Sport.pl

Daniel Mąka rozstrzelał Polonię Bytom

Bytomianie rozegrali w sobotę najlepsze pół godziny w tym sezonie. Potem sędzia wyrzucił z boiska Jacka Broniewicza i o dobrym wyniku można było zapomnieć. Stołeczna Polonia strzeliła w Bytomiu aż osiem goli, ale sędzia uznał tylko połowę z tych trafień.

Polecamy: Budowa dachu na stadionie Polonii opóźni się



Pojedynek Polonii bytomskiej i warszawskiej reklamowano jako starcie Filipa Ivanovskiego z Marcinem Komorowskim. Stołeczny napastnik i bytomski obrońca byli bohaterami poprzedniej kolejki, gdy zdobyli po trzy gole.

Teraz napastnikowi z Warszawy znów udało się skompletować hat-trick, ale skutecznością wcale nie błysnął Ivanovski a Daniel Mąka. - To było prawdziwe wejście smoka - komplementował młodego piłkarza Jacek Zieliński, trener Polonii Warszawa.

20-letni zawodnik pojawił się na boisku dopiero w drugiej połowie spotkania. Na strzelenie aż trzech goli potrzebował zaledwie 25 minut. Piłkarza chwalił oglądający mecz Rafał Ulatowski, drugi trener reprezentacji Polski. Asystent Leo Beenhakkera podglądał też grę... bytomianina Komorowskiego! - Nie mamy w naszym kraju zbyt wielu wartościowych lewych obrońców. Jeśli któryś z nich strzela trzy gole, to warto go obejrzeć - wyjaśniał.

Choć zwycięstwo gości nie podlegało dyskusji, to mecz mógł mieć zupełnie inny przebieg, gdyby nie sytuacja z 30. minuty. Czerwoną kartką za faul na Piotrze Piechniaku został wówczas ukarany Jacek Broniewicz. - Piechniak mnie faulował, po czym na mnie wpadł. Chciałem go tylko zrzucić z siebie nogami, a sędzia uznał to za faul na czerwoną kartkę. Zbyt pochopnie - bronił się Broniewicz.

Zanim bytomski stoper musiał opuścić boisko, to gospodarze byli groźniejsi i wydawało się, że to oni jako pierwsi zdobędą gola. Fantastycznej okazji nie wykorzystał Jacek Trzeciak. - Biję się w piersi, powinienem to strzelić. Chciałem przelobować bramkarza rywali, ale nieczysto trafiłem w piłkę - przyznał kapitan polonistów.

Koledzy na pewno mieli też po meczu wielkie pretensje do Michała Zielińskiego. Przy jednej z kontr, gdyby napastnik Polonii podał do lepiej ustawionych kolegów, zamiast bezsensowne dryblować, to kibice prawie na pewno mogliby świętować gola. - Pierwsze pół godziny meczu przyniosło tyle emocji, że nawet nie było czuć tego przenikliwego zimna - komentował Ulatowski.

Grając w osłabieniu, bytomianie nie mieli już szans, by przeciwstawić się rywalom. - Osamotniony w ataku Hubert Jaromin nie był w stanie nic zdziałać. Gdy przegrywaliśmy tylko jedną bramką, postanowiliśmy rzucić się do ataku, by próbować odrobić stratę. W efekcie traciliśmy kolejne gole. Może popełniliśmy błąd? Porażka 0:1 zawsze wygląda lepiej niż 0:4 - mówił Marek Motyka, trener gospodarzy.

Dodajmy, że warszawianie trafili w Bytomiu aż osiem razy do bramki strzeżonej przez Michala Peskovicia. Połowę tych goli zdobyli jednak, zdaniem arbitra, z pozycji spalonych.

Na meczu obecni byli przedstawiciele West Bromwich Albion i Anderlechtu Bruksela. Belgowie najbardziej chwalili reprezentanta Polski z Warszawy, czyli Radosława Majewskiego oraz... 36-letniego Trzeciaka.

Polonia Bytom - Polonia Warszawa 0:4 (0:0)

Bramki: 0:1 Mąka (64.), 0:2 Mąka (87.), 0:3 Mąka (89.), 0:4 Kaźmierowski (92.)

Polonia B.: Pesković - Klepczyński, Owczarek, Broniewicz CZ, Sokolenko - Trzeciak, Grzyb Ż, Bażik, Komorowski - Zieliński (34. Dziółka), Jaromin Ż (69. Wojsyk).

Polonia W.: Przyrowski - Mynar, Jodłowiec, Skrzyński, Sokołowski - Piechniak Ż (76. Kaźmierowski), Kozioł, Majewski (90. Piątek), Lato - Gajtowski (56. Mąka), Ivanovski.

Sędziował: Jacek Walczyński (Lublin). Widzów: 4000.



Zdaniem trenerów

Marek Motyka (Polonia B.): Już przed meczem - ze względu na liczne kontuzje - wiedziałem, że nasze atuty nie są za duże. Pole manewru w zmianach było praktycznie żadne. Po stracie Broniewicza chcieliśmy już nawet tylko tego meczu nie przegrać. Bałem się, że gdy stracimy jedną bramkę moi zawodnicy za wszelką cenę będą chcieli odrabiać straty. Tak się stało - poszli va banque, odkryli się.

Jacek Zieliński (Polonia W.): Spodziewaliśmy się ciężkiego meczu i taki on był. Wynik końcowy jest mylący. Na pewno kluczowym momentem tego meczu była czerwona kartka dla Broniewicza, ale ja już grałem takie mecze w swoim życiu, kiedy to przeciwnik potrafił się zadziwiająco zmobilizować pomimo grania w osłabieniu.

not. ksb

Usłyszane pod szatnią

Michal Pesković (Polonia B.): W pierwszej połowie i na początku drugiej - mimo, że graliśmy już w dziesiątkę - byliśmy równorzędnym rywalem dla Polonii Warszawa. Potem rywale wykorzystali fakt, że brakło nam sił.

Daniel Mąka (Polonia W.): W pierwszej połowie nasza gra nie wyglądała zbyt dobrze. Trener chciał coś zmienić i dał szansę mnie. Przy pierwszym golu uderzyłem nieczysto w piłkę, ale mimo to jakoś wturlała się do bramki. Potem wychodziły nam kolejne kontry, który przyniosły gole numer dwa i trzy.

Robert Wojsyk (Polonia B.): Mój debiut w ekstraklasie nie był wymarzony, w końcu przegraliśmy wysoko. Ja sam nie zagrałem źle, ale żałuję szczególnie jednej dobrej sytuacji, której nie wykorzystałem.

not. ksb

Polecamy: Matka Kasperczaka: Niech Heniek ratuje Górnika!