Chyba nie będzie jednak tak źle

Ekstraklasa kobiet będzie kompletnie nieciekawa - taka obawa wisiała do niedawna nad nowym sezonem. Turniej w Szamotułach chyba ją zweryfikował.


Mówimy "chyba", bo jednak turniej towarzyski na trzy tygodnie przed startem ligi nie powie nam wszystkiego o nadchodzącym sezonie. Powiedział jednak sporo, zwłaszcza że stawką weekendowego turnieju w Szamotułach był przecież Superpuchar Polski. Zdobył go Farmutil Piła (aktualny zdobywca Pucharu Polski), który pokonał Muszyniankę Muszyna (mistrza kraju).

Jeszcze nie tak dawno trener Farmutilu Jerzy Matlak mówił, że po ostatnim tąpnięciu w polskiej lidze (zwłaszcza w Kaliszu) na placu boju pozostały już tylko trzy mocne zespoły - Farmutil, Muszynianka i Aluprof Bielsko-Biała. - Medale są rozdane. Pytanie tylko, kto zdobędzie jaki - mówił. A taki układ sił realnie już zagrażał całej polskiej siatkówce kobiecej. Przesada? Niekoniecznie. Sezon z zaledwie sześcioma meczami o stawkę (między najsilniejszą trójką) byłby bardzo mało interesujący. A to pociągnęłoby za sobą mniejsze zainteresowanie mediów, w tym telewizji. A to z kolei oznacza mniej pieniędzy, itd.

- Dlatego - mówił Matlak - bardzo martwię się sytuacją w Kaliszu. Poważnie. Wiem, że przez wiele lat stosunki między Piłą a Kaliszem nie układały się cudownie. Dla dobra siatkówki w Polsce mocny Kalisz jest niezbędny.

W Kaliszu natomiast mogliśmy niedawno usłyszeć dość buńczuczne zapowiedzi choćby prezesa Wiesława Kostera, iż Calisia walczyć będzie o ... czołówkę. Wydawało się, iż są to deklaracje na wyrost, ale wyniki sparingów przedsezonowych Calisii świadczą o tym, że kaliska siatkówka kobieca nie jest wcale w tak opłakanym stanie, jak mogłoby się wydawać.

W turnieju w Szamotułach z udziałem Farmutilu, Muszynianki, Aluprofu i Calisii właśnie tylko jeden mecz zakończył się wynikiem 3:0. Reszta - same tie-breaki. A to już jest zwiastunem niezłego poziomu rywalizacji w nowym sezonie. Okazuje się, że nie tylko czołowa trójka znajduje się na bardzo zbliżonym poziomie, ale faktycznie mogą z nimi podejmować walkę takie drużyny jak choćby Calisia Kalisz.

Szkoda tylko, że w rywalizacji LSK nie zobaczymy już AZS AWF Poznań. Okazuje się, że Poznania - w odróżnieniu od Piły, Kalisza, Muszyny i innych miast - zwyczajnie nie stać na ekstraklasę.