GKS Katowice cudem wyrwał remis Zagłębiu Lubin

Sensacja na Bukowej. Fatalnie spisująca się w tym sezonie Gieksa nie dała się pokonać potentatowi z Lubina. Do osiągnięcia remisu katowiczanom wystarczyło siedem minut dobrej gry
Między 84. a 91. minutą spotkania Gieksa zagrała znakomicie. Najpierw swojego pierwszego gola dla GKS-u strzelił debiutujący na Bukowej, nowy gracz zespołu - Łukasz Janoszka. Piłkarz pozyskany z Ruchu Chorzów zdobył gola strzałem głową, podtrzymując w ten sposób rodzinną tradycję. Jego ojciec Marian (obserwował mecz z trybun) słynął przecież ze strzelania w ten sposób bramek dla Gieksy.

Jeden gol to było jednak mało dla piłkarzy Jana Żurka. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry, katowiczanie wywalczyli rzut wolny tuż przed polem karnym Zagłębia. Do piłki podszedł Krzysztof Markowski i kapitalnym strzałem pokonał Aleksandra Ptaka.

To było najlepsze siedem minut GKS-u w tym sezonie. Problem w tym, że do 84. minuty katowiccy piłkarze grali fatalnie. Piłkarze z Lubina robili na boisku, co chcieli i chyba tylko cud sprawił, że strzelili w tym czasie tylko dwa gole.

- Po pierwszej połowie można nas było skreślić - przyznawał Janoszka. - Zagłębie to zespół od nas o klasę lepszy i lepiej przygotowany fizycznie - dodawał Krzysztof Markowski, kapitan GKS-u.

W drugiej połowie kibice GKS-u, rozsierdzeni słabą grą gospodarzy, przestali dopingować swój zespół. Widząc dalszą nieporadność swoich pupili, najpierw zasugerowali im oddanie koszulek, a potem zaśpiewali "zejdźcie z boiska, nie róbcie z nas pośmiewiska". - Wydawało się, że ten mecz przegramy - przyznawał trener Żurek.

Jak zatem doszło tego, że lubinianie w Katowicach nie wygrali? Na Bukowej nikt nie znał odpowiedzi na to pytanie. - Nie wiem, co się stało z moją drużyną. Przegraliśmy wygrany mecz. Przecież tu mogło być trzy-cztery do zera - rozkładał ręce Dariusz Fornalak, trener Zagłębia.

Problem próbował rozwikłać Markowski. - Powiedzieliśmy sobie w przerwie, że albo jesteśmy piz..., albo facetami. Potrafiliśmy się podnieść i pokazaliśmy charakter. Poza tym nareszcie dopisało nam szczęście, którego tak nam ostatnio brakowało. Z tego remisu trzeba się cieszyć, ale teraz trzeba już zacząć wygrywać - mówił.

GKS Katowice - Zagłębie Lubin 2:2 (0:2)

Bramki: 0:1 Goliński (11.), 0:2 Micanski (45.), 1:2 Janoszka (84.), 2:2 Markowski (91.)

GKS: Budka - Krysiński Ż, Markowski, Kapias, Mielnik Ż - Domżalski (46. Mikulenas Ż), Nowak (61. Plewnia), Iwan Ż (93. Sadowski), Wijas, Janoszka - Kaliciak Ż.

Zagłębie: Ptak Ż - G. Bartczak, Stasiak Ż, Lacić, Nhamoinesu - Pawłowski (75. Plizga). M. Bartczak Ż CZ, Goliński, Hanzel, Kolendowicz (93. Klofik) - Micanski (64. Kędziora Ż).

Sędziował: Marcin Szrek (Kielce). Widzów: 2500.



Polecamy: Były trener Gieksy: To nie moja wina, że GKS gra słabo