Sport.pl

II liga piłkarska: KSZO czeka na nowego trenera

Przemysław Cecherz i Piotr Mandrysz to najpoważniejsi kandydaci na szkoleniowca ostrowieckiego KSZO. W niedzielnym meczu z Pelikanem Łowicz (godz.17) zespół poprowadzi jednak Janusz Jojko.
Ten pierwszy to 35-letni szkoleniowiec Hetmana Zamość. Mandrysz jest obecnie bez pracy, ale w ubiegłym sezonie był współautorem sukcesu Piasta Gliwice. Rozmowy prowadzono też ze Sławomirem Majakiem i Czesławem Jakołcewiczem. W ich przypadku temat jest nieaktualny. Byłemu reprezentantowi Polski na przeszkodzie stanął brak stosownych dokumentów, drugi zdecydował się wcześniej na GKP Gorzów Wielkopolski. Najmniej prawdopodobna wersja zakłada, że do końca rundy jesiennej KSZO poprowadzi Janusz Jojko. Decyzja na początku przyszłego tygodnia.

Choć KSZO jest trzeci, zwolnienie Andrzeja Wiśniewskiego nie było wielkim zaskoczeniem. - Nie powiem, żebyśmy byli pewni takiej decyzji zarządu, ale nie da się ukryć, że coś wisiało na włosku - mówi Tomasz Żelazowski, grający drugi trener zespołu. Choć zaprzecza, że ostatnimi czasy w drużynie panowała niezbyt zdrowa atmosfera. - Jak są wyniki, wszystko jest fajnie... Gdy ich nie ma, mnożą się domysły. Na pewno ostatnie mecze wielkim optymizmem nie nastrajają [na sześć spotkań KSZO wygrało tylko raz - przyp.red.] i za wesoło w szatni nie jest, ale w niedzielę u nas z Pelikanem to musi się poprawić. Innego wyniku niż zwycięstwo sobie nie wyobrażam.

Niewielu się spodziewało, że na półmetku rundy lepsze nastroje niż w Ostrowcu zapanują w Pińczowie. Po objęciu posady przez Jerzego Kowalika Nida gra dużo lepiej, traci mało bramek, sprawia niespodzianki. - Rzeczywiście zaczęliśmy grać nieźle, ale tak naprawdę z trenerem Kowalikiem nie odbyliśmy pełnego treningu. Gramy co trzy dni, więc może jak od poniedziałku trener zacznie w nas wszczepiać "krakowską" szkołę wyniki będą jeszcze lepsze - mówi Konrad Głuc, kapitan beniaminka. Przed niedzielnym meczem u siebie z Concordią Piotrków Trybunalski (godz. 16) zapewnia: - Musimy wreszcie zwyżkę formy potwierdzić naprawdę dobrym meczem. Takim, w którym wygramy pewnie, i nikt nie będzie potem mówił, że byliśmy lepsi, a zremisowaliśmy. Jak w środę z KSZO.

Optymizm w Pińczowie zapewnia nie tylko gra drużyny, ale i sytuacja kadrowa. Do pełni sił wrócili już bowiem Krystian Milcarz i Robert Ciekalski.