Szczęsny zawodowym Kanonierem

Po dwóch latach gry w juniorach i rezerwach Arsenalu Londyn 18-letni Wojciech Szczęsny podpisał zawodowy kontrakt z liderem Premier League na trzy lata
Fabiański broni, Kuszczak na trybunach »

- W klubie mówią, że pierwszy kontrakt z młodym zawodnikiem podpisuje się wyłącznie na podstawie jego talentu i potencjału. A drugi, ten profesjonalny, kiedy już te cechy potwierdzi. Odbieram decyzję Arsene Wengera jako docenienie pracy, którą wykonałem przez ponad dwa lata. Oznacza to, że Francuz wiąże ze mną nadzieje i ma mnie w swoich planach. W Londynie czuję się świetnie. Gdyby było inaczej, zaczekałbym, aż mój obecny kontrakt wygaśnie z końcem sezonu, i odszedłbym do innego klubu - mówi Szczęsny.

Bramkarz reprezentacji Polski do lat 20 trafił do Arsenalu latem 2006 roku z Legii Warszawa za 50 tys. euro. Najpierw bronił w drużynie do lat 18, a od tego sezonu w rezerwach, które rywalizują w Barclays Reserve League South. Obecnie ma na Emirates Stadium status bramkarza nr 4. Pierwszym jest Hiszpan Manuel Almunia, drugim - Łukasz Fabiański, a trzecim - 20-letni Włoch Vito Mannone.

- Mój plan to za kilka lat być bramkarzem numer jeden Arsenalu. Dlatego w tym momencie jest mi obojętne, czy jestem numerem trzy czy cztery. Dla mnie ten kontrakt oznacza, że klub we mnie wierzy, a dla "Kanonierów" - że nigdzie nie odejdę. Dlatego spodziewam się, że za pół roku rok zostanę wypożyczony. To jest konieczne, bo mało kto trafia do pierwszego zespołu prosto z rezerw, gdzieś muszę się ograć - dodaje Szczęsny.

Polski bramkarz chciał odejść już teraz, ale z trenerem Wengerem uznali, że na wypożyczeniu w League One (trzecia liga) trafi na inny rodzaj napastników - wysokich i silnych, ale bez szczególnych umiejętności, którzy będą go kopać i walić łokciami. - Nie żebym się bał, ale wolę grę w rezerwach, gdzie co jakiś czas będą mógł sprawdzić się przeciwko piłkarzom klasy światowej, jak np. Drogba czy Kanu - wyjaśnia.

W meczu przeciwko Chelsea dwa tygodnie temu Szczęsny powstrzymał Drogbę, który w rezerwach "The Blues" wracał do formy po kontuzji. - Nogi mi nie drżały. Udało mi się kilka razy nieźle interweniować po jego strzałach. Niestety, chyba za bardzo skupiliśmy się na tym, żeby powstrzymać Drogbę i gole strzelali jego koledzy - opowiada Wojtek.

Wysokości swojej pierwszej pensji Szczęsny zdradzać nie chce. Wiadomo jednak, że akurat Wenger nie lubi płacić wiele. - W ogóle nie kierowałem się kwestiami finansowymi, inne sprawy wydawały mi się ważniejsze. Ale zapewniam, że wielu 18-latków chciałoby zarabiać tyle, ile 18-latki w Arsenalu - uśmiecha się Szczęsny.

Dudek: Bójcie się Anglików »

Piłka nożna: Cashback 55 PLN od BetClick.com - poleca Mateusz Borek » - reklama