Katowiczanie strzelili trzy bramki, ale nie wygrali z Wartą

Gdyby GKS zawsze wykazywał taką skuteczność jak w Poznaniu, pewnie walczyłby o awans do ekstraklasy. Cztery groźne akcje, trzy gole - czego chcieć więcej? Szkoda tylko, że tym razem słabo spisała się katowicka defensywa.
Po meczu piłkarze Warty narzekali ze swoim trenerem Bogusławem Baniakiem na czele, że właściwie grali na... wyjeździe. Mecz odbył się bowiem na stadionie Lecha, a oni nie czują się tam zbyt dobrze, jako gospodarz jeszcze nigdy na Bułgarskiej nie wygrali. Po I połowie meczu z Gieksą wydawało się, że zła passa się odwróci, pięknym technicznym strzałem popisał się Krzysztof Sikora (tak mocno podkręcił piłkę, że natychmiast na myśl przyszły mi ekwadorskie banany). Po minucie mogło być 0:2, ale Jacek Gorczyca obronił strzał w sytuacji sam na sam.

Po godzinie gry Gieksa, która grała uporządkowaną piłkę, w krótkim odstępie czasu zdobyła dwa gole, a akcje kolegów sfinalizował Paweł Sobczak. Zdesperowany Baniak wpuścił na boisko Marcina Klatta, a ten odpłacił mu się dwoma pięknymi golami po strzałach głową. Katowiccy obrońcy popełnili fatalne błędy w kryciu. Kiedy wydawało się, że porażka Gieksy jest nieunikniona, po dalekim strzale Szymona Kapiasa lot piłki sprytnie zmienił Grażvydas Mikulenas, który wszedł na boisko 5 minut wcześniej.

- W szatni trener Żurek natchnął nas do większego wysiłku i dało to efekt - przyznał pomocnik Grzegorz Bonk. - Wynik jest sprawiedliwy. Cieszę się z dwóch bramek, choć wolałbym jedną, ale zwycięską - dodał Paweł Sobczak. - Dziwne, ale lepiej graliśmy, kiedy wynik był niekorzystny dla nas - przyznał Jan Żurek.

Żal było tylko patrzeć jedynie na grę Daniela Onyekachiego. Nigeryjczyk potrafi się rozpędzić, ale potem kompletnie traci głowę i nie ma pojęcia, co z piłką zrobić. Albo fatalnie podawał, albo w żałosnym stylu się przewracał, co śmiechem lub ironicznymi oklaskami kwitowali nawet kibice GKS-u, którzy przyjechali na ten mecz.

Warta Poznań - GKS Katowice 3:3 (1:0)

Bramki: 1:0 Sikora (35.), 1:1 Sobczak (62.), 1:2 Sobczak (67.), 2:2 Klat (76.), 3:2 Klat (78.), 3:3 Mikulenas (86.).

Warta: Radliński - Otuszewski, Jankowski, Strugarek, Marcinkiewicz - Iwanicki (66. Klatt), Bekas, Burkhardt Ż, Batata (83. Ngamayama), Magdziarz - Sikora (73. Wan).

GKS: Gorczyca - Kapias, Krysiński, Markowski, Plewnia (81. Mikulenas) - Domżalski (46. Onyekachi), Nowak (46. Iwan), Bonk, Prasnal Ż - Kaliciak, Sobczak Ż.

Sędziował: Wojciech Krztoń (Olsztyn). Widzów: 500.