Gieksa wreszcie wygrała, ale trener przepraszał za styl

Zwolnienie Jana Żurka przyniosło efekt. GKS Katowice przerwał pasmo siedmiu meczów bez wygranej i pokonał Dolcan Ząbki.

Polecamy: Śląski Klasyk zbliża się wielkimi krokami



Sukces katowickich piłkarzy urodził się jednak w wielkich bólach. Już po kwadransie gry mogli bowiem przegrywać kilkoma bramkami, ale gracze z Ząbek w fatalnym stylu zmarnowali kilka wybornych okazji.

Goście co chwila zagrażali bramce Jacka Gorczycy, bo na potęgę mylili się stoperzy "Gieksy" Szymon Kapias i Daniel Treściński. Pierwszy z nich już po sześciu minutach gry powinien zostać wyrzucony z boiska za taktyczny faul na jednym z rywali. - Gdybym dostał czerwoną kartkę, to nie mógłbym mieć wielkich pretensji do sędziego - kajał się winowajca.

Polecamy: Były asystent Beenhakkera trafi do Gieksy?



Prowadzący w tym meczu GKS z trenerskiej ławki Henryk Górnik przyznał, że jego zawodnicy rozpoczęli mecz w dramatycznym stylu. - Nie dało się na to patrzeć! Od razu miałem w głowie trzy zmiany. Ten paraliż wynikał z presji dobrego wyniku, jaka panowała w naszej szatni - wyjaśniał.

Z czasem gospodarze zaczęli opanowywać swoje emocje i mecz się wyrównał. W fantastycznym stylu winę za fatalną dyspozycę na początku spotkania zmył z siebie Kapias. Obrońca GKS-u sportową złość postanowił wyładować na... piłce, którą z potężną siłą kopnął, wykonując rzut wolny. W mgnieniu oka pokonała ona 30 metrów i wpadła do bramki Dolcanu. - Na treningach wychodziło mi już to wielokrotnie i to nawet z większej odległości. Wreszcie udało się i w meczu - cieszył się Kapias. - Ten gol obciąża kontro naszego bramkarza - wściekał się za to Marcin Sasal, trener drużyny z Ząbek.

W drugiej połowie "Gieksa" była dużo lepsza. Piłkarze z Katowic wypunktowali Dolcan i strzelili mu jeszcze dwa gole. Znawcy wybuchowego temperamentu trenera Górnika przypuszczali, że to efekt połajanki, którą urządził w czasie przerwy swoim zawodnikom. Okazało się, że to nieprawda. - Trener Górnik był - jak na siebie - wyjątkowo spokojny - uśmiechał się Kapias. - Czasem trzeba być miłym - tłumaczył Górnik.

Trzybramkowa wygrana GKS-u to najwyższe zwycięstwo katowiczan w tym roku. - Wynik jest dużo lepszy niż gra. Styl jednak nie był tu ważny. Chodziło o to, aby się przełamać. Może jeszcze coś napsocimy w tej lidze? - zastanawiał się Górnik.



GKS Katowice - Dolcan Ząbki 3:0 (1:0)

Bramki: 1:0 Kapias (29.), 2:0 Mikulenas (66.), 3:0 Janoszka (71.).

GKS: Gorczyca - Krysiński (46. Sroka Ż ), Kapias Ż , Treściński Ż , Mielnik - Domżalski, Wijas (56. Bonk), Markowski, Janoszka Ż - Mikulenas, Kaliciak (46. Plewnia).

Dolcan: Humerski - Dadacz (65. Dukalski Ż ), Jędrzejczyk Ż , Stawicki, Warakomski Ż - Gabrusiewicz, Papierz Ż , Stańczyk, Kułkiewicz (57. Frączczak) - Tataj, Solecki (53. Trochim).

Sędziował: Marcin Słupiński (Łódź). Widzów: 6000 (wstęp na mecz był wolny).