Rugby: w sobotę Arka gra z Lechią

W sobotę wielkie derby Trójmiasta w rugby! W Gdyni Arka podejmie Lechię. "Buldogi" z Olimpijskiej nie mogą tego meczu przegrać. "Lwy" z Grunwaldzkiej są na razie najskuteczniejszą polską piętnastką
Na ten mecz kibice rugby ostrzą sobie zęby, bo spotkanie zapowiada się bardzo atrakcyjnie. Zagrają dwie czołowe polskie piętnastki. Arka i Lechia miniony sezon zakończyły na ex aequo 3. miejscu. Obie drużyny i ich kibice czuli pewien niedosyt, bo brązowy medal to dla wybrzeżowego rugby nie jest powód do chwały. Trójmiejskie drużyny walczą o najwyższe cele i nawet jeśli ich trenerzy czy działacze tego nie mówią wprost, to wiadomo, że brak złota na szyi trochę boli. Ten sezon rozpoczął się bardzo dobrze dla Lechii, która jest liderem I ligi. Gdańszczanie pewnie wygrali z Juvenią Kraków na inaugurację rozgrywek 44:9, a sześć dni później rozgromili beniaminka ligi Mach Czarni Pruszcz Gdański 82:5. Arka w pierwszym meczu pokonała silną Posnanię 20:12, która w drugiej kolejce zwyciężyła nad wicemistrzami Polski Budowlanymi Łódź. Wygrana Lechii nad "Smokami" z Krakowa stała się jeszcze bardziej wartościowa, kiedy w niedzielę kibice dowiedzieli się o wyniku meczu Juvenia - Arka. Gospodarze wygrali z "Buldogami" 29:12! I jak tu nie mówić o fatum ciążącym nad Arką. Żółto-niebiescy dwa lata temu także w Krakowie przegrali mecz, który zadecydował później o tym, że nie znaleźli się w finale mistrzostw Polski... Oby ta porażka nie miała aż takiego znaczenia jak tamta.

Faktem jest, że gdyńscy rugbiści nie mogą sobie już pozwolić na kolejną porażkę, bo ich dystans do czołówki się powiększy. Problem w tym, że na drodze Arki stanie w sobotę (początek sobotniego meczu przy ul. Olimpijskiej o godz. 12) Lechia. Tym razem to biało-zieloni będą faworytem, bo patrząc na wyniki i tabele, nie można odnieść innego wrażenia. Mało tego gdańszczanie zagrają z Maciejem Brażukiem w składzie, o którym mówiło się, że może mieć zerwane wiązadła krzyżowe. Wszystko wskazuje na to, że kontuzja nie jest tak groźna i Brażuk w Gdyni zagra.

- Maciek zgłosił akces, bardzo chce zagrać w meczu z Arką - mówi "Gazecie" Janusz Urbanowicz, trener Lechii. Czy presja, która towarzyszy faworytowi, będzie Lechii przeszkadzać?

- Raczej nie, czujemy się mocni - dodaje Urbanowicz. Ma podstawy, by tak mówić, bo poza Brażukiem w meczu z Arką może wystąpić Rafał Kwiatkowski, który planuje przyjazd z Irlandii. Po jego wyjeździe, a potem odejściu Australijczyka Bernarda Kubainskiego, Lechia ciągle ma problem z młynarzem, czyli środkowym zawodnikiem I linii młyna, dobrze wrzucającym piłki z autu. W Lechii ma być nim Karol Hedesz, ale musi jeszcze trochę potrwać, aby Lechia miała na tej pozycji pełnowartościowego zawodnika, bo Hedesz do tej pory grał w ataku.

- W czwartek będę wiedział, czy "Kwiatek" zagra. Jeśli tak, to ja nie będę musiał wychodzić na boisko, jeśli nie, zagram z Arką - deklaruje Urbanowicz, który oficjalnie zakończył karierę.

Dla Arki ten mecz jest jeszcze ważniejszy. W Gdyni dobrze wiedzą o tym, że muszą go wygrać, bo jak nie, to - jak mówią "Buldogi" - będzie słabo. Arka w sobotnim spotkaniu nie będzie mogła zagrać w najsilniejszym składzie [rodzinne sprawy do załatwienia ma zawodnik III linii młyna Sławomir Jeliński - red.], ale zważywszy na ostatnie problemy kadrowe Arki, to gdynianie wystawią na Lechię mocny skład. Do gry wraca Paweł Dąbrowski, podstawowy rugbista Arki, gracz II-III linii młyna. W dobrej dyspozycji jest I linia "Buldogów", czyli Wojciech Ruszkiewicz - Jacek Wojaczek - Daniel Bartkowiak, mocno wygląda II linia (Paweł Nowak - Robert Andrzejczuk), nie powinno też być problemów z atakiem, bo Mariusz Motyl i Krzysztof Korbolewski na skrzydłach oraz Konrad Chromiński i Sebastian Głuszek na środku i Kamil Simionkowski w obronie prezentują dobrą formę. - Nie mamy wyjścia, my ten mecz musimy wygrać - mówi Maciej Stachura, trener Arki. - Nie możemy popełnić tych błędów, co w Krakowie, tam czuliśmy się za pewnie, chcieliśmy grać swoje efektowne rugby, ale Juvenia postawiła nam się mocniej, niż myśleliśmy i przegraliśmy - dodaje Stachura.

Arkowcy we wtorek dokładnie analizowali to spotkanie, szczerze porozmawiali i trener Arki jest optymistycznie nastrojony przed derbami z Lechią.

Mach Czarni Pruszcz swój trzeci I-ligowy mecz w sezonie zagrają u siebie. Czeka ich trudne zadanie, bo drużyna z Olsztyna robi stale postępy i wygrana pruszczan będzie sukcesem, na który jednak czekają ich kibice. Początek niedzielnego meczu w Pruszczu o godz. 14. Wstęp jest wolny.

Nasz czwarty I-ligowiec, czyli Ogniwo Sopot, wyjeżdża do Siedlec. Tam sopocianie zmierzą się z Pogonią, drugim obok Czarnych, beniaminkiem i powinni wygrać, ponieważ trener Aleksiej Bekow robi przy ul. Jana z Kolna dobrą robotę. Drużyna jest coraz mocniejsza i choć na starcie zanotowała dwie porażki, to nie powinna się zrażać, bo za przeciwników Ogniwo miało wicemistrza i mistrza Polski. Teraz powinno być już tylko lepiej.