Poznaniu - patrz na Bydgoszcz

Nasze miasto nagrodzi dziś swoich olimpijczyków. Do skandalu, jaki miał miejsce podczas podobnej uroczystości w Poznaniu, nie dojdzie. Bydgoszcz zadbała bowiem o sportowców, którzy przydali jej blasku w Pekinie - pisze Wojciech Borakiewicz


Dużo wstydu najadła się stolica Wielkopolski przy okazji olimpiady. To z Poznania jest wiceprezes Polskiego Związku Lekkoatletycznego Jerzy Sudoł, który zasnął upojony alkoholem na trawniki w wiosce olimpijskiej. Sukcesów sportowych też było niewiele - tylko jeden medal Anety Koniecznej - zdobyty z bydgoszczanką Beatą Mikołajczyk. Zła passa trwa po zakończeniu igrzysk. Podczas spotkania w poznańskim ratuszu Konieczna prosto w twarz wiceprezydentowi Maciejowi Frankiewiczowi powiedziała: Gdybym przegrała, zostałabym sama. Dopiero gdy jest medal, jesteście państwo wszyscy.

Prezydent Konstanty Dombrowicz dziś takich słów nie usłyszy od bydgoskich olimpijczyków. Miasto dobrze bowiem przysłużyło się srebrnym medalom zdobytym przez kajakarkę UKS Kopernik i wioślarzy Lotto/Bydgostii. Pomińmy w tym momencie wstydliwe, dwuletnie oczekiwanie Kopernika na kanalizację w nowej przystani. Ratusz dbał o kasę dla tego klubu i bez jego wsparcia nie można by marzyć o medalu Mikołajczyk. Bez niego ta utalentowana zawodniczka pewnie dwa lata temu, kiedy bankrutował jej poprzedni klub Łączność, uciekłaby z Bydgoszczy. - Jesteśmy jako klub na utrzymaniu miasta. Sponsorzy nie przyjdą do kajakarzy - przyznaje trener srebrnej medalistki Wiesław Rakowski.

Wioślarzom Lotto/Bydgostii/WSG/Banku Pocztowego - jak już długa nazwa klubu pokazuje - o sponsorów łatwiej.

Nasza bydgoska specjalizacja: wioślarstwo i kajakarstwo jest niewdzięczna. Wzbudza bowiem powszechne zainteresowanie raz na 4 lata - przy okazji olimpiad. Pekin pokazał, że jest dobrze prowadzona. Najlepszy przykład to srebrni wioślarze: Miłosz Bernatajtys i Bartłomiej Pawełczak nie są rodowitymi bydgoszczanami, ale zostali ściągnięci nad Brdę, do sportowej klasy w Technikum Kolejowym. To jedna z rzeczy, która buduje olimpijską strukturę.

Wcale nie mniej ważne jest nagradzanie sportowców i trenerów. Poznań dał Koniecznej, swej jedynej medalistce - 15 tys. zł i kolejne 5 tys. dla trenera wioślarzy. Bydgoski budżet na olimpijskie nagrody jest 10-krotnie większy. Większość i dobrze, trafi do trzech medalistów. Miasto na szczęście nie zapomniało także o ich trenerach. Nagrodzeni zostaną także sportowcy, którzy byli w finałach i zajęli miejsca czwarte, piąte i szóste. To także miły gest, na który nie stać było Poznania, podobnie jak listy z podziękowaniami, które Dombrowicz wyśle do wszystkich sportowych partnerów naszych medalistów.

Wszystko się opłaci - za cztery lata w Londynie.