Sport.pl

Trener Wojciech Matczak pożegnał się z tyskimi hokeistami

Odchodzi szkoleniowiec, który poprowadził tyskich hokeistów do największych sukcesów w historii klubu
Działacze nie chcieli w poniedziałek potwierdzić tej informacji oficjalnie. - We wtorek będzie komunikat w tej sprawie - mówił Karol Pawlik, dyrektor klubu.

Decyzja jednak zapadła, a podjął ją sam Matczak. Trener oddał się do dyspozycji zarządu już po piątkowej porażce ze Stoczniowcem. Działacze chcieli, żeby popracował do końca rundy, ale kolejna przegrana z Naprzodem sprawiła, że Matczak nie chciał już czekać.

- Problem jest w zespole, a nie w trenerze. Moim zdaniem trener Matczak podchodzi do pracy z takim samym zaangażowaniem jak wtedy, gdy zdobywaliśmy mistrzostwo Polski - tłumaczy Andrzej Skowroński, prezes klubu.

Matczak, były zawodnik tyskiego klubu, przejął zespół w sezonie 2003/04. Rok później zdobył dla Tychów pierwsze upragnione mistrzostwo Polski. W trzech kolejnych sezonach dochodził z drużyną do finału, ale przegrywał z Cracovią i Podhalem Nowy Targ.

Obecne rozgrywki GKS zaczął w fatalnym stylu. Wicemistrzowie Polski wygrali tylko dwa z sześciu spotkań. Na słabe wyniki złożyło się kilka czynników. Przede wszystkim plaga chorób i kontuzji czołowych graczy, brak wzmocnień oraz remont lodowiska, który spowodował, że tyszanie grają i trenują w Katowicach.

Takie wyjazdowe granie nie jest tanie, co odbija się też na finansach klubu. - Oczywiście, że powodów słabego startu jest kilka, ale nie uwierzę, że przegrywamy kolejne mecze tylko dlatego, że gramy na wyjazdach. Cracovia jest w podobnej sytuacji, a jednak jest liderem. Zespół dopadł kryzys, zawodnicy też nie są bez winy. Mam wrażenie, że czekanie na ich dobrą grę i zwycięstwa przypomina oczekiwanie deszczu na pustyni - mówi Skowroński.

We wtorkowym meczu z TKH Toruń (g.18) drużynę poprowadzi Mieczysław Nahunko, dotychczas asystent Matczaka. W klubie mówi się jednak, że to rozwiązanie tymczasowe.

Inne wtorkowe mecze w naszym regionie: JKH GKS Jastrzębie - Polonia Bytom (g.18), Zagłębie - Stoczniowiec Gdańsk (g.18).