Fiorentina - punkt zyskany czy stracony?

- Szkoda, mieliśmy przewagę, prowadziliśmy 2:0 i mimo ich presji broniliśmy się bardzo skutecznie - mówi trener Fiorentiny, Cesare Prandelli, po remisie 2:2 z Olympique Lyon. - Liga Mistrzów nie pozwala na relaks, odpoczynek i obniżenie poziomu gry - komentuje ?La Gazzetta dello Sport"
To właśnie Liga Mistrzów. Fiorentina odkryła jej smak już po pierwszym ugryzieniu. Dwa gole, przewaga, wielkie chwile Frey'a, a później odrobienie dystansu przez Lyon. Wszystko za sprawą gola, który obudził gorące spory. Zdobył go Piquionne, kiedy Zauri leżał na ziemi. Bramka została uznana przez szwedzkiego sędziego Frojdfeldta. Skończyło się na 2:2 i, zważywszy na okazje do zdobycia bramek, rezultat jest sprawiedliwy. "Viola" nie była zdolna utrzymać dwubramkowej przewagi, nie potrafiła wytrzymać oblężenia Francuzów. To normalne dla kogoś, kto po wielu latach próbuje smaku wielkiej Europy - twierdzi "La Gazzetta dello Sport".

Szklanka jest do połowy pełna. Prandelli zdobywa remis - cenny, wartościowy rezultat na boisku faworyta. To punkt, który zaważy. Zespół zademonstrował przez prawie godzinę, że potrafi odgrywać ważną rolę także na scenie Ligi Mistrzów. Dzisiejsza Fiorentina ma jeszcze szeroki margines, który może spowodować jej wzrost. A to pozwala myśleć pozytywnie.

Drużyna jednak nie kryje złości, nawet jeśli zdobyty w debiucie w Lidze Mistrzów punkt jest wiele wart. - Szkoda, mieliśmy przewagę, prowadziliśmy 2:0 i mimo ich presji broniliśmy się bardzo skutecznie. Być może powinniśmy zaalarmować sędziego, że Zauri leżał na ziemi, ale było to tak ewidentne, że sędzia powinien sam to zauważyć - mówi Prandelli. - I tak mieliśmy wspaniały debiut. Doskonała obrona i świetna praca w środku boiska nie pozwoliły zawodnikom Lyon wykonać pewnych manewrów. Pozostaje żal, czasem baliśmy się po prostu ośmielić. Jeśli to minie, będziemy coraz lepsi - dodaje trener Fiorentiny.

Takie mecze dają szacunek do samych siebie i chęć zmierzenia się z największymi drużynami europejskimi. Oczywiście to trudne, kiedy wygrywasz 2:0, trzymasz się dobrze i tracisz takiego gola jak ten na 2:1. Ale Fiorentina musi się przyzwyczaić, że trzeba też kontrolować drugą połowę. Liga Mistrzów nie pozwala na relaks, odpoczynek i obniżenie poziomu gry - komentuje "La Gazzetta".

Stwórz własną drużynę w Lidze Mistrzów - zagraj i Wygraj Ligę Mistrzów»