Siatkarze USA z olimpijskim złotem po 20 latach przerwy

Siatkarze USA w meczu godnym finału olimpijskiego pokonali Brazylię 3:1 (20:25, 25:22, 25:21, 25:23) i zdobyli złoty medal! To kolejny sukces Amerykanów po zwycięstwie w finale Ligi Światowej. Siatkarze z USA zdobyli olimpijskie złoto po 20 latach przerwy
Blog Rafała Steca: Koniec ery »

Kiedrosport: Moja klasyfikacja medalowa »

Napisz bloga po igrzyskach »

Amerykańska siatkówka w Pekinie święci sukcesy. Do finałów awansowały obie ekipy z USA. Kobiety po słabym meczu uległy w finale Brazylijkom. Rewanż na rywalu mieli wziąć w niedzielę rano panowie, którzy po zaciętym spotkaniu pokonali w półfinale brązowych medalistów Rosjan 3:2. Ostatnie złoto olimpijskie Amerykanie zdobyli w 1988 w Seulu. Minęło więc 20 lat, a Brazylia nie wydawała się już tak mocna, jak jeszcze przed kilkoma miesiącami.

Pierwszy set spotkania przebiegał pod dyktando Canarinhos, którzy mieli sobie sporo do udowodnienia po przegranych finałach Ligi Światowej, rozgrywanych bądź co bądź właśnie w Brazylii.

Kibice, którzy wstali wcześnie, aby obejrzeć zmierzch brazylijskiej hegemonii, przynajmniej w pierwszym secie, srogo się zawiedli. Brazylia w pierwszym secie w pełni przypominała drużynę, która od lat wiedzie prym w światowej siatkówce. W ataku i obronie dwoiła się ikona Canarinhos - Giba, który w pewnym momencie, mimo dużego prowadzenia, przeskoczył dwie bandy, aby ratować przegraną piłkę.

Brazylijczycy nie dali szans Amerykanom i wygrali pierwszą odsłonę spotkania 25:20.

W drugim secie niesamowitą serią popisali się na początku Amerykanie. Po świetnych zagraniach Claytona Stanley'a prowadzili już 6:0! Brazylijczycy nie mogli poradzić sobie z atomowymi serwami siatkarza z USA. Na początku drugiego seta oglądaliśmy siatkówkę z najwyższej półki, z pewnością dorównującą swoim poziomem randze spotkania. Na pierwszą przerwę techniczną Amerykanie schodzili prowadząc 8:1. Gra wyrównała się i, co ważne dla siatkarzy z USA. toczyła się punkt za punkt. Brazylijczycy nie mogli znaleźć sposobu na świetnie atakujących Amerykanów na drugą przerwę techniczną schodzili przegrywając 10:16.

Po przerwie, Canarinhos, którzy nie mieli już nic do stracenia rzucili się do odrabiania strat. Świetnie zaczął funkcjonować ich blok, dzięki któremu doprowadzili do stanu 15:17. Amerykanie przełamali niemoc w ataku i w końcówce seta znów zaczęli dominować na boisku, dzięki czemu wygrali drugiego seta 25:22. Decydujący punkt zdobył nie kto inny, jak bohater z początku seta, Clayton Stanley.

Trzeci set był bardzo zacięty. Żadna z drużyn nie mogła z początku wypracować sobie przewagi. Udało się to dopiero Amerykanom, którzy na pierwszą przerwę techniczną schodzili prowadząc 16:13. Bernardo Rezende wydawał się być coraz bardziej zaniepokojony i zdenerwowany. Amerykanie grali swoje, okazywali się lepsi w długich wymianach. Przy stanie 19:14 dla USA trener Canarinhos poprosił o czas. Brazylijczycy zaczęli grać lepiej i zdobyli kilka punktów pod rząd.

Przy wyniku 21:19 to z kolei trener Amerykanów był zmuszony wykorzystać przerwę. Świetnie w ataku USA spisywał się William Priddy, a Bernardo Rezende bezsilnie gestykulował i pokrzykiwał coś w stronę swoich podopiecznych. Siatkarze USA wygrali trzeciego seta 25:21.

Kolejny set zapowiadał się niezwykle ciekawie. Aktualni jeszcze mistrzowie olimpijscy zostali postawieni pod ścianą. Z kolei drużyna USA kroczyła po kolejny po zwycięstwie w finałach Ligi Światowej triumf.

Początek czwartego seta można było zapisać minimalnie na korzyść Brazylii, która zeszła na pierwszą przerwę techniczną prowadząc 8:6. Dwupunktowa przewaga utrzymała się również do drugiej przerwy technicznej. Kiedy wydawało się, że set jest już rozstrzygnięty, dwukrotnie blokiem zagrali Amerykanie i zrobiło się 20:19 dla Canarinhos, a później punkt zdobył rewelacyjny w tym meczu Stanley. 20:20. Niezwykle długa wymiana, Brazylijczycy atakują w siatkę i jest 21:20 dla USA! Amerykanom w meczu wychodziło wszystko. Nawet po pozornie nieudanych zagraniach, piłka spadała na parkiet po drugiej stronie siatki. Canarinhos byli bezradni. Przy stanie 23:22 dla USA na zagrywce stanął Giba. Rezende uznał jednak, że jego gwiazda jest za bardzo zdenerwowana i dokonał zmiany. Nie pomogło. 24:22 dla USA i piłka meczowa. Na zagrywce stanął Stanley i uderzył z całej siły. Brazylijczycy wybronili. Jednak później już nie dali radę. Mecz skończył chyba najlepszy w drużynie USA - Clayton Stanley.

Wynik czwartego seta: 25:23 dla USA.

Rosjanie zdobywają brąz »

Sensacyjne USA! Brazylia zwycięska jak zawsze »