Początek US Open: Radwańska bez kalkulatora

Po ćwierćfinałach Australian Open i Wimbledonu Agnieszka Radwańska celuje w podobny sukces na US Open, najbardziej medialnym i przesyconym biznesem turnieju Wielkiego Szlema. Obok 11. zawodniczki świata statystować będzie szóstka Polaków
Janowicz bezkonkurencyjny w Olsztynie

Organizatorzy zapowiadają, że tegoroczny US Open będzie przebiegał pod znakiem zmian. Trwa bowiem korespondencyjna walka między Hiszpanem Rafaelem Nadalem a Szwajcarem Rogerem Federerem o stołek lidera cyklu ATP na koniec sezonu. Wśród kobiet kandydatek do nr. 1 jest kilka. Szansę ma nawet szósta w klasyfikacji Rosjanka Jelena Dementiewa, złota medalistka igrzysk olimpijskich w Pekinie. - By zostać liderką, potrzeba tylko rakiety i kalkulatora - pisze "New York Times".

Najwyżej rozstawiona polska tenisistka Agnieszka Radwańska może liczyć tylko na siebie. W Nowym Jorku będzie rozstawiona z numerem dziewiątym, ale w najnowszym notowaniu klasyfikacji WTA wypadła z pierwszej dziesiątki. Ale z kolei do ósmego miejsca w tzw. klasyfikacji Race, premiowanego udziałem w kończącym sezon Turnieju Mistrzyń, brakuje jej tylko 50 punktów. Jest o co walczyć, zwłaszcza że w puli nagród US Open znalazło się też 20 milionów dolarów.

Agnieszka zapomniała już o wpadce z igrzysk i od tygodnia przygotowuje się na kortach Flushing Meadows. - Nie lubimy Nowego Jorku. Tutaj nie czuć wielkoszlemowego klimatu, tylko zapach hamburgerów. Tenis to tło dla biznesu - tłumaczyły siostry Radwańskie przed wylotem za ocean. Najlepsza polska tenisistka może narzekać w swoim stylu na US Open, ale na twardej nowojorskiej nawierzchni przez ostatnie dwa sezony szło jej całkiem dobrze. W 2006 roku przeszła eliminacje i odpadła w drugiej rundzie, w ubiegłym sezonie potknęła się dopiero na czwartej rywalce.

W tym roku przez pierwsze trzy rundy Radwańska nie trafi na wyżej notowaną przeciwniczkę. Turniej rozpocznie meczem z Jarosławą Szwedową, kwalifikantką o podwójnym obywatelstwie: Kazachstanu i Rosji. Jeśli krakowianka zrealizuje plan minimum, w czwartej rundzie może spotkać się z Venus Williams, a w ćwierćfinale z jej młodszą siostrą Sereną. W nowojorskich gazetach poświęca się najwięcej miejsca właśnie ewentualnej ćwierćfinałowej konfrontacji panien Williams. Rozstawiona z czwórką Serena wygrała US Open w 2002 roku i jest ostatnią Amerykanką, która tego dokonała. Z kolegi Venus triumfowała w lipcu na kortach Wimbledonu.

- Siostry z góry traktuje się jako triumfatorki. Zawsze są mocne, a wielkoszlemowa stawka tylko je motywuje. Czy Radwańska może z nimi powalczyć? Tutaj wierzy się w siłę rodaczek, a Radwańska to dla miejscowych kibiców wciąż tylko młoda ambitna dziewczyna - twierdzi Jakub Grzesło, polski trener pracujący w słynnej amerykańskiej szkole tenisowej Nicka Bolletteriego.

Z gniazda Bollettierego m.in. wyfrunęła Maria Szarapowa, która w tym roku nie zagra w US Open z powodu kontuzji barku. Nowojorskie media wspominają o Radwańskiej właśnie w kontekście ubiegłorocznej spektakularnej wygranej ze słynną Rosjanką. Od zwycięstwa minął rok, a w życiu Radwańskiej zmieniło się bardzo wiele. Nawet amerykańscy dziennikarze stali się mniej pobłażliwi. - Nikt mnie już nie pyta o szczury, a niżej notowane dziewczyny szykują się specjalnie na mnie. Trudniej jest być faworytką - śmieje się Agnieszka.

Tymczasem Urszula, finalistka ubiegłorocznego turnieju juniorek, w tym roku przepadła w eliminacjach. Razem z Agnieszką wystąpią jeszcze w deblu, a ich rywalkami będą Chinki Yan Zi i Zheng Jie. Inne pary z Polski to Klaudia Jans i Alicja Rosolska oraz rozstawieni z ósemką Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski.

Siódmą reprezentantką biało-czerwonych będzie Marta Domachowska, która w pierwszej rundzie powalczy z Amerykanką Bethanie Mattek, ale i własną niemocą. Przez cztery ostatnie sezony Polka nie potrafiła sforsować pierwszej rundy i pakowała walizki, zanim turniej ruszył pełną parą. Domachowska umie wygrywać z Mattek, co udowodniła trzy tygodnie temu, eliminując ją z turnieju WTA w Montrealu. Obie polskie singlistki wyjdą na kort we wtorek wieczorem czasu polskiego.

Radwańska w Nowym Jorku postara się odbudować zaufanie kibiców