Żewłakow: Na Boruca spadła lawina nieszczęść

- Boli mnie jedno - nagle wszyscy zapomnieli, ile Boruc zrobił dla tej kadry i jak świetnie bronił. Spadła na niego lawina nieszczęść, to prawda. Ale mam nadzieję, że podziała to na niego jak szczepionka. Na początku osłabi, ale na dłuższą metę wzmocni - mówi Michał Żewłakow, kapitan polskiej reprezentacji
Wichniarek piłkarzem miesiąca w Bundeslidze »

Robert Błoński: Z kim dzieli pan pokoju na zgrupowaniu we Wronkach?

Michał Żewłakow: Wyjątkowo jestem...sam. Czekam na Artura Boruca, z którym zawsze mieszkam podczas zgrupowań. Samotne wieczory są dobre, ale w małych dawkach. Mam nadzieję, że cała trójka zdyskwalifikowanych zawodników wróci do nas w październiku na mecze z Czechami i Słowacją.

Został pan kapitanem i od razu trzeba gasić pożar.

- Miało się zacząć od fajnego meczu i dobrego wyniku we Lwowie, a wyszło na opak. Może nas to zmobilizuje i zaprawi w boju? Jesteśmy dorośli, wiemy co się stało i jak trzeba rozwiązać problem. Trener szczerze i stanowczo powiedział, co o tym myśli. Wysłuchaliśmy prawie półgodzinnego monologu z przerwami na tłumaczenie dla tych, którzy nie do końca rozumieją angielski. Posprzątać w kadrze muszą najstarsi, najbardziej doświadczeni zawodnicy. Wszyscy wiemy, jakie są reguły. Trener pokazał, czego można się po nim spodziewać w takiej sytuacji.

Jak rozwiązać problem?

- Już przeprosili, bo wiedzą jak bardzo narozrabiali. Winy można odkupią także na boisku.

Ukarani wrócą w październiku?

- Nie wiem, ale mam nadzieję, że tak. Decyzję podejmie trener. Boruc i Dudka to podstawowe ogniwa drużyny, Majewski potrafi nadać nowy wymiar zespołowi. W meczach, w których grał na środku pomocy dał jej nową jakość, świeżość. Może za bardzo chciał się wkupić w zespół, ale widać że to charakterny chłopak (śmiech). Był z zespołem na dobre i złe. Oby teraz pozostał już tylko na dobre.

Może we Lwowie trzeba było zatrzymać Artura w pokoju?

- Czegokolwiek byśmy teraz nie powiedzieli i tak nie zmienimy wydarzeń. Jesteśmy mądrzy po szkodzie. Każdy jest dorosły, ma swój rozum i nie może być prowadzony za rączkę jak dziecko. Boli mnie jedno - nagle wszyscy zapomnieli, ile Boruc zrobił dla tej kadry i jak świetnie bronił. Spadła na niego lawina nieszczęść, to prawda. Ale mam nadzieję, że podziała to na niego jak szczepionka. Na początku osłabi, ale na dłuższą metę wzmocni.

Był pan zaskoczony dyskwalifikacją?

- Tak. Miałem nadzieję, że sprawa zostanie zakończona inaczej. Rozmawiałem z trenerem, proponowałem inne warianty kary. Boss zdecydował inaczej. Niech to będzie nauczką, może staniemy się mądrzejsi? Bo ostatnio, i ciężko mi o tym mówić, jako kadra dostarczamy kibicom tylko negatywnych emocji. Do tej pory było to tylko na boisku, teraz wykroczyło poza nie. Zboczyliśmy z drogi, którą kroczyliśmy podczas eliminacji.

Piłkarze pili, piją i pić będą. Na całym świecie. Tak twierdzi były reprezentant Polski, Wojciech Kowalczyk.

- Podejrzewam, że ludzie, do których mówi Wojciech Kowalczyk poprą go i uwierzą w to wszystko. Jestem innego zdania. Aniołem nie jestem, sam lubię się pobawić i napić. Wszystko jest dla ludzi. Nie ma co kłamać i bawić w hipokryzję: alkohol jest uzupełnieniem życia. Dla jednych znaczy mniej, dla innych więcej, a są i tacy, dla których nie znaczy nic. Media bardzo rozdmuchały sprawę lwowską...

Rzecznik prasowy PZPN wydał komunikat w którym padły słowa libacja alkoholowa.

- Ale przecież jego na tej rzekomej libacji nie było! Nie wie, co się działo. Uważam, że Zbigniew Koźmiński poczuł się, jak człowiek który trafił szóstkę w totolotka. Dostał informację i prędko ją roztrąbił, bo uderzała w kadrę i Beenhakkera, a nie działaczy. Każdego można ośmieszyć i poturbować. Nie uciekamy od winy, bo wykroczenie zostało popełnione. Ale nie stał się koniec świata.

Cały wywiad z Michałem Żewłakowem w piątek w "Gazecie Wyborczej".

Kto do ataku? Jak nie Brożek to Lewandowski »