Marek Saganowski: Strzelić gola Borucowi

Żadnego innego piłkarza grającego w Lidze Mistrzów nie znam tak dobrze, jak Artura Boruca. Przez 2,5 roku graliśmy razem w Legii. Strzelałem mu sporo goli na treningach, niech teraz uda się w oficjalnym meczu - mówi ?Gazecie Wyborczej? i Sport.pl napastnik Aalborga. Dziś na Celtic Park duński klub gra z Celtikiem Glasgow w bramce którego stanie Boruc.
Ruszyła Liga Mistrzów: Cluj wygrywa z Romą w debiucie »

Robert Błoński: Zagra pan przeciwko Celtikowi?

Marek Saganowski: Tak, mimo że w ostatnim meczu ligowym wszedłem na boisko w drugiej połowie. Z San Marino wróciłem dopiero we czwartek. Z drużyną trenowałem tylko raz, w piątek, a już w sobotę o 17 graliśmy ligowe spotkanie. Teraz nie ma już żadnych przeciwwskazań, bym zaczął od pierwszej minuty.

Jeszcze nie strzelił pan bramki dla Aalborga...

- I to jest problem. Jakoś nie układa mi się w tym Aalborgu, nie mogę się zadomowić. Ciągle coś się dzieje, jestem w ruchu. Southampton wypożyczył mnie pod koniec sierpnia, a od tamtej pory spędziłem w Danii może trzy tygodnie. Wyjeżdżałem na zgrupowanie kadry, załatwiałem sporo spraw w Anglii. Teraz wreszcie będzie chwila spokoju. Do tej pory zagrałem w pięciu meczach, trzech od początku, dwóch po przerwie. Debiutowałem w eliminacjach Ligi Mistrzów z FBK Kowno, dzień po przylocie do Danii! Zupełnie nie znałem kolegów. Nie wiedziałem, co i jak. W debiucie ligowym, z liderem ligi OB., dostaliśmy czerwoną kartkę w dziesiątej minucie i właściwie skończyło się nasze atakowanie. Potem był rewanż z Litwinami, liga i wyjazd na mecze reprezentacji. Zwariowane tempo, teraz trochę się uspokoi.

Pierwszy pana mecz w Lidze Mistrzów wypada przeciwko Arturowi Borucowi. Żadnego innego bramkarza Ligi Mistrzów nie zna pan chyba tak dobrze...

- Zgadza się, graliśmy razem w Legii przez 2,5 roku. Trochę bramek, na treningach, się strzeliło. Tak, jak zresztą innym polskim bramkarzom - czy to w naszych klubach czy reprezentacji. Ale, jak Artura pokonać w oficjalnym meczu - nie wiem? Nigdy nie grałem przeciwko jednemu z najlepszych bramkarzy świata w oficjalnym meczu. Mam 180 minut, żeby się przekonać. Ostatniego "polskiego" gola w Lidze Mistrzów strzelił Jacek Krzynówek Jurkowi Dudkowi. Fajnie byłoby, gdybym teraz ja też pokonał rodaka.

Strzelając gola może pan przeszkodzić Arturowi Borucowi w powrocie do kadry. Albo... pomóc swoimi strzałami, które obroni.

- Nie mam wpływu na powołania. Wszyscy znamy jego sportową wartość, jeden gol mniej czy więcej tego nie odmieni.

Pana Aalborg nie jest faworytem żadnego z meczów.

- Wiem. I to jest fajne, że nikt od nas nie wymaga wygrania grupy lub awansu do fazy pucharowej. Najważniejszym momentem był awans, teraz mamy cieszyć się graniem i przeżywać każdy mecz. Liga Mistrzów to dla mnie najlepsza liga świata, zagrać w niej będzie wielkim przeżyciem. Chcemy się pokazać i zaistnieć w Europie. Każdy dobry wynik będzie niespodzianką.

Dla pana Liga Mistrzów to...

-.... walka o przyszłość! Sprowadzili mnie do Aalborga w konkretnym celu: bym strzelał gole. Jestem wypożyczony tylko do końca roku. W umowie jest wpisana kwota, za jaką Duńczycy mogą mnie wykupić: milion funtów. Co prawda więcej zarobiliśmy już na awansie do LM, ale fajnie byłoby zapewnić zespołowi punkty i płaconą przez UEFA premię 300 tysięcy euro za wygrany. Może wtedy negocjacje byłyby łatwiejsze? Southampton zaczyna tonąć, zdobył ledwie trzy punkty i nie ma szans, bym tam wrócił. Chętnie zostałbym w Aalborgu, dlatego zaczynają się mecze o moją przyszłość.

Łukasz Sosin zagra w kadrze Beenhakkera? »

Saganowski i Boruc w Twojej drużynie? - zagraj i Wygraj Ligę Mistrzów »