US Open. Federer walczył ze sobą

W potwornych męczarniach Roger Federer wyszarpał awans do ćwierćfinału US Open. Do najlepszej ósemki doczołgał się też Novak Djoković
Pięciosetówki Federera i Djokovicia »

Nikt nie umie odpowiedzieć na pytanie, co się dzieje z Federerem. Czy jego forma zależy od fazy księżyca, czy od prądów morskich na Atlantyku? Nikt nie wie, jak tłumaczyć niesamowite metamorfozy Szwajcara, który walczy w Nowym Jorku o piąty tytuł z rzędu. I jednocześnie o uratowanie najgorszego od pięciu lat sezonu.

W trzeciej rundzie Federer, niczym wyjęty z pocztówki ze swoich najlepszych startów, posyłając bajeczne piłki, sprał na kwaśne jabłko Czecha Radka Stepanka. Po tym fantastycznym pokazie wszyscy na kortach Flushing Meadows spodziewali się, że 23. w światowym rankingu Rosjanin Igor Andriejew będzie dla rozpędzonego Federera przeszkodą łatwą i przyjemną.

Okazało się jednak, że księżyc musiał wejść w jakąś mniej przychylną Federerowi fazę, bo męczarnie, jakie przeżywał na korcie, były straszne. Najlepszy jeszcze do niedawna tenisista świata grał chwilami jak junior. Najprostsze smecze posyłał na auty, nie potrafił skończyć wygranych już wymian. Krzyczał na siebie, przeżywał ten mecz, jakby to był finał, a nie dopiero czwarta runda. Andriejew wzniósł się na wyżyny, jego serwis i forhend mogły zmrozić krew, ale prawda jest taka, że Federer toczył głównie pojedynek ze sobą. Gdy mijała trzecia godzina meczu, Szwajcar przegrał własny serwis w czwartym secie i błędnym wzrokiem wodził po trybunach, szukając odpowiedzi na pytanie, dlaczego gra tak źle. Ani jego narzeczona i menedżerka Mirka Vavrinec, ani trener José Higueras nie umieli mu jednak pomóc. Nie umieją od ośmiu miesięcy.

Ostatecznie Szwajcar wymęczył zwycięstwo 6:7 (5-7), 7:6 (7-5), 6:3, 3:6, 6:3 po trzech i pół godzinach walki. W końcówce w jego grze minimalnie więcej było bowiem magii niż tandety, ale z taką dyspozycją nie ma co liczyć na tytuł. Szwajcar popełnił 60 niewymuszonych błędów! To statystyka niegodna mistrza US Open. Najgorsze jest to, że Federer mimo tak chwiejnej formy nie umie (albo nie chce) przyznać, że dzieje się z nim coś złego. Na konferencji mówił o przeszkadzającym wietrze i świetnej grze Rosjanina. O wszystkim, tylko nie o sobie i swoich problemach. - W zasadzie to nawet cieszę się, że musiałem zagrać tak zacięty mecz. Dobrze mi to zrobi - wypalił Szwajcar.

Radwańska to nie waga ciężka »

Dwie rzeczy mogą go pocieszyć w najbliższych dniach. Po pierwsze, jego potencjalny rywal w półfinale Novak Djoković też ma kłopoty. Rozstawiony z trójką Serb, słaniając się na nogach, nie tyle wygrał, ile doczołgał się do zwycięstwa w czwartej rundzie z Hiszpanem Tommym Robredo 4:6, 6:2, 6:3, 5:7, 6:3. W oczach Djokovicia w końcówce tego czterogodzinnego dreszczowca niektórzy dostrzegali już wołanie o karetkę. Ciało Djokovicia wykonało nadludzki wysiłek. Nie wiadomo, ile jeszcze energii się w nim tli.

Jankovic z Dementiewą »

Druga dobra wiadomość dla Federera nazywa się Gilles Muller. Tenisista z Luksemburga, który w światowym rankingu zajmuje 130. miejsce, jest największą sensacją US Open. Grając od kwalifikacji, w swoim siódmym kolejnym meczu, pokonał we wtorek rozstawionego z piątką Nikołaja Dawidienkę i pierwszy raz w życiu awansował do ćwierćfinału. Federer powinien poradzić sobie z nim bez problemu. Tylko czy tak samo nie miało być z Andriejewem?

Wśród kobiet do półfinałów awansowały jako pierwsze dwie Jeleny - Janković i Dementiewa. Serbka ograła bez problemów leworęczną Austriaczkę Sybille Bammer, a Rosjanka równie łatwo pokonała Szwajcarkę Patty Schnyder. Największy hit ćwierćfinałów, czyli pojedynek sióstr Williams, w nocy ze środy na czwartek.

US Open. 1/8 finału mężczyzn:

R. Federer (Szwajcaria, 2) - I. Andriejew (Rosja, 23) 6:7 (5-7), 7:6 (7-5), 6:3, 3:6, 6:3; N. Djoković (Serbia, 3) - T. Robredo (Hiszpania, 15) 4:6, 6:2, 6:3, 5:7, 6:3; G. Muller (Luksemburg) - N. Dawidienko (Rosja, 5) 6:4, 4:6, 6:3, 7:6 (12-10); A. Roddick (USA, 8) - F. Gonzalez (Chile, 11) 6:2, 6:4, 6:1.

Ćwierćfinały kobiet:

J. Janković (Serbia, 2) - S. Bammer (Austria, 29) 6:1, 6:4; J. Dementiewa (Rosja, 5) - P. Schnyder (Szwajcaria, 15) 6:2, 6:3.

Radwańska zarobiła na korcie ponad 800 tysięcy dolarów »