Ruszyła liga hiszpańska: Stary Real czy nowa Barcelona?

A może Villarreal, Atletico Madryt albo Valencia, jeśli nie pozwoli wyrwać sobie Davida Villi? Ruszyła liga mistrzów Europy. Polskie siły zmniejszyły się o 50 proc. Został Jerzy Dudek na ławce Realu
Zakupy lata: Barca, najwięcej, Real najlepiej »

Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów start ligowego sezonu nie jest dla Hiszpanów aktem pocieszenia. Reprezentacja kraju wreszcie odniosła sukces, który ma emanować na Primera Division. Czy gwiazdy Euro: Xavi, Iniesta, Puyol, Casillas, Ramos, Villa i Silva przyćmią wreszcie inne nacje, które wywindowały ligę hiszpańską na czoło europejskiego rankingu (dopiero awans Chelsea i Manchesteru do ostatniego finału Ligi Mistrzów sprawił, że miejsce Primera Division zajęła Premier League).

To oczywiste, że Katalończycy Xavi, Iniesta i Puyol nie będą mieli nic przeciwko temu, by największą indywidualnością mistrzostw Hiszpanii został Argentyńczyk Messi, Francuz Henry wreszcie zaczął strzelać jak w Premier League, a Kameruńczyk Eto'o skupił się wyłącznie na tym, co ma do wykonania w polu karnym rywala. Od gry obcokrajowców wciąż w wielkim stopniu zależeć będzie misja Josepa Guardioli - namaszczonego na szefa nowego projektu pod szyldem "FC Barcelona".

Barca szlakiem Cruyffa

Barca wydała latem na transfery najwięcej. Sprowadzenie Dani Alvesa, Keity, Piqué, Hleba i Cáceresa kosztowało 100 mln euro. Klub z Katalonii ma też rekordowy w swojej historii budżet - 380 mln euro. Sam Henry zarabia 7,5 mln euro netto, co czyni go trzecim najwyżej opłacanym piłkarzem na świecie (po Beckhamie i Ronaldinho). Problem polega na tym, że nie ma to wiele wspólnego z jego formą. Gdy Guardiola został mianowany następcą Franka Rijkaarda, ogłosił, że Francuz będzie jego snajperem numer 1, a Samuel Eto'o razem z Ronaldinho i Deco zostaną sprzedani. Pozbyto się jednak tylko dwóch ostatnich, Kameruńczyk został, obiecał Guardioli, że powściągnie ostry język, i znowu to on jest ustawiany na środku ataku. Henry'emu jak w poprzednim słabym sezonie zostanie lewe skrzydło.

Na prawym ma czarować nowo kreowany mistrz olimpijski Messi. Ale po Euro 2008 wcale nie wiadomo, czy to on stanie się postacią centralną w klubie z Katalonii. Szanse na to mają Xavi i Iniesta od lat grający w Barcy, traktowani jednak dotąd jako uzupełnienie dla Ronaldinho czy Deco.

28-letni Xavier Hernandéz Creus to wychowanek Barcy, w klubie z Katalonii trenuje od 11. roku życia. Już całą dekadę regularnie gra w podstawowym składzie, w czerwcu został najlepszym piłkarzem Euro 2008. To szczytowy moment w jego karierze, nie będzie miał lepszej okazji, by w swoim ukochanym klubie zostać postacią numer 1. Jego przewodnikiem ma być dawny kumpel z boiska, także Katalończyk Guardiola. Kiedy Xavi wchodził do pierwszej drużyny, Guardiola właśnie ją opuszczał po wielu sukcesach odniesionych ze słynnym dream teamem. Dziś nauki Johanna Cruyffa ma wcielić w życie, a w pierwszym rzędzie pozbierać do kupy barceloński gwiazdozbiór. Lekceważenie profesjonalnych obowiązków w stylu Ronaldinho i Deco ma się nie powtórzyć, a czasy, w których największym rywalem Barcelony była sama Barcelona - dobiec końca. Zobaczymy, czy debiutant Guardiola będzie twardszy niż Rijkaard. Gdy pytano Samuela Eto'o o rywalizację z Realem, powiedział, że jeśli on i koledzy będą grali na swoim poziomie, to mistrz z Madrytu problemem nie będzie.

Robben odkryciem Realu?

Real bardziej niż mistrzostwa Hiszpanii głodny jest sukcesu w Champions League (w czterech ostatnich sezonach odpadał już w 1/8 finału). Drużyna z Madrytu zmieniła się znacznie mniej niż Barca. Nie było powodu, zdobyła dwa kolejne tytuły mistrzowskie i prezes Ramon Calderon, który w ostatnich dwóch latach kupował piłkarzy hurtowo, teraz chciał skupić się wyłącznie na uzupełnieniach. Sprowadzono Rafaela van der Vaarta (15 mln euro), dzięki czemu Real stał się już niemal klubem holenderskim, jak Barca w czasach Louisa van Gaala.

Przegrany bój o Cristiano Ronaldo sprowadził jednak na klub z Madrytu kłopot. Bernd Schuster traci Robinho. Brazylijczyk obraził się na pracodawcę i zdecydował, że odchodzi do Chelsea, gdzie ma zarabiać trzy razy więcej (6 mln euro). Wczoraj zwołał w tym celu konferencję prasową. Ogłosił, że jeśli Real nie puści go do Londynu, będzie miał w składzie piłkarza sfrustrowanego, który nie bierze odpowiedzialności za swoją grę. Schuster nie zabrał Robinho do La Corunii, zażądał też od prezesa, by za wszelką cenę sprowadził Davida Villę. Król strzelców Euro 2008 już w sobotę zdobył gola dla Valencii. Na negocjacje zostało zaledwie kilkanaście godzin. Okno transferowe zamyka się dziś w nocy.

Paradoksalnie po meczach w Superpucharze Hiszpanii, w których Real pokazał wielki charakter, pokonując Valencię, prasa w Madrycie doniosła, że największym transferem tego sezonu będzie Arjen Robben. Holender jest w klubie już drugi rok, ale poprzedni strawił na chronicznym leczeniu kontuzji. Jeśli teraz będzie zdrowy, może być tym, kim jest Messi w Barcelonie. Ale siłą Realu mają być ci, co poprzednio: Van Nistelrooy, Raul, Casillas, Guti, Gago, Diarra, Cannavaro, Pepe, a może dojrzewający snajper Gonzalo Higuain.

W bramce Realu został polski rodzynek w Primera Division (po wyjeździe z Santander Ebiego Smolarka). Jerzy Dudek ma jednak najmniejsze szanse na grę ze wszystkich 500 piłkarzy zatrudnionych w Primera Division. Jego rywal Iker Casillas zaczyna właśnie dziesiąty sezon w lidze hiszpańskiej i jego pozycja w Realu nigdy nie była mocniejsza niż dziś. W Hiszpanii nie mają wątpliwości, że to najlepszy bramkarz świata.R

A może żółta łódź?

Valencia wydaje się odrodzona oraz przemieniona po katastrofalnym sezonie i samobójczym eksperymencie z Ronaldem Koemanem. Wielkich transferów nie było, ale największym sukcesem klubu ma być zatrzymanie Davidów Silvy i Villi. O pierwszego biła się Barcelona, o drugiego Real walczy do ostatnich chwil okna transferowego. Cena osiągnęła wczoraj 48 mln euro, a tonąca w długach Valencia potrzebuje grosza.

Obaj ci gracze są niekwestionowanymi liderami drużyny Unaia Emry. Jego drużyna ma grać inny futbol niż zespoły Rafaela Beniteza czy Quique Sancheza Floresa, gdzie fundamentem była defensywa. Od dziś Valencia ma grać tak ofensywnie jak klasyczna hiszpańska drużyna.

Wielki triumf nad Schalke i pierwszy od 12 lat awans do Ligi Mistrzów sprawił, że Atletico Madryt przystępuje do sezonu z oczekiwaniami, jakich nie miało od dekady. Gregory Coupet w bramce, wypożyczony z Valencii Ever Banega, przywrócony dla wielkiej piłki Maniche - to mają być wzmocnienia, ale podstawowa siła, czyli para napastników Forlan - Aguero pozostaje ta sama.

Co zrobi wicemistrz Hiszpanii Villarreal? Czy ruszy na szczyt, czy też będzie próbował obronić swoją pozycję? Zacznie sezon bez Piresa, Rossiego i Nihata (kontuzje), ale wygrał wyścig z Realem Madryt po mistrza Europy Santi Cazorlę. Czy Cazorla słusznie przeczuwał, że w tym sezonie Primera Division najszybsza będzie "żółta łódź podwodna"?

Robinho cały czas chce do Chelsea »

Ebi Smolarek idzie do Boltonu »