Klub Stu chce wspierać Zawiszę

Kibice regularnie wpłacający co miesiąc 100 złotych na konto klubu. Ten pomysł sprawdził się już w Cracovii Kraków i Lechii Gdańsk. Teraz tą samą drogą chce pójść Stowarzyszenie Piłkarskie Zawisza


Awans do nowej II ligi i coraz większe zainteresowanie piłką nożną w naszym mieście spowodowało, że działacze Zawiszy postanowili wzmocnić istniejący już od kilku lat Klub Stu.

- Kibice już od dawna pomagają klubowi opłacając składki. Ostatnio jednak zainteresowanie pomocą dla Zawiszy wśród fanów znacznie się zwiększyło, dlatego też postanowiliśmy wzmocnić nasz Klub Stu - mówi Jarosław Woźniak, członek zarządu SP Zawisza.

Aby znaleźć się w tym klubie, wystarczy wypełnić deklarację członka SP Zawisza i wpłacać co miesiąc 100 zł.

Tego typu inicjatywa nie jest niczym nowym. Przed laty sprawdziła się już w Cracovii Kraków i Lechii Gdańsk.

- U nas nazywało się to Biznes Partner Klub. Byliśmy w V lidze i tak naprawdę to było jedyne źródło naszego dochodu. W pewnym momencie mieliśmy już ponad sto osób, czy instytucji wpłacających na klub. Ludzie się wzajemnie wspierali i dopingowali. Doszło do tego, że pomaganie Lechii stało się czymś modnym - wspomina Błażej Janek, dyrektor Lechii. - Naszym wzorem był austriacki Wiener Sport-Club, który kibice uratowali przed całkowitą likwidacją - dodaje Janek.

Bydgoszczanie nie ukrywają, że chcą pójść drogą wyznaczoną przez poprzedników. - Jeśli udałoby się zgromadzić chociażby 100 osób, to mamy miesięcznie 10 tys. zł. A to już niemało - mówi Woźniak.

Ostatnio odbiera on telefony od bydgoszczan rozsianych po całym świecie. Chęć przystąpienia do Stowarzyszenia Piłkarskiego Zawisza i Klubu Stu wyrażają kibice z Wysp Brytyjskich, Niemiec, Kanady.

- To zainteresowanie nas strasznie cieszy. Widać, że ludzie nie zapominają o klubie bez względu na miejsce zamieszkania. Ostatnio zadzwonił do mnie kibic z Berlina, który powiedział, że zorganizował grupę bydgoszczan chcących nas wspierać - kontynuuje.

Nasi działacze mogliby też skorzystać z doświadczeń innego drugoligowca - GKS-u Tychy. Na Śląsku już od 2006 r. kibice i firmy zapisują się do Klubu Stu poprzez wykupywanie specjalnych kart klubowych - złotej (comiesięczna składka 1000 zł), srebrnej (500) i brązowej (100). Są też czarne karty (20 zł), które oprócz darmowych wejść na mecze dają zniżki w sklepach i punktach usługowych wspierających klub.

- Ważna też jest przejrzystość finansowa. My co miesiąc na swojej stronie internetowej dokładnie informujemy kibiców, ile zebraliśmy pieniędzy i na co je wydaliśmy. To wzbudza zaufanie. Ludzie wiedzą, że ich pomoc nie zostanie zmarnowana - mówi Michał Rus, rzecznik prasowy GKS-u.

Taką zasadę chcą też wprowadzić w Bydgoszczy. - Oczywiście nie zmarnujemy żadnej złotówki i korzystać z tego będzie nie tylko drużyna seniorów, ale też młodzież, która otrzyma nowe stroje, piłki. Moim marzeniem jest to, aby osób, którym leży na sercu odbudowa Zawiszy było coraz więcej - kończy Woźniak.

Głównym oprócz składek członkowskich źródłem finansowania piłkarzy są sponsorzy.

Obecnie już dwadzieścia firm zdecydowało się wspierać bydgoski klub. Działacze liczą, że wkrótce dołączą kolejne.







Mówi Maciej Mrugowski



Zaraziłem się Zawiszą



Waldemar Wojtkowiak: Długo jest pan kibicem Zawiszy?

Maciej Mrugowski: To już trwa ponad 30 lat. Mieszkaliśmy na Modrzewiowej i tata zabrał nas na pamiętny mecz Zawiszy z Górnikiem Zabrze. Można powiedzieć, że od tego momentu zaraziłem się Zawiszą i to już tak trwa do dzisiaj. Gdy mieszkałem w Polsce, nie tylko bywałem na naszym stadionie, ale też jeździłem na wyjazdy. Nie pamiętam już teraz dokładnie ile ich było, ale kilkaset na pewno.

A kiedy ostatnio oglądał pan spotkanie bydgoszczan?

- Wiosną byłem w Grudziądzu. To był mecz na szczycie IV ligi z Olimpią. Zebrałem znajomych i przyjechaliśmy 800 km. Zresztą, gdy tylko czas pozwala, to pojawiamy się na meczach.

Co myśli pan o inicjatywie Klubu Stu?

- Uważam, że jest bardzo dobra. Kluby, które to wprowadziły, tylko na tym zyskiwały. I wierzę, że w Bydgoszczy będzie podobnie. Oczywiście wiem, że dla wielu 100 zł miesięcznie to nie jest mało, ale są też tacy, których na to stać. Ja sam od wielu już lat pomagam, jak tylko mogę Zawiszy. Wysyłam pieniądze do Polski. Namawiam znajomych, by też wspierali klub. Za kilka dni spotykam się z kolegą z Dortmundu. Też pochodzi z Bydgoszczy i postaram się go przekonać do idei Klubu Stu.

A kiedy zobaczymy pana na meczu Zawiszy?

- Mam nadzieję, że jeszcze jesienią wpadnę na Zawiszę. Teraz jest łatwiej, bo mieszkam 100 km od Düsseldorfu, skąd są bezpośrednie połączenia z Bydgoszczą. To duże ułatwienie i zamierzamy razem z żoną z niego korzystać.

Rozmawiał Waldemar Wojtkowiak



Maciej Mrugowski - bydgoszczanin, od 20 lat mieszka w niemieckim Münster.