Szef Ferrari: Epizod nie popsuje naszych "stosunków" z McLarenem. Nie będzie zimnej wojny

Sondaż internetowego wydania Gazzetta dello Sport: 73 proc. Włochów (z 46 tys. głosujących) uważa, że Lewis Hamilton w GP Belgii popełnił błąd, za który poniósł słuszną karę. Ile w tym narodowego poparcia dla Ferrari?
Brytyjczycy się zastanawiają: Czy istnieje spisek dla Ferrari? »

Stefano Domenicali, szef Ferrari wypowiedział się na temat incydentu, który kosztował Lewisa Hamiltona utratę pierwszego miejsca w GP Belgii, promując na nie kierowcę włoskiej stajni Felippe Massę: - Dyskusja dotycząca kary nałożonej na Hamiltona nie powinna spowodować nawrotu zimnej wojny pomiędzy McLarenem i Ferrari - powiedział w wywiadzie dla Gazzetta.it.

To bardzo ciekawe podejście, tym bardziej, że Brytyjczyk nie zrobił żadnej krzywdy kierowcom Ferrari. Sport.pl przypomina: Hamilton wyprzedził prowadzącego w wyścigu Kimiego Raikkonena poboczem, co jest niezgodne z przepisami. Co prawda potem oddał wywalczone miejsce, ale sędziowie uznali, że to bez znaczenia i ukarali kierowcę McLarena 25 sekundami kary, co przesunęło go na 3. miejsce. Pół okrążenia dalej Raikkonen wypadł z mokrego toru, zwyciężył więc Massa (na mecie drugi, za Hamiltonem).

Domenicali koncentruje się jednak tylko na tym, że Brytyjczyk wykonał nieprawidłowy manewr: - To epizod, mam nadzieję - powiedział Włoch. - Nie powinien mieć żadnego wpływu na czwartkowe spotkanie, na którym zostanie oficjalnie zatwierdzone powstanie FOTA (Formula 1 Team Association - nowej organizacji zrzeszającej wszystkie teamy - Sport.pl) - dodaje szef Ferrari.

W te same tony uderza zwycięzca z toru Spa Massa: - To, co zrobił Hamilton może się zdarzyć. Był zbyt wielkim optymistą jeśli uważał, że wystarczy częściowo zwrócić pozycję Kimiemu i natychmiast po tym zaatakować ponownie. Bardzo wiele razy poruszaliśmy ten temat i było jasno powiedziane, że kto ścina zakręt, musi koniecznie zwrócić pozycję i ewentualne - to ważne -korzyści z tym związane. Może gdyby Lewis poczekał i spróbował doścignąć Raikkonena na końcu prostej, ten epizod byłby rozważany w zupełnie inny sposób - kontynuuje Massa i przyznaje, że sytuacja w "generalce" zrobiła się bardzo ciekawa (ma tylko 4 punkty straty do Hamiltona).

Ale Brazylijczyk tłumaczy także swoje ostre stanowisko wobec... kolegi zespołu, którego oskarżył o zbyt brawurowy atak na zakręcie Eau Rouge. Dziś złagodził stanowisko: - Jestem zadowolony z wygranej w GP Belgii, i jest mi przykro z powodu Kimiego, który był tak bliski triumfu. Bardzo dobrze wiem, co oznacza jazda po sukces i nagła utrata wszystkiego, rozumiem jego frustrację - stwierdził.

Nadchodzi rewolucja w F1? Czy nie będzie pit stopów? »

Niki Lauda: Hamilton skrzywdzony!

Nie wydaje mi się, żeby zrobił coś złego. Obrał właściwy kierunek i prześcignął Raikkonena, ale najpierw zwrócił mu pozycję, tak jak chce tego regulamin. Wszystko było zrobione normalnie i poprawnie. Raikkonen jechał do tego momentu perfekcyjnie i wygrałby, gdyby nie loteria w deszczu. Na mokrej nawierzchni dużo ciężej jest prowadzić Ferrari niż McLarena. Kimi popełnił błąd i wpadł w poślizg. Hamilton nie podejmował takiego ryzyka jak Raikkonen i miał pełną kontrolę nad pojazdem bez względu na szybko zmieniające się na końcu wyścigu warunki.

Kubica pewny swego. Heidfeld na wylocie »

8 mln 476 tysięcy 856 osób

- obejrzało przed telewizorami we Włoszech ostatni wyścig Formuły 1. To o 5 proc. więcej niż w ubiegłym roku.

Kubica na cześć podium przerabia kask »