Hamilton i McLaren chcą odzyskać punkty

McLaren nie zamierza godzić się z karą nałożoną w GP Belgii na Lewisa Hamiltona. - Nie mamy wyboru. Jedyne co nam pozostaje, to odwołać się od decyzji. Teraz jednak koncentrujemy się już na Monzy - zapowiada zespół lidera mistrzostw świata Formuły 1
Radość Hamiltona ze zwycięstwa na torze Spa trwała zaledwie nieco ponad dwie godziny. W niedzielę, dokładnie o 17.35 Adam Costanza, fizjoterapeuta brytyjskiego kierowcy, wzburzony przekazał ojcu i bratu Hamiltona smutną wiadomość. Wszyscy troje byli zdumieni i nie mogli uwierzyć w to, co usłyszeli. Ale to oni udali się do kierowcy, aby przekazać mu złą informację. Chwilę przed godziną 19 Hamilton w obstawie policji opuścił w pośpiechu tor wyścigowy. Znaczenie straciły wciągana na maszt flaga, hymn i prysznic z szampana. Puste i bezużyteczne stały się słowa Hamiltona, które z takim entuzjazmem mówił po wyścigu: "To było ogromne, pozytywne doświadczenie!". Nieważne stały się także szczegółowe opisy kulminacyjnych momentów pasjonującego pojedynku z Raikkonenem, zawierające modlitwy, aby niebo się otworzyło, dało deszcz i pomogło odnieść zwycięstwo.

Hamilton nie przypuszczał, że ścięcie zakrętu podczas GP Belgii wywoła takie konsekwencje. - Nie. Ja wytłumaczę wszystko od początku - mówi Brytyjczyk, który nie potrafi pogodzić się z karą, jaką nałożyła na niego komisja F1. - Zaczęło padać i byłem na dobrej pozycji, żeby wyprzedzić Kimiego od wewnętrznej strony zakrętu. On obronił się we właściwy sposób, ale mocno zahamował. W ten sposób mogłem go dogonić z zewnętrznej strony. Zostawiłem mu całkiem dużo przestrzeni, ale Kimi przyspieszył, spychając mnie na zewnątrz. Nie miałem wyboru: albo zderzenie albo wyjście z lewej, tak jak zrobiłem. Później pozwoliłem mu się wyprzedzić, tak jak sugerowano mi to przez radio. Także przyspieszyłem, żeby nie stracić zbyt dużo terenu, nie wydawało mi się to niepoprawne. To była długa walka, kara jest pomyłką - powtarza Hamilton.

Zespół Hamiltona komunikuje: Nie mamy wyboru, jedyne co nam pozostaje, to odwołać się od decyzji. Teraz jednak skoncentrujemy się na Monzy (na tym włoskim torze odbędzie się najbliższe Grand Prix - Sport.pl).