Rozpoczęła się Vuelta a Espana - Hiszpanie biorą wszystko?

Kolarze z Półwyspu Iberyjskiego chcą pokazać, że nie mają sobie równych w tym sezonie. Nie ma lepszej okazji niż narodowy wyścig, trzeci z wielkich tourów
Tour de Pologne w ProTour »

Hiszpańscy kolarze wygrali w tym roku wszystkie najważniejsze wyścigi. W Giro d'Italia zwycięstwo odniósł Alberto Contador. W Tour de France nie startował, ale tam niespodziewanie triumfował Carlos Sastre. Wyścig olimpijski w Pekinie, który od początku zapowiadał się jako mecz włosko-hiszpański (i taki rzeczywiście był), wygrał ku zaskoczeniu fachowców Samuel Sanchez. Sanchez pojedzie w rozpoczynającym się za dwa tygodnie w Warszawie Tour de Pologne, ale Contador i Sastre będą przez najbliższe trzy walczyć ze sobą o końcowy triumf w Madrycie. Mają jeszcze jednego godnego siebie rywala z własnego kraju - Alejandro Valverde.

Evans wybrał Tour de Pologne »

Z tej trójki hiszpańskich tenorów trudno wskazać faworyta. Valverde z grupy Caisse d'Epargne, mistrz Hiszpanii, ma na koncie wygrane w kilku klasykach, w wielkich tourach jak dotychczas zawodzi. W tym roku w Tour de France jechał po żółtą koszulkę. Przejechał w niej tylko przez dwa pierwsze dni Wielkiej Pętli, a wyścig zakończył dopiero na dziewiątej pozycji. Jego najsłabszą stroną jest psychika i brak umiejętności radzenia sobie z presją. W Vuelcie będzie miał jej jeszcze więcej niż we Francji.

Carlos Sastre przez długie lata był typowym kolarskim pomocnikiem, specjalistą od wożenia bidonów, gonienia ucieczek, nadawaniu tempa w górskich etapach. Półtora miesiąca temu w Tour de France z pomocnika stał się liderem i wygrał najważniejszy wyścig roku. Wątpliwe, aby starczyło mu sił na to, by powtórzyć ten sukces w Hiszpanii. Przerwa między jednym a drugim tak wyczerpującym wyścigiem jest zbyt krótka, aby nawet najlepszy kolarz mógł się wystarczająco zregenerować.

Wszyscy stawiają więc na Contadora, który pretenduje do roli kolarskiej gwiazdy, jakiej tej dyscyplinie brakuje od czasu zejścia ze sceny Amerykanina Lance'a Armstronga. Hiszpan ma szansę stać się czwartym w historii kolarzem po Belgu Eddy Merckxie i Francuzom Jacques'owi Anquetilowi oraz Bernardzie Hinault, którzy wygrali trzy wielkie wyścigi - Giro d'Italia, Tour de France i Vueltę. W tym roku, przyjeżdżając do Włoch prosto z urlopu, sięgnął po zwycięstwo. Nie dostał zaproszenia na Wielką Pętlę z powodu nieufności, jaką organizatorzy wyścigu darzą jego kazachską grupę Astana, nie bronił więc swojej pierwszej pozycji z ubiegłego roku, ale dzięki temu miał więcej czasu niż Valverde i Sastre na przygotowanie się do Vuelty.

Fabio Baldato kończy karierę »

Hiszpanie nie wygrali jednak swojego wyścigu od 2004 roku, czyli od czasów triumfu Roberta Herasa. Rok później Heras znów był pierwszy, ale został zdyskwalifikowany za doping. Zwycięstwo przypadło Rosjaninowi Denisowi Mienszowowi. Rosjanin wygrał przed rokiem, a w 2006 roku triumfował Aleksander Winokurow. Dla gospodarzy groźni będą szczególnie Niemiec Andreas Kloeden i Amerykanin Levi Leipheimer.

Organizatorzy nazwali tegoroczny wyścig "Vueltą nadziei". Liczą na to, że kolarze zapomną o dopingu, a na trasie i przed telewizorem pojawią się tłumy. Hiszpanie narzekają na stale spadającą oglądalność tej imprezy. "Pod telewizję" zaplanowano też program Vuelty. Górskie najbardziej emocjonujące etapy odbywać się będą w weekendy. W pierwszy weekend wyścigu odbyła się jazda drużynowa na czas i płaski etap z Grenady do Jean. W sobotę liderem został Włochy Filippo Pozzato z grupy Liquigas, ale w niedzielę zmienił go na tej pozycji Valverde, potwierdzając swoje wielkie aspiracje.

Kloeden nie będzie reprezentować Niemiec »