Arki wiceliderem ekstraklasy!

Pierwszy wyjazd i od razu zwycięstwo! Piłkarze Arki Gdynia pokonali w Wodzisławiu Śląskim Piasta Gliwice i są wiceliderem ekstraklasy. Dwie bramki strzelił Zbigniew Zakrzewski
W dwóch pierwszych meczach Arka zdobyła cztery punkty (a powinna nawet sześć), ale oba spotkania rozegrała na swoim boisku. W Gdyni zaznaczali, że na pierwsze oceny trzeba jeszcze poczekać, a trener Czesław Michniewicz podkreślał, że sam jest ciekaw, jak jego zespół zaprezentuje się na wyjeździe. Zaprezentował się dobrze, a gdynianie udowodnili, że mają patent na Ślązaków. W poprzedniej kolejce łatwo rozprawili się z Górnikiem Zabrze, w sobotę znaleźli sposób na zawodników z Gliwic. - Wiedzieliśmy, że siłą Piasta są środkowi obrońcy. Dlatego nastawiliśmy się na grę skrzydłami i szybkie kontry. Początkowo nic z tego nie wychodziło, gliwiczanie zmusili nas do gry w ataku pozycyjnym, ale w końcu dopięliśmy swego - cieszył się Michniewicz.

Czytaj pozostałe doniesienia na temat drużyny Arka Gdynia



Arka rozprawiła się z Piastem w... 185 s. Między 36. i 39. min przeprowadziła dwie zabójcze kontry. Bohaterem obu akcji był Zakrzewski. Napastnik Arki jest zresztą pierwszym piłkarzem ekstraklasy, który pokonał w tym sezonie bramkarza Piasta Grzegorza Kasprzika. - Udaje mi się dochodzić do sytuacji strzeleckich. Powtarzam kolegom, że jeśli będą mi dogrywać dokładne piłki, to będę strzelał kolejne gole - chwalił się Zakrzewski, który w pierwszych meczach, a zwłaszcza z Górnikiem, miał jednak kłopoty ze skutecznością.

Gliwiczanie grali słabo i nic nie zapowiadało, aby Arka mogła mieć problemy ze zdobyciem trzech punków. Po przerwie obraz gry zupełnie się jednak odmienił. Stało się tak za sprawą rezerwowych napastników Piasta. Niedługo po wznowieniu gry Stanisław Wróbel popisał się atomowym uderzeniem zza pola karnego i zdobył jedną z najładniejszych bramek w karierze. Norbert Witkowski był bez szans. Już po chwili powinien być remis. Inny rezerwowy - Marcin Folc, w dziecinny sposób odebrał piłkę Dariuszowi Żurawiowi i samotnie popędził na bramkę Witkowskiego. Bramkarz Arki wygrał jednak pojedynek z napastnikiem. Folc miał jeszcze jedną okazję na wyrównanie. Już w doliczonym czasie gry piłka po jego strzale głową minimalnie minęła bramkę Arki.

Mimo wygranej Michniewicz jeszcze długo po meczu był kłębkiem nerwów. - Przy stanie 0:2 moi piłkarze byli już myślami w pociągu do Gdyni - wyjaśniał. Szkoleniowiec Arki zdradził, że jego sposobem na uspokojenie było... łuskanie słonecznika. - Przyjechaliśmy do Wodzisławia półtorej godziny przed meczem. Nie było co robić, więc kupiłem sobie słonecznik, żeby się uspokoić. Pod koniec spotkania przestał już jednak działać - śmiał się trener.



Piast Gliwice1 (0)
Arka Gdynia2 (2)
STRZELCY BRAMEK

Piast: Wróbel (50.).

Arka: Zakrzewski (36., 39.).

SKŁADY

Piast: Kasprzik - Michniewicz, Banaś, Gamla, Sedlaczek - Kaszowski, Widuch Ż , Muszalik, Kukulski (43. Wróbel) - Koczon (46. Folc), Prędota (69. Bojarski).

Arka: Witkowski - Sokołowski, Żuraw, Łabędzki, Płotka - Karwan, Przytuła, Ulanowski, Ława (86. Trytko), Wachowicz (94. Kowalski) - Zakrzewski (80. Nawrocik).

Sędzia: Marcin Szulc (Warszawa). Widzów: 2,5 tys.



Dla Gazety

Czesław Michniewicz

trener Arki

W drugiej połowie zagraliśmy nerwowo. Mieliśmy szczęście, że żadne z licznych dośrodkowań Piasta nie spadło na głowę stoperów Adama Banasia i Pawła Gamli, którzy często gościli w naszym polu karnym.

Marek Wleciałowski

trener Piasta

Przeciwnik wysoko postawił nam poprzeczkę. W drugiej połowie walczyliśmy jeszcze o uratowanie twarzy. Zespół dał z siebie dużo w tej części meczu. Porażka to przykra rzecz, ale musimy uznać wyższość rywala.

Zbigniew Zakrzewski

napastnik Arki

To spore osiągnięcie - z trudnego terenu wywieźliśmy trzy punkty. Szkoda tylko, że w drugiej połowie nie zagraliśmy tak agresywnie i konsekwentnie jak w pierwszej.

Stanisław Wróbel

pomocnik Piasta

Każdego faceta, który gra z przodu, rozlicza się z bramek. A ta strzelona przez mnie naprawdę była jeszcze ładna. Szkoda tylko, że nie była przynajmniej na wagę punktu.

Grzegorz Kasprzik

bramkarz Piasta

Nie weszliśmy dobrze w mecz. Przy obu golach nie miałem nic do powiedzenia. Żal passy bez straconego gola. Trzeba teraz zrobić wszystko, aby otworzyć nową.

Marcin Wachowicz

napastnik Arki

Trener przestrzegał, że 0:2 to... najgorszy wynik. Nie można bowiem grać spokojnie, bo strata gola powoduje straszną nerwówkę. Warta podkreślenia jest nasza niezła skuteczność oraz dobra forma naszego bramkarza.

Marcin Folc

napastnik Piasta

Co z tego, że dobrze odebrałem piłkę Żurawiowi, skoro i tak nie potrafiłem pokonać bramkarza. To była 200-procentowa okazja. Teraz myślę też, że w ostatniej minucie, zamiast szybko strzelać głową, mogłem przyjąć piłkę.