SIDEn: Taki sam, a jednak lepszy

Transfer zaledwie jednego wysokiego zawodnika powoduje, że toruńscy II-ligowi koszykarze będą grali w zupełnie innym stylu niż w poprzednim sezonie. Większą rolę powinni odgrywać w drużynie ci, którzy do tej pory byli w cieniu liderów.
Analiza

Kiedy w poprzednim sezonie torunianie walczyli o wejście do finału II ligi, najważniejsze role w zespole mieli skrzydłowi - Tomasz Lipiński, Tomasz Beciński, Michał Kondraciuk. Teraz drużyna - pokazały to spotkania w memoriale im. Wojciecha Michniewicza - nieco zmienia oblicze. Liderzy nadal pozostają ci sami, ale pozostali mają dla nich być znacznie większym wsparciem, niż dotychczas.

Nieoficjalnie wiadomo, że w klubie rozważano możliwość wykupienia miejsca w I lidze. Ale to oznaczałoby nie tylko spory wydatek na tzw. dziką kartę (70 tys. zł), ale również powiększenie budżetu na wynagrodzenia dla zawodników. Kandydatem do gry w SIDEn był latem Adam Lisewski, jeden z najlepszych zawodników na tym poziomie rozgrywek. Ale angaż gracza już sprawdzonego w wyższej klasie oznacza też dwukrotnie większą gażę niż w przypadku obecnych wypłat. W efekcie skład torunian zmieni się niewiele, ale i tak SIDEn ma powody do zadowolenia.

Trener Grzegorz Sowiński będzie miał większe pole manewru wśród zawodników obwodowych. Coraz częściej decyduje się na to, by jednocześnie na parkiecie byli dwaj niscy rozgrywający - Dawid Wójcik i Michał Bagaziński. Problemem była dotychczas gra dublerów - kiedy wchodzili na parkiet, więcej było strat piłki niż udanych akcji. Błędy często popełniał Filip Słoniecki, który ma wzrost rozgrywającego, ale znacznie lepiej czuje się w roli strzelca. I w nowych rozgrywkach będzie częściej kończył akcje, niż męczył się kozłując piłkę, wyprowadzając ją na pole ataku i ustawiając partnerów w akcjach ofensywnych.

Metamorfozę latem przeszedł najwyższy gracz torunian, Łukasz Winczura. Wyraźnie widać, że ze wszystkich graczy torunian najbardziej przepracował lato - jeszcze wiosną, podczas półfinałów II ligi, grał niewiele, bo był za wolny dla rywali. Potężny, 206-centymetrowy center poruszał się statecznie, a po kilku sprintach od kosza do kosza był zmęczony. Teraz, po kilku miesiącach intensywnych treningów, stracił kilkanaście kilogramów, a zyskał nowe atuty. Nadal jest silny - często zbyt silny dla wysokich graczy rywali - ale może bez wysiłku grać intensywnie przez nawet połowę spotkania. W II-ligowych rozgrywkach może być ogromnym, i to w sensie dosłownym, atutem SIDEn - w II-ligowych rozgrywkach ciężko będzie znaleźć zawodnika o podobnych gabarytach. Do tej pory torunianie nie mogli wykorzystać warunków fizycznych Winczury, bo grał niewiele. Teraz powinno się to zmienić.

Ważny jest także transfer innego podkoszowego zawodnika, Tomasza Tracza. To jedyny koszykarz, który wzmocnił SIDEn, ale dzięki jego dwóm metrom i umiejętności walki o zbiórki pod tablicami, zmienia się styl gry liderów zespołu. Tracz nie jest wirtuozem ataku, nieskutecznie rzuca wolne, ale zapewnia zbiórki defensywne i ofensywne, a także bloki. Dzięki temu w walkę pod tablicami nie muszą się tak angażować ci, od których zależą zdobywane punkty - Lipiński oraz Beciński. Właśnie to było mankamentem SIDEn w ub. sezonie - szybcy skrzydłowi musieli przepychać się pod koszami z graczami o lepszych warunkach fizycznych. To spowodowało, że torunianie przegrali półfinał II ligi z Harmattanem Gniewkowo.



Punkty SIDEn w memoriale W. Michniewicza

SIDEn - Basket Poznań 67:77

SIDEn: Lipiński 23 (5), Kondraciuk 22, Tracz 9, Winczura 6, Słoniecki 4, Kałczyński 2, Wójcik 1



SIDEn - Sportino Inowrocław 50:79

SIDEn: Lipiński 19, Beciński 13, Winczura 5, Bagaziński 4, Kałczyński 2, Fajak 2, Derkowski 2, Słoniecki 2