Piotr Tworek: Z każdym rywalem można powalczyć

Piłkarze II-ligowego Zawiszy w sobotę po świetnym meczu pokonali 5:2 w Wągrowcu Nielbę. Głównym architektem sukcesu, był trener bydgoszczan Piotr Tworek, który zaskoczył rywali nowym ustawieniem swojego zespołu.




Waldemar Wojtkowiak: Jakie to uczucie w ciągu tygodnia zamienić się z człowieka, którego kibice chcieli zwolnić, w bohatera?

Piotr Tworek (trener Zawiszy): Takie jest już życie trenera. Ja nigdy nie przejmowałem się opiniami z zewnątrz, osób które nie są z zespołem. Zawsze jest tak, po sukcesie szkoleniowca nosi się na rękach, a po porażce to on jest głównym winowajcą. Razem z piłkarzami wiemy, co mamy robić i proszę mi wierzyć, że robimy to najlepiej jak potrafimy.

Piłkarze po meczu w Wągrowcu jeszcze w szatni śpiewali "Trenerze jesteśmy z Tobą".

- I to jest dla mnie najważniejsze. Widziałem, jak oni bardzo się cieszyli ze swojej gry. Ja byłem ogromnie szczęśliwy, że po porażce z Chemikiem tydzień ciężkiej pracy przyniósł takie efekty.

Nie żałuje pan teraz, że tak późno wprowadził nowe ustawienie zespołu?

- Po części może i żałuję, ale taktykę dobiera się zawsze do piłkarzy, jakich ma się w zespole. Gdy był jeszcze z nami Valentin Dah, to miałem czterech równorzędnych napastników w drużynie. Gdybyśmy od początku grali w ustawieniu 4-2-3-1, to trzech z nich siedziałoby na ławce. A tak dwóch miało zawsze szansę pokazania swoich umiejętności. Graliśmy bardzo ofensywnie. Mecz w Wągrowcu pokazał, że mamy zawodników predysponowanych do gry w środku pola i dlatego tak dobrze to wyglądało. Krzysztof Szal miał duże wsparcie w pomocnikach.

Szal to chyba największa niespodzianka tej rundy. Jest prawdziwym objawieniem w Zawiszy.

- Należy tylko się cieszyć, że tak dobrze wprowadził się do zespołu. Cały czas gra na równym, solidnym poziomie, choć już widać u niego pewne zmęczenie, co pokazują wyniki badań. Stąd też zmieniam go zazwyczaj w drugich połowach.

Pytają już o niego inne kluby?

- Nie wiem, ale rozmawiałem z nim niedawno i wiem, ze chce zostać w Bydgoszczy. Rozpoczął tu studia, dobrze czuje się w zespole i nie myśli na razie o zmianie otoczenia. Pewnie jeśli zgłosi się po niego klub z wyższej ligi i będzie chciał odejść, to nie możemy stanąć mu na drodze. Będę mu życzył powodzenia.

Wie pan, ile w ostatnim meczu Notecianki Pakość bramek strzelił Roger Babiarz?

- Tak. Było ich sześć. Zresztą on w ogóle imponuje skutecznością. To, co prawda, niższa liga, ale zdobywanie bramek nigdy nie jest łatwe. Roger to nadal nasz piłkarz, który jest tylko wypożyczony do Notecianki. Jego forma bardzo mnie cieszy.

Teraz przed nami mecze z potentatami ligowymi Kotwicą Kołobrzeg i Gawinem Królewska Wola. O punkty będzie chyba ciężko?

- Na pewno zwycięstwo z Nielbą podbudowało zespół. A cel na najbliższe spotkania jest jeden - zdobyć w nich komplet punktów. Zawsze o to gramy. Nieważne, jakie miejsca w tabeli zajmują nasi rywale. Z każdym można powalczyć.

Rozmawiał Waldemar Wojtkowiak