Kubica wraca do domu

Z nowym silnikiem, w nowym kasku i z nadziejami na kolejne podium Robert Kubica będzie ścigał się w niedzielę o Grand Prix Włoch. - Wiem, że będą mnie wspierać Włosi, ale liczę także na tłumy Polaków - mówi kierowca BMW Sauber
Szef Ferrari: Nie będzie zimnej wojny »

"Robert wraca do domu" - głosi tytuł komunikatu na oficjalnej stronie internetowej zespołu Kubicy. Od przeprowadzenia się do Włloch 10 lat temu mieszkał najczęściej w pobliżu Monza.

- To specjalne miejsce, bo wywalczyłem tu swoje pierwsze podium w zaledwie trzecim wyścigu w Formule 1 - tłumaczy Polak. - Aby uczcić tamten moment mojej kariery, znów będę miał inaczej pomalowany kask - zapowiada Kubica, który już rok temu zmienił barwy na ten wyścig.

Przed Grand Prix Włoch optymistyczne dla Polaka jest to, właśnie zakończył się dwuwyścigowy cykl życia silnika w jego samochodzie i na Monzy Polak będzie miał w swoim bmw nową jednostkę napędową. Na tym torze to szczególnie ważne, bo nigdzie indziej tak wiele nie zależy od silnika - 70 proc. całego dystansu przejeżdżane jest na pełnym gazie (w tym 16 sekundowy odcinek prostej liczącej 1,3 km), a tylny spojler ustawiony jest bardziej płasko niż zwykle, aby umożliwić bolidom jak najlepsze korzystanie z mocy silnika.

- Kluczowym czynnikiem jest mały opór powietrza, dzięki czemu możemy osiągać najwyższe prędkości, bez zbyt dużej straty docisku aerodynamicznego, a także stabilność podczas hamowania - tłumaczy Kubica. Polak najwięcej może zyskać właśnie na opóźnionym hamowaniu. Na Monzy okazje ku temu są z gatunku tych trudniejszych - dojeżdżając do pierwszego zakrętu, z 350 do 80 km/h trzeba zwolnić w trzy sekundy...

Przeciwko Kubicy przemawia to, że BMW Sauber już kilka miesięcy temu zakończył pracę nad rozwojem tegorocznego bolidu, bo cele na ten sezon zostały spełnione. Na dodatek regulaminowe zamrożenie silników sprawiło, że zespół Polaka nie może odrobić dystansu do Ferrari. I to nie tylko samochodów fabrycznych, w których o mistrzostwo walczą Felipe Massa i Kimi Räikkönen, ale także tych, które z włoskich jednostek napędowych korzystają, czyli Toro Rosso. Sebastien Bourdais i Sebastian Vettel choćby w Belgii pokazali, że na prostych ich bolidy są mocniejsze niż samochody bmw.

Kubica, mimo że jego szanse na mistrzostwo są raczej tylko teoretyczne, wciąż ma realną szansę na trzecie miejsce na zakończenie sezonu. Polak jest trzeci z dorobkiem 58 punktów - do lidera Lewisa Hamiltona traci 18, a nad czwartym Räikkönenem ma jeden przewagi. Massa, który po kontrowersyjnej karze dla Hamiltona został zwycięzcą GP Belgii, jest dwa punkty za Brytyjczykiem. Rywalizacja kierowców Ferrari i McLarena w kontekście ostatnich decyzji sędziów, będzie szalenie ciekawa.

Wyścig we Włoszech jest ważny także ze względów organizacyjnych - to ostatnie tegoroczne GP w Europie i do końca sezonu pozostaną już tylko gonitwy w Singapurze, Chinach, Japonii i Brazylii. Na dodatek w poniedziałek po wyścigu BMW Sauber ma ogłosić skład na przyszły sezon. Z przecieków i nieoficjalnych informacji wynika, że Kubica podpisał z zespołem roczną umowę i jego pozycja jest mocna. Na równie pewnego siebie po udanym wyścigu w Belgii wygląda Heidfeld, ale w włoska telewizja Sky podała w niedzielę, że kontrakt z BMW Sauber uzgodnił dwukrotny mistrz świata w Renault Fernando Alonso.

McLaren ofiarą zmowy? Sędziowie zaprzeczają »