Wenger nie rozumie szejków: Przyszli z miłości?

Arsene Wenger powiedział, że ?nie może znaleźć żadnej racjonalnej odpowiedzi?, dlaczego arabskie konsorcjum postanowiło wykupić udziały w Manchesterze City.
Letnie okno transferowe nie obfitowało w wielkie i głośnie transfery (oprócz przejścia Ronaldinho do Milanu), ale zamknęło się z hukiem. Najpierw arabscy inwestorzy kupili Manchester City, a za kilka godzin sprowadzili za 40 milionów euro Robinho z Realu. W jednej chwili Roman Abramowicz przestał być najbogatszym właścicielem klubu w Premier League. W Anglii rozgorzała dyskusja, czy to dobrze, że kluby są wykupywane przez zagranicznych inwestorów liczących tylko na zysk. FA zapowiedziała wprowadzenie większych restrykcji przy przejmowaniu klubów.

Od początku krytykiem takich metod jest menedżer Arsenalu Arsene Wenger, który na łamach Daily Telegraph powiedział, że piłka nożna nie jest supermarketem. Tym razem szkoleniowca "Kanonierów" cytuje agencja Reuters. Wenger stwierdził "że nie może znaleźć racjonalnej odpowiedzi", dlaczego Manchester City został kupiony przez szejków, którzy we wtorek staną się oficjalnie właścicielami klubu. Dla Francuza zagadką jest dlaczego zdecydowano się kupić akurat ten zespół.

- Nie rozumiem dlaczego ci ludzie tam są. Nie wygląda, że przyszli, by robić pieniądze. Więc jeżeli nie, to może wykupili ich z miłości - pyta sarkastycznie Wenger. - Cóż, nie jestem pewien, czy ci ludzie są kibicami City od najmłodszych lat - trener żartuje dalej. - Nasuwają się następujące pytania: Dlaczego to robią? Dlaczego kupili klub? Nie potrafię znaleźć na to odpowiedzi - Wenger mówi już na poważnie.

Od 1976 roku Manchester oprócz zwycięstwa w Pucharze Ligi nie wygrał żadnego ważniejszego trofeum, a przez Groclin został nawet wyeliminowany z Pucharu UEFA.

- Jeżeli zespół jest dla nich tylko zabawką, to sprawa robi się jeszcze bardziej niebezpieczna. Możesz mieć i 20 miliarderów w Premier League, ale wciąż wygrać może tylko jeden i jeden przegrywa - zauważa trener Arsenalu. - Problem pojawia się wtedy, kiedy tacy ludzie, którzy wkupują się w futbol, znudzą się nim. Co po sobie zostawią? To jest bardzo ważne pytanie w tej materii - twierdzi Wenger.

- Jeżeli ich inwestycja opiera się na bilansie zysków i strat, wówczas mogą w każdej chwili zdecydować, że ich strategia działania na takim rynku już się im nie opłaca i odejdą - stwierdził doświadczony szkoleniowiec, pracujący w Anglii już 12 lat.

Wenger do Szejków: Piłka to nie supermarket »