Były trener Domachowskiej: Ona potrzebuje autorytetu

Marta Domachowska po zaciętym pojedynku, ale i fatalnej grze pożegnała się z US Open. Już w pierwszej rundzie uległa Amerykance Bettanie Mattek. - Za dużo było błędów taktycznych. Marta zagrała też zbyt schematycznie - uważa Paweł Ostrowski jej były trener. Jego zdaniem Domachowska, by odnosić sukcesy potrzebuje nowego trenera. "Trenera z wielkim autorytetem, jakiego ja już nie miałem" - dodaje Ostrowski.
Domachowska odpadła w pierwszej rundzie »

Marta Domachowska przegrała z Bettanie Mattek, po nie da się ukryć fatalnej grze.

Marta popełniła mnóstwo błędów taktycznych. Ustawiała sobie przeciwniczkę i zamiast ją dobić, dawała jej szanse. Znów budowała przewagę i znów popełniała ten sam błąd. To była taka gra w ciuciubabkę, tylko, że tę zabawę w końcu niestety przegrała. A moim zdaniem, sądząc po sile gry, powinno skończyć się 6:2, 6:2 dla Marty. Według mnie, była źle ustawiona jeśli chodzi o taktykę. Ma świetny odwrotny forhand, zawsze zdobywała nim mnóstwo punktów. A teraz zamiast stosować tę swoją najgroźniejszą broń, odgrywała do linii i otwierała grę przeciwnikowi.

Strategia Domachowskiej opierała się niestety głównie na pomyśle "zabić każdą piłkę". Wiemy, że Marta gra ofensywny tenis, ale tutaj aż się prosiło, by coś zmienić, zwolnić, użyć jakiejś rotacji...

To prawda, ona zaczęła grać schematycznie. Można powiedzieć strasznym schematem. Łupała te piłki, nie bardzo wiedząc po co i w jakim celu. Tak bym to określił. Wyglądało to, jakby chciała zabić już pierwszym returnem. Waliła w mur, tyle, że mur nie ustąpił.

Dziś w kilku gazetach pojawia się wypowiedź Domachowskiej, która mówi, że z Panem nie może się już dogadać i zawiesiła współpracę. Na pytanie czy możliwy jest powrót do Pana, Marta odpowiada: "Sprawy zaszły tak daleko, że to praktycznie nie możliwe".

Z mojej strony nie ma takiej opcji. Przerabialiśmy to już tyle razy, że wystarczy. Powiem tak, ja dałem z siebie wszystko co mogłem. Teraz potrzebny jest Marcie fachowiec. Wybitny fachowiec. Ja ją dociągnąłem do

50 miejsca w rankingu. Teraz potrzebny jest ktoś kto może pociągnąć ją wyżej. Ale temu fachowcowi trzeba dobrze zapłacić.

Czy to był powód - pieniądze?

Zwykle w takich sprawach mówi się, że jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Ale nie w tym przypadku. Przynajmniej to nie był najważniejszy powód. Tak naprawdę powody są proste. W pewnym momencie nastąpiło przepalenie. Jest brak chemii. Moje argumenty nie docierają do zawodniczki. Zawodnik nie odbiera rad trenera. To zresztą jest częste zjawisko. Wielu zawodników ma podobne doświadczenia.

Ale z Panem już kilka razy takie przepalenie było, a po kilku miesiącach Marta znów wracała do Pana.

Później wracaliśmy i to przez jakiś czas działało. Ale teraz Marta potrzebuje nowego trenera. Powtarzam też, bardzo dobrego trenera. Człowieka, który dla Marty będzie autorytetem. Wtedy może ona zrobić ogromny postęp.

Czy Matiasa Polonskiego, z którym Marta związała się kilka tygodni temu?

Może być.

Zna go Pan?

Taki dusza człowiek. Niski, łysawy, do tego wiecznie uśmiechnięty, miły człowiek.

Czy to dobry trener dla Marty? Ona ma niełatwy charakter...

Myślę, że raczej nie. Ja bym wziął innego. Takiego, który wzbudzałby u Marty szacunek, powtórze jeszcze raz był dla niej autorytetem.

Zostawmy sprawę Domachowskiej. Wczoraj grała też Agnieszka Radwańska i zgodnie z oczekiwaniami awansowała do drugiej rundy. Ale dochodzą do nas informacje niepokojące, że jest wyraźnie przemęczona, że nie uśmiechała się.

Ja sobie życzę, żeby zawsze była przemęczona, bez uśmiechu, ale zawsze wygrywała. Ale z tym przemęczeniem to prawda. Agnieszka miała w tym roku bardzo dużo startów. Myślę, że Robert Radwański nie popełni błędu i wcześniej zakończy sezon, by Agnieszka mogła odpocząć.

Ale z drugiej strony jest szansa na Masters. Na razie jest na granicy i być może do końca będzie musiała o ten turniej walczyć...

Jeśli nie uda się wcześniej zapewnić sobie udziału w turnieju, to trudno, lepiej odpuścić Masters i odpocząć. Szkoda zdrowia. To cel krótkoterminowy, a ważniejsze by realizować cele długoterminowe, czyli na lata zadomowić się czołowej dziesiątce rankingu WTA. Po takiej dawce gier po prostu musi odpocząć.

A jakie szanse daje jej Pan w US Open?

Na to pytanie trudno odpowiedzieć. Ja jej życzę finału.

Ale żeby do niego doszła musiałaby się rozprawić z siostrami Wiliams. To możliwe?

Pewnie, że tak. Nie będzie to łatwe, ale jest możliwe.

Radwańska szybsza od Nadala »