwszej rundzie Radwańska spotkała się z numerem pięć turnieju - Niemką Julią Goerges. Awansowała po wygranej 3:6, 6:1, 4:2 po kreczu rywalki. Kolejną przeciwniczką krakowianki będzie lepsza w brytyjskim pojedynku - w grę wchodzą grająca z dziką kartą Laura Robson lub kwalifikantka Sarah Borwell. - To młode gniewne nadzieje brytyjskiego tenisa - mówi menedżer. W ćwierćfinale Ula może trafić na Tsipi Obziler, rozstawioną z numerem czwartym reprezentantkę Izraela.

W Shrewsbury Radwańska liczy na dobry wynik, bo dzięki pomocy Archutowskiego czuje się tam jak u siebie w domu. - Opowiedziałem jej trochę o lokalnych kortach. Mój syn chodził do miejscowej szkoły, grywał tam w tenisa. Biały sport to nie jest największa siła mieszkańców miasta. Popularne są tam rugby, krykiet oraz kajakarstwo. Szkoła ma kilkaset lat tradycji, ambitni uczą się tam greki i łaciny. Uli zostawmy tenis - śmieje się menedżer teamu Radwańskich.